-Może pod namiot?-zaproponowałem.
-Wziąłbyś mnie ze sobą pod namiot?
-Jasne-odpowiedziałem całując ją w głowę-To o której w piątek przyjechać?
-Hmmm...O 16.00 ojca nie będzie. Myślę, że koło 16.00
-Dobrze-powiedziałem. Wkrótce dziewczyna zasnęła.
*****
Rano wstałem pierwszy. Hope słodko wyglądała gdy spała. Zresztą ona zawsze słodko wygląda. Poszedłem do łazienki się szybko ogarnąć. Po tym zrobiłem śniadanie.
-Jak ładnie pachnie-powiedziała dziewczyna wchodząc do kuchni. Pocałowałem ją w policzek na powitanie. Zjedliśmy śniadanie.
-Hope muszę jechać do pracy. Pojedziesz ze mną?
-Jasne-odpowiedziała. Wkrótce byliśmy już w moim samochodzie. Dojechaliśmy.
-I jak? Podoba ci się tu?-zapytałem gdy weszliśmy do mojego miejsca pracy.
-Wow!
-Dziękuję-uśmiechnąłem się.Po chwili podbiegły do mnie 2 dziewczyny. Chichotały. Miały na oko 19 lat.
-Blase...Pomożesz nam?-zapytały trzepocząc rzęsami. Hope zmierzyła je wzrokiem po czym wysyczała
-Blase nie ma teraz czasu
-Faktycznie...Muszę wypełnić papiery-powiedziałem. Poszedłem razem z Hope do biura.
-Masz dużo pracy?-zapytała obejmując mnie.
-Dość dużo-odpowiedziałem i pocałowałem ją w czoło. Minęły 4 godziny.
-Blase...Musiałabym wracać już-powiedziała.
-Jasne. Odwiozę cię-odparłem. Podjechaliśmy pod jej szkołę.
-O nie...Znowu one-powiedziała przewracając oczami.
-Kto?
-Te dziewczyny. Nie wytrzymuję z nimi. Ciągle się mnie czepiają. No i gadają w kółko o chłopakach.
-Nie przejmuj się nimi-odpowiedziałem. Wyszliśmy z auta. Przytuliłem i pocałowałem namiętnie Hope w usta. Dziewczyny patrzyły na nas ze zdumieniem.
<Hope? ♥ Dowal im! xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz