- Czego chcesz? - spytał gdy pociągnęłam go za koszulę, spojrzał mi prosto w oczy. Jej nie zauważyłam, że jest taki przystojny... Zaraz, co? Czy ja właśnie stoję trzymając go za koszulę i patrzę się w jego zadziwiająco ładne błękitne oczy niczym kot ze shreka? Gdy próbowałam coś powiedzieć poruszałam tylko ustami, z których nie wydobył się żaden dźwięk. Chłopak na to dodał. - No co teraz już nie jesteś taka mądra? - wróciłam na ziemię, odepchnęłam go od siebie co razczej nie poskutkowało, bo moja twarz była na wysokości jego torsu.
- Nie ważne. - warknęłam i pociągnęłam wilczycę w stronę, z której przyszłyśmy.
★★★
Późnym wieczorem dalej byłam wzburzona incydentem z przystojnym chłopakiem. Więc trzeba się odstresować. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam do klubu o nazwie Miasto Aniołów ( Los Angeles ). Usiadłam przy barze, byłam ubrana w czarną sukienkę i buty na koturnie.
Tak że większość mężczyzn z modelingu, bo tu ich wszystkich głównie ciągnie, oglądali się tak bardzo, że mogłoby się wydawać, iż mają jakąś wadę kręgosłupa.
- Co dla ciebie? - spytał barman, wiedziałm jak ma na imię, bo jestem tu nie pierwszy raz. - To co zawsze?
- Nie. Dzisiaj poproszę coś mocniejszego. - Gdy mężczyzna odchodził po trunek dodałam. - Tylko żeby to nie był jeden z twoich eksperymentów, Luke. - a barman zaśmiał się jakbym powiedziała coś strasznie śmiesznego i przytaknął głową. Po chwili wrócił trzymając kieliszek do martini z jakimś płynem niewiadomego pochodzenia. I tak do późnej nocy popijałam trunek.
- Chyba już masz dość Schuyler. - Powiedział Luke i dodał. - Kończę właśnie zmianę, zadzwonić ci po taksówkę?
- Masz rację już dość. Nie nie musisz niedaleko mi do domu. - odparłam i zeszłam ze stołka, lekko się zachwiałam, ale szybko wróciłam do pionu. - Dziękuję, Luke. Miłej nocy. - I wyszłam chwiejnym krokiem z klubu. Na moje nieszczęście natknęłam się na tego chłopaka.
- Kogo ja tu widzę. - odparł, a ja skrzywiłam się mimowolnie.
- Spadaj. - powiedziałam siląc się na to aby moja odpowiedź była zrozumiała, ale on nie zrobił tego czego się spodziewałam nie próbował mi dociąć. Poczułam mrowienie w brzuchu i odwróciłam sie szybko i zwróciłam połowę alkoholu, który tej nocy wypiłam. Poczułam, że czyjeś silne ręce odgarniają i przytrzymują moje włosy.
- Schlałaś sie? - spytał nieznajomy.
- Nie twój interes. - wysapałam między spazmami, a on wyciągnął z mojej torebki chusteczki i podał mi jedną, wytarłam nią twarz i odwróciłam się do niego twarzą, musiałam wyglądać tragicznie, więc na domiar złego zaczęły mi spływać łzy po policzkach. Cała moja pozycja legła w gruzach, pomyślałam, a chłopak zdziwił się moją reakcją.
Robin?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz