poniedziałek, 2 marca 2015

Od Rin c.d: Josh'a

Zdziwiłam się gdy Riki usiadł obok Josha ..zmarszczyłam czoło ..
Po czym od razu gwizdnęłam pies sie poderwał i podszedł do mnie
-Riki idziemy ..
Josh spojrzał na mnie
-Dokąd ?
-Musze coś załatwić -mruknęłam
Wzięłam kurtkę i wyszłam z mieszkania wraz z psem ..
szłam chodnikiem Riki obok mnie
-Co Ci odwala psie .. masz być maszyną do zbijania a nie .. -mruknęłam
Zwiedziłam ciemne zaułki po czym oparłam się o mur ..
Spuściłam głowę
~Co ja tu robię ?
Trochę się wałęsałam po czym wpadł na mnie jakiś inny chłopak ze swoim psem
Doberman .. Riki od razu rzucił się na psa i zaczęła się walka ..
Ja i On milczeliśmy .. czekając na wynik .. Riki krwawił i pies drugi też
Jednak w końcu Riki zabił psa
Chłopak go kopnął a ten rzucił mu się na szyje po chwili nie miał już twarzy leżał nieżywy
-Przykre wracamy Riki ..
Wróciliśmy do domu otworzyłam drzwi
-Zostań i siad ..
Pies usiadł ..
-Co mu jest we krwi
-Nie pytaj
-Hmmm ..
-To nie jest zabawka .. zbił dobermana i jego pana
-Co ?
-Znaczy no pozbawił go twarzy jak ktoś go znajdzie to wtedy może się go uratuje
Wytarłam psa z krwi .. Josh podszedł
a Riki warknał
-Uu przed chwilą był miły
-Teraz jest rozdrażniony ... -mruknęłam
Pies położył się na ziemi a ja poszłam do salonu
-I Co z tym człowiekiem
-Nie wiem nie mój interes ..
Chwila ciszy .. po czym nagle spytałam
-Pracujesz w klubie nocnym ?
-Tak a co ?
-Mogę z tobą tam iść ?
-Po co ?
-Ty będziesz pracował ja się nieco zabawię
-Okey .. jak chcesz
Do wieczora było spokojnie .. znalazłam ciuchy na imprezę .. krótkie spodenki bluzka z dekoltem trampki ...
Potem pojechałam z nim do jego pracy Josh zasiadł za barem ja zmówiłam Drinka
Rozglądając się trochę tańczyłam z jakimiś kolesiami
~Trzeba się mu jakoś odwdzięczyć .. Kiedy ruch zmalał podeszłam do baru
-Hej Josh .. choć
-Jestem w pracy
-Zagadałam do twojego szefa .. nie jesteś teraz potrzebny
-Jak ty ?
-Kontakty ..
Josh przebrał się w luźne ciuchy które miał na zapleczu ..
ruszyliśmy na parkiet a potem do baru .. tym razem obsługiwał nas jego kolega
Po kilku drinkach usmiechnęłam się chwyciłam jego dłoń i zaprowadziłam do strojnego miejsca ..
-Słuchaj Josh muszę Ci się jakoś odwdzięczyć za mieszkanko a nie mam kasy więc co powiesz na zapłatę w naturze .. -szepnęłam całujac go w usta ..

<Josh>

Nowa !

Powitajmy  Jenny Shezee~!

Od Kici c.d: Lucasa

Spojrzałam na niego.
- Hm... - zrobiłam teatralną minę, że muszę pomyśleć.
Czułam na sobie ten jego wzrok. Nie wiem czemu, ale chłopak był dla mnie jakby to ująć... Bliski? Nie wiem. Po prostu znam go krótko i wydaje mi się, że jest nawet fajnym chłopakiem. Jednak to tylko pozory, a pozory mylą. Westchnęłam cicho.
- Dobra chodź. - powiedziałam wstając i łapiąc chłopaka za rękę.
- Gdzie? - spytał.
- Nie pytaj tylko chodź.
Chłopak niepewnie ruszył za mną, puściłam jego rękę. Sięgnęłam po kluczyk, który znajdował się na szafce obok drzwi. Od-kluczyłam je i weszliśmy do mojego ulubionego pomieszczenia w tym domu... Czyli takie mini studio fotograficzne. Było już gotowe, a trochę to potrwało nim zrobili, ale efekty są cudowne. Uśmiechnęłam się sama do siebie, po czym spojrzałam na Lucasa.
- Jesteś fotografem? - spytał.
Przytaknęłam twierdząco głową. Podeszłam do niego.
- Mogę Ci zrobić kilka zdjęć? - spytałam robiąc teatralną minę szczeniaczka.
Chłopak zawahał się, ale ostatecznie się zgodził. Uśmiechnęłam się szeroko. Lekko rozczochrałam mu włosy.
- Każdego będziesz tak wyrywać na robienie zdjęć? - spytał.
- Byle komu nie robię. - odparłam.
Lucas na mnie spojrzał, nie zważając na jego wzrok nieco rozpięłam mu koszulę. Tylko trzy guziki, nie jestem taka, że od razu całość. Widać było, że chłopak czuł się nieswojo.
- Dam Ci towarzysza. - powiedziałam.
Zawołałam Nera. Szczeniak zjawił się w drzwiach. Wzięłam go na ręce i podeszłam do chłopaka, podałam mu szczeniaka. Ponownie rozczochrałam mu włosy.
- To było zbędne. - mruknął.
- Nie. - odparłam.
Zamknęłam drzwi. Chłopak stanął tak jak mu pokazałam. Patrzył na szczeniaka a ja zrobiłam mu parę zdjęć. Następnie podszedł do mnie, postawił szczeniaka na podłodze i zapiął koszulę.
- Za około dziesięć minut będą zdjęcia. - powiedziałam.
Wyszliśmy z pomieszczenia, zgasiłam światło i zakluczyłam drzwi. Poszliśmy znowu do salonu, lampka wina i siedzieliśmy rozmawiając ze sobą. Pośmialiśmy się, porozmawialiśmy. Wymieniliśmy się numerami telefonu.
- A mogę wiedzieć ile masz lat? - spytał.
- Strzelaj. - powiedziałam.
- Nie wiem... 20?
Zaśmiałam się i pokręciłam przecząco głową.
- Nie wiem no... 18?
Pokiwałam twierdząco głową.
- Wyglądasz na 20 - mruknął.
- Dzięki, że mnie postarzasz. - syknęłam.
Zaśmiał się krótko i odłożył kieliszek na stolik.
- A ty ile masz? 19? - spytałam.
- Odmładzasz mnie, dziękuję. - powiedział z uśmiechem.
- 20? - spytałam.
- No. - odparł.
Uśmiechnęłam się lekko, odłożyłam kieliszek na stolik.
*
Oglądaliśmy jakiś film do około 23, szybko to zleciało. Wymieniliśmy się numerami telefonu, chłopak się ubrał i miał zamiar wyjść ale zatrzymałam go.
- A zdjęcia?
Spojrzał na mnie. Oparł się o ścianę i gestem ręki wskazał, żebym poszła po nie. Skrzyżowałam ręce na wysokości klatki piersiowej. Odwróciłam się i zarzuciłam włosami. Szybkim krokiem ruszyłam w stronę pomieszczenia fotograficznego. Od-kluczyłam je, zabrałam zdjęcia i wyszłam. Zakluczyłam drzwi i powróciłam do chłopaka.
- Kilka twoich zdjęć. - powiedziałam wręczając mu zdjęcia.

<Lucas?>

Od Malii c.d: Jeremiego

Spojrzałam na chłopaka, który przyglądał mi się uważnie. Lekko się uśmiechnęłam patrząc na zegarek.
- Może umówimy się dzisiaj na kawę? - zaproponowałam chłopakowi. Ten wbił wzrok w ziemię. - Jeżeli masz czas.
- Ok, czemu nie i tak nie mam co robić. Tylko gdzie i kiedy? - spytał mnie patrząc na mnie kątem oka.
- Może w znanej kawiarni w centrum miasta za dwie godziny.
- No dobra niech będzie. – mruknął obojętnie.
- No to na razie. – powiedziałam idąc do mojego samochodu. Szybko wróciłam do domu. Pierwsze co zrobiłam to nakarmiłam moje dwa psy. Następnie poszłam wziąć porządną kąpiel, bo cała śmierdziałam od chloru. Po prysznicu poszłam ogarnąć trochę apartament. Po posprzątaniu poszłam do garderoby, aby przebrać się. Następnie wyszłam z mieszkania i skierowałam się w stronę kawiarni. Gdy przyszłam na miejsce chłopaka jeszcze nie było. Usiadłam więc przy wolnym stoliku i zamówiłam kawę. Gdy czekałam dostałam SMS. Napisał do mnie mój drogi brat. Zaczęłam odpisywać i nie wiedziałam kiedy przyszedł i usiadł naprzeciwko mnie Jeremy.
- Hej już jestem. – powiedział patrząc na mnie.
- Cześć. – odparłam odkładając telefon.

( Jeremy ? )

Nowy!

Nivan Rotten

Od Lucasa c.d: Kici

Może i znałem dziewczynę, krótko jednak wydawała się całkiem sympatyczna, a prawda jest taka, że dzisiejsze popołudnie niesamowicie mi się dłużyło... Nie ukrywam, iż nie miałem ochoty spędzać go z moją sąsiadką. Kręcąc się po domu bez celu wpadłem na pewien pomysł, co jakby odwiedzić dziewczynę z parku ?
Innych znajomych nie mam, a z debilami z pracy, którzy ślinią się na moje pieniące nie mam zamiaru się nawet spotykać.
Po krótkich przemyśleniach uznałem to za całkiem dobry pomysł. Ubrałem moje najwygodniejsze szare jeansy z przetarciami, a na to jakąś koszulkę. Po drodze do dziewczyny kupiłem wino i jakieś czekoladki, wiadomo w gości z pustymi rękoma nie wypada.
Chciałem ją jakoś uprzedzić, ale no nie miałem za bardzo jak... Numerami się nie wymieniliśmy a ja widziałem jedynie jak ma na imię, o ile w ogóle to jej imię oraz gdzie mieszka.
Po trzydziestu minutach spaceru byłem na miejscu. Zdumienie dziewczyny kiedy otwierała drzwi było bezcenne.
- Mam nadzieję, że się nie gniewasz i co powiedziałabyś na jakiś film? Nie wiem cokolwiek żeby zabić czas. - zza pleców wyciągnąłem drobny podarunek i wręczyłem go dziewczynie, a ona się uśmiechnęła.
- No w sumie nie mam nic przeciwko, wchodź. - kiwnęła głową i gestem ręki zaprosiła mnie do środka.
Mieszkanie miała urządzone skromnie i z gustem, co sprawiało, że było ono przytulne. Chciało się po prostu w nim siedzieć.
Dziewczyna po chwili przyszła razem ze swoim psiakiem i kieliszkami.
- No to co robimy?

< Kiciu ? Sory że krótko ale szkoła C: >

Od Josh'a c.d: Rin

- Noo zwyczajne miasto. Jesteś u mnie w mieszkaniu. Masz zaniki pamięci?- spojrzałem na nią z pobłażliwym uśmiechem.
- Niee...- odparła cicho.
- To dobrze, ale nie zadawaj kilka razy tego samego pytania. To denerwujące- odparłem.
Poszedłem do łazienki się ogarnąć i przebrać. Kiedy wyszedłem usiadłem w fotelu na balkonie i zapaliłem peta. Nigdy nie palę w domu bo później strasznie jedzie. Siedziałem i patrzyłem na miasto. Po chwili przyszedł do mnie Riki. Pies usiadł obok mnie, a ja pogłaskałem go delikatnie po głowie.

<Rin?>

Od Ashlynn c.d: Chris'a

Gdy byłam już w drodze do domu zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu pojawił się numer który wcześniej wykręciłam. Głos po drugiej stronie brzmiał znajomo. Po dłuższej chwili zastanowienia odparłam.
- Powiedziałeś że jak będę czegoś potrzebowała to mam dzwonić- odparłam.
- No dobra. Co chcesz?- spytał.
- No więc potrzebuję hajsu- mruknęłam obojętnie.
- Ile?
- Tyle żeby mi starczyło żeby mogła wrócić do domu- westchnęłam. Tak na marginesie, miałam swoją kasę, ale po co mam płacić skoro on to zrobi za mnie?

<Chris? XD>

Od Jeremiego c.d: Malii

-Ładnie pływasz-Mruknąłem
-Dziękuję.
Szybko zanurkowałem próbując uniknąć rozmowy. Nie miałem ochoty na gadanie. Przepłynąłem szybko kraulem wzdłuż basenu. Pływałem tak jeszcze niecałą godzinkę po czym wyszedłem z wody. Zarzuciłem ręcznik na plecy i powlokłem się do szatni. Tam wytarłem się i ubrałem. Przy barku zamówiłem tymbarka i wypiłem go. Spojrzałem na nakrętkę. Było napisane tam "Dziś będzie twój szczęśliwy dzień " Wyrzuciłem butelkę do śmieci. Zauważyłem tą dziewczynę. Podeszła do barku i coś zamówiła. Czekając na zamówienie usiadła przy pobliskim stoliku. Nieśmiało dosiadłem się do niej.
-Jestem Malia, a ty?
-Jeremy.
Po chwili milczenia kelnerka przyniosła jej zamówienie. Wstałem i poszedłem odebrać buty i kurtkę z szatni. Ubrałem się i wyszedłem na dwór. Po kilku minutach wyszła Malia.
-Czekałeś na mnie?-Spytała
-Nie. W sumie to nie wiem. Chyba tak-Odparłem niezdecydowany.
-Aha...-Uśmiechnęła się ironicznie-Gdzie mieszkasz?
-Ah...taki mały domek na przedmieściach. A co?
-Nie nic. Ja mieszkam w apartamencie.
-Chcesz do mnie wpaść?
-Ledwo wiem jak masz na imię-Uśmiechnęła się-Ale w sumie...nie wiem.


<Malia?>

Od Layli c.d: Rick'a

Pogłaskałam psa ucieszył się od razu.
-Mając taką ochronę nie strach się ruszyć z domu.
-W szczególności jak ma się dwie takie pociechy. - Zaśmiałam się. Chłopak zrobił się jeszcze bardziej niepewny.
-Masz rację. - Jego kąciki ust lekko się podniosły.
-Nie bój się go... - Spojrzałam w oczy Rick'a. - Jeśli mu nie każe zrobić Ci krzywdy będzie spokojny.
Uśmiechnęłam się przyjaźnie i ciepło.
-A Ty nie boisz się tak chodzic samemu? - Zapytałam po długiej ciszy.

Rick?

Od Octavii Cd Lion'a

Zdębiałam słysząc o głos.
-Chyba Cię coś boli.-warknęłam.-Co tu robisz?!
-No, wpuść mnie kochanie... Chyba nie pozwolisz mi tu stać?-jęczał. Po jego głosie można było się domyśleć, że jest w stanie głębokiego upojenia alkoholowego, a skoro już tu przylazł, to był na mojej głowie.
-Czekaj tam.-powiedziałam do domofonu i łapiąc najbliższą kurtkę popędziłam do windy. Zjechałam na dół, wyszłam przed budynek i zaczęłam się rozglądać.
-Tu jestem, kochanie!-wrzasnął wychodząc zza winkla. Złapałam go za rękę i wciągnęłam do środka. Weszliśmy do windy i wjechaliśmy na ostatnie piętro, gdzie znajdowało się moje mieszkanie. Wyszliśmy z windy i weszliśmy do mojego mieszkania. Lion prawie nie mógł ustać na nogach więc musiałam go podtrzymywać. Zamknęłam drzwi, ściągnęłam kurtke i stanęłam przed przybyszem.
-Czego tu chcesz?-spytałam w miarę opanowanym głosem.
-Przyszedłem do Ciebie, kochanie moje.-wybełkotał bładząc wzrokiem. Widząc, że nic więcej z niego nie wyciągnę, gestem zaprosiłam go w głąb mieszkania.
-Odjebane w chuuuj...-mruknął patrząc na me mieszkanie. Posadziłam go na kanapie w salonie, włączyłam mu TV i poszłam do kuchni. Zaparzyłam herbatę, zrobiłam kanapki i poszłam do Lionell'a. Nucił jakąś piosenkę skacząc po kanałach. Postawiłam przed nim to co przygotowałam i usiadłam obok niego.
-To dla mnie?-spytał.
-Tak.
-Dziękuję!-wrzasnął i rzucił mi się na szyję.
-Dobra, dobra.-warknęłam odpychając go. Zjadł i wypił herbatę. Sprzątnęłam ze stolika i oznajmiłam, że idę do łazienki. Wzięłam koszulę nocną i weszłam do środka. Wzięłam prysznic, przebrałam się i wyszłam.
-O kuźwa...-mruknął Lionell i w dwie sekundy był przy mnie.-Dla mnie się tak ubrałaś?-spytał łapiąc mnie w pasie i próbując pocałować. Odepchnęłam go.
-Chyba Cię powaliło...-Warknęłam. Weszłam z nim do łazienki, by pokazać mu, co gdzie jest.
-A może zostaniesz tu ze mną, co?-zaproponował.
-Nie widzę potrzeby.-Odparłam wychodząc. Zaczęłam przygotowywać mu posłanie na kanapie. Gdy skończyłam on wyszedł z łazienki. Miał na sobie tylko bokserki. Nie powiem, był świetnie zbudowany... Ale żebym ja napalała się na niego...? Opanuj się, dziewczyno.
-Śpisz na kanapie.-oznajmiłam bez zbędnych ceregieli. Ruszyłam do sypialni
-Ej, no...
-Bez dyskusji.-ucięłam wchodząc do środka i zamykając drzwi.
***
Obudziliśmy się chyba w tym samym momencie.
-O kurrr...-zaklął drapiąc się po głowie.-To my....? I JA TEGO NIE PAMIĘTAM?!
-NIE!!!-Wrzasnęłam z lekka przerażona. Widząc moją minę zaczął się głośno śmiać.
-No nie bój się, tylko przyznaj, że jestem świetny.
-Nawet nie wiem jak znalazłeś się w moim łó...
-Skarbie, w takim toku wydarzeń to chyba powinnaś powiedzieć "naszym".-mruknął z uśmiechem. Wyskoczyłam spod kołdry i spojrzałam na niego.
-DO NICZEGO NIE DOSZŁO!-Wrzasnęłam. Ponownie zaczął się śmiać. Fuknęłam głośno i poszłam do garderoby. Wybrałam sobie codzienny zestaw ubrań i wyszłam z powrotem do sypialni. Lionell stał przy rurze umiejscowionej na środku sypialni. Pomyślałam, że to dziwne, że zauważył ją dopiero teraz.
-Tańczysz?-spytał
-Głupie pytanie. Gdybym nie tańczyła po co to by tu stało?-odparłam.
-Powiem Ci, że miałem fantazję...-mruknął patrząc na mnie z lekkim uśmiechem.
-Ja też.
-Ooo... Jaką?
-Powiedzmy, że byłeś tam Ty, ja oraz wanna pełna wody i bąbelków.
-I co?
-Topiłam Cię.-warknęłam i wyszłam z sypialni. Poszłam do łazienki, przebrałam się, zrobiłam sobie makijaż i wyszłam. Przy stole w kuchni siedział Lionell, który nadal był tylko w bokserkach.
-Ale mam kaca...-mruknął.
-Nie dziw się, przyszedłeś tu narąbany jak messerschmitt.-odparłam i zaczęłam robić śniadanie.
-Nie zamierzasz się ubrać?-spytałam patrząc na niego i stawiając jedzenie na stole.
-A co? Nie podobam Ci się?-zaśmiał się cicho. Lekko zirytowana uciekłam wzrokiem w bok, na co on zaśmiał się głośniej.
Zjedliśmy śniadanie, a ja posprzątałam. Stałam przy zlewie i myłam naczynia, gdy Lionell podszedł do mnie i objął mnie w pasie. Jego dotyk był w jakiś sposób przyjemny... Skarcilam się jednak zaraz za tą myśl.
-Skarbie... Może zatańczyłabyś dla mnie...?
-Chciałbyś...-mruknęłam. Jednak w moim mózgu zrodzila się pewna, dosyć chora, myśl: A czemu by się nie pobawić?
-Chciałbym.-odparł nie wypuszczając mnie z objęć. Odwrócilam się do niego.
-Taaak? W takim razie mnie przekonaj.-nakazałam z szelmowskim uśmiechem. To zupełnie się ze mną kłóciło, ale zawsze kochałam dreszczyk emocji, a nie planowałam nic poważnego, więc...
Czemu by się nie pobawić...?
Lionku? :>