wtorek, 21 lipca 2015

Nowa!

Powitajmy Alexis Highate !

Od Levi'ego c.d: Kicia


Westchnąłem ciężko po czym pokiwałem głową, sam nie wiem czemu. Z kieszeni spodni wyciągnąłem telefon po czym napisałem sms'a do jednego z kolegów którzy przed chwilą byli w parku. Już po chwili ten do mnie zadzwonił, odszedłem na kilka kroków od Kici. Po zdobyciu potrzebnych mi informacji z zadowoloniem wrócilem do dziewczyny.
-W sumie możemy iść.
Rzuciłem beznamiętnie a ona tylko się zdziwiła.
-My ?
Skinąłem głową, chwilę się zastanawiała po czym niepewnie skinęła głową, lekko się uśmiechnąłem po czym znów usiadłem na trawię. Kicia zrobiła to samo jednak usiadła jakiś metr ode mnie.
-Boisz się mnie ?
-Co ? Nie..znaczy.
Westchnąłem śmiejąc się cicho, jej zakłopotanie i lekkie jąkanie się było zabawne. Uniosłem brew i przeszyłem ją spojrzeniem, Kicia odwróciła wzrok z rumieńcem na twarzy. W końcu sam trochę się przysunąłem.
-Gdzie w ogóle będzie ta impreza.
-Nie wiem.
Nagle zerwała się na nogi i patrzyła na mnie z góry, z niedowierzaniem na twarzy.
-Jak to nie wiesz ?
-Normalnie. Adres prześlą mi później.
Lekko uspokojona przeczesała włosy ręką i znów usiadła na trawie.
~*~
Podałem jej rękę i pomogłem podnieść się z ziemi, robiło się późno a jeszcze musieliśmy iść po psa. Spojrzałem na zegarek w telefonie, za około półtorej godziny powinniśmy być na plaży. Tak wiem dokładnie gdzie odbędzie się impreza jednak dla Kici ma być to "niespodzianka". Weszliśmy do mojego mieszkania, wzięliśmy Nera i znów wyszliśmy.
-Odprowadzę cię.
Kicia nic nie powiedziała, jedynie zgodziła się skinieniem głowy. Szliśmy w milczeniu do jej domu, oczywiście ja prowadziłem psa bo dziewczyna nie mogła. Po jakiś dwudziestu minutach spokojnego spaceru staliśmy przed furtką.
-To do zobaczenia.
-Levi czekaj !
Odwróciłem się na pięcie i spojrzałem się na nią z poirytowaniem. Kicia wzdrygnęła się, posłałem jej delikatny jednak ciepły uśmiech.
-Będę za godzinę.
Puściłem jej oczko i poszedłem do domu. Szedłem dosyć szybko zwarzając na to, że musze się jeszcze wykąpać i przebrać. Spojrzałem na godzinę i westchnąłem cicho, mam nadzieję, że się wyrobie. Na szczęście po niecałych dziesięciu minutach czekałem już na windę. Wszedłem do mieszkania, zdjąłem buty byle jak po czym ściągnąłem bluzę i rzuciłem ją na komodę stojącą na korytarzu. Rozpiąłem pasek od spodni i wyciągnąłem go z nich po czym rzuciłem do jednej z szuflad. Poszedłem do pokoju, otworzyłem drzwi od szafy i zacząłem przeglądać koszule. Zrobiłem to kilka razy nie mogąc się zdecydować którą ubrać, ostateczne wybrałem czarną z cienkimi srebrnymi nitkami. Z innego wieszaka ściągnąłem kamizelkę wyjściową. Rozłożyłem to na łóżku i zamknąłem szafę. Z komody wyciągnąłem świerzą bieliznę oraz czyste jasne jeansy. Odetchnąłem z ulgą mając przygotowane już ubrania, chwyciłem mój ręcznik i poszedłem do łazienki.
~*~
Zapiąłem koszulę i narzuciłem na siebie kamizelkę, stanąłem przed lustrem i szybko ogarnąłem włosy a na prawdę dużo to mi czasu nie zabrało. Z półki wziąłem jedne z perfum i wypsikałem się nimi. Jeszcze raz spojrzałem w lustro i z zadowoleniem stwierdziłem iż jest okay. Z szafki na buty wziąłem czarne trampki, założyłem je i już byłem gotowy. Do kieszeni spodni pochowałem portfel, klucze oraz telefon. Spojrzałem na zegarek i wyszedłem z domu. Kliknąłem guzik od windy po czym wszedłem do niej zjechałem do podziemnego parkingu. Przeszedłem między kilkoma samochodami po to aby stanąć przed swoim czarnym terenowcem. Po ostatniej jeździe Toma'a ustawiłem lusterka i wyjechałem z parkingu. *Wypadało by kupić coś Kici*, westchnąłem po czym pojechałem do kwiaciarni, prosta czerwona róża a w sklepie obok bransoletka z zaiweszką w kształcie literki "K". Sprzedawczyni zapakowała biżuterię na moje życzenie, podziękowałem jej i zostawiłem pieniądze po czym wyszedłem. Wszystko położyłem na siedzenie pasażera, odpaliłem silnik i pojechałem pod dom Kici. Wyszedłem z samochodu zabierając prezenty po czym kliknąłem przycisk dzwonka.

(Kicia ?)

Od Gavriila c.d: Martina

Może powinienem przestać się uśmiechać. To bynajmniej nie pomaga. Czy coś jest nie tak z moim uśmiechem? Pewnie nie, to ja jestem nie tego, hmpf. Martin nadal się na mnie gapił, gotów w każdej chwili zdzielić mnie glanem, widziałem to w jego oczach.
- Co powinienem ci powiedzieć, aby dowieść że nie brałem? - zapytałem zaciekawiony, ale tym razem się nie uśmiechnąłem.
Nie czekając na odpowiedź schyliłem się i podniosłem moją herbatę. Na szczęście się nie rozsypała. Wstałem tym razem bez trudu. Nie podpierałem się też o murek, aby utrzymać równowagę. Skrzyżowałem ręce na piersi i popatrzyłem na niego oczekującym wzrokiem.
- Gościu, mam to gdzieś, czy brałeś czy nie. Jesteś jakiś straszny. Zastanawiam się, czy nie dzwonić na policję, żeby cię wzięli do wariatkowa.
Tylko się nie śmiej. Tylko się nie śmiej... Ta sytuacja jest śmieszna.
- Dlaczego od razu do wariatkowa? A tak w ogóle, to patrzaj. Nawet się nie chwieję. Możesz nawet sprawdzić źrenice! Na pewno nie są poszerzone... łatwo to u mnie stwierdzić, bo mam prawie czerwone tęczówki.
- Jak jakiś pieprzony królik - burknął.
- A masz coś do krolikov? - zapytałem tym razem z przyjaznym uśmiechem, zignorowałem złe intencje mojego nowego towarzysza. - To jak? A może się założymy? Jeśli będą poszerz-
- MATKO ZAMKNIJ SIĘ! NIE SŁYSZAŁEŚ? MAM TO W DUPIE, CZY JESTEŚ NA HAJU, CZY PIJANY. Czemu w ogóle z tobą rozmawiam? Przecież to nie ma sensu, ja cię nawet nie znam...
- Przecież wiesz jak mam na imię - przerwałem mu zmieszany. - To dobrze jak na początek, da?

< Martin? >