środa, 18 marca 2015

Od Jeremiego c.d: Megg

-Cześć-Rzuciłem nie patrząc jej w oczy
-Hej. Gdzie idziesz?-Powiedziała śmiało
-Eee...a co ciebie to obchodzi?-Fuknąłem złośliwie
Skrzywiła brwi.
-Nic. A zresztą...-Machnęła ręką i odeszła
Potarłem dłonią zraniony policzek. Mój biedny zraniony policzek. Wzrokiem nienawiści odprowadziłem ją do zakrętu. Na mój pech, spotkałem ją w miejsc,u do którego szedłem-weterynarza. Musiałem kupić maść uspakajającą dla Rozmaryna. Biedak, ma ro.zje.ba.ną psychikę. Ona była tam ze swoim psem. Zignorowałem ją i wszedłem do gabinetu. Kupiłem maść i chciałem już zwiać.
-Dobra, ja nie chcę mieć wrogów...-Usłyszałem za sobą cichy głos
Niechętnie spojrzałem na jej pupila, a później na nią.
-Okej, już dobrze. Ładny pies-Zmieniłem temat. Pies zaczął warczeć
-Nie zna cię-Usprawiedliwiła go dziewczyna
Chłodym tonem powiedziałem bezgłośne 'Aha' i spojrzałem na psa mrożącym wzrokiem.

<Megg?>

Od Jeremiego c.d: Malii

Dźwięk smsa. Jak oparzony wyskoczyłem z łóżka. Założyłem podkoszulek i odblokowałem telefon. Wiadomość od Malii. Przeczytałem ją. Uśmiechnąłem się. Naciągnąłem na siebie jeansy i t-shirt i wybiegłem z domu, lecz zatrzymałem się. Głupi ja. Przecież nie wiem gdzie mieszka Malia. Wyciągnąłem telefon. Kuz.w.a. Telefon padł. Zniechęcony wstąpiłem do kawiarni. Usiadłem i zamówiłem sobie szarlotkę z bitą śmietaną i lodami. Wziąłem pierwszą lepszą gazetę i zacząłem przeglądać strony. Nagle usłyszałem skrzypienie krzesła. Podniosłem wzrok. Malia. Odłożyłem gazetę.
-Hej...
-Witaj Malio. Miałem zamiar do ciebie iść, ale nie wiedziałem gdzie mieszkasz a telefon mi padł i...
-Dobra, dobra. Już starczy-Wymusiła uśmiech
-Postawić ci kawę?-Nie czekając na odpowiedź podszedłem do baru i poprosiłem o białą kawę.
-Nie musiałeś.-Szepnęła
Wzruszyłem ramionami i zabrałem się do pałaszowania szarlotki. Siedzieliśmy w milczeniu. Spojrzałem na gazetę. Na stronie, którą otworzyłem znajdował się repertuar kinowy. Nie było nic ciekawego. Z westchnięciem odłożyłem magazyn. Dokończyłem szarlotkę. Ziewnąłem.
-Cóż...ja się będę zwijać. Pa.-Mruknąłem
-Jeszcze raz dzięki za kawę-Zaczęła grzebać w torebce-Na pewno nie chcesz tych 6 złotych?
Uśmiechnąłem się tajemniczo i wyszedłem z kawiarni. Zaczęło się ściemniać. Ruszyłem znudzony do domu.

<Malia? Weno wróć! ;--;>

Od Kici c.d: Nathana

Spojrzałam na chłopaka.
- Po prostu. - odparłam.
Uśmiechnęłam się lekko. Nero cały czas patrzył na Nathan'a i warczał. Zatrzymałam się, przykucnęłam i podrapałam szczeniaka za uchem. Wreszcie przestał warczeć. W sumie on nigdy tak się nie zachowywał. Westchnęłam cicho. Stanęłam i spojrzałam na chłopaka.
- To co masz zamiar robić? - spytałam.
- Nie wiem jeszcze. - odparł krótko.
Przytaknęłam twierdząco głową na znak, że to zrozumiałam. Usiadłam na ławce i wyjęłam telefon. Sprawdziłam pocztę. Nie było żadnej wiadomości od Lucasa... No cóż, pewnie ma inne sprawy na głowie. Nie ważne. Ten temat zostawię dla siebie. Schowałam telefon i spojrzałam na szczeniaka. Uśmiechnęłam się lekko po czym popatrzyłam na Nathan'a.

Nathan?brak pomysłu.