czwartek, 23 lipca 2015

Od Hope c.d: Blase'a

Plaże, baseny, jeziora i inne zbiorniki wodne są zdecydowanie nie dla mnie. Jakby to delikatnie ująć, czuje dość spory respekt do wody. Nie tyle co się boję ile zachowuje ostrożność....a tek szczerze to cierpię na paniczny lęk przed wodą.
Jedynie nie mam nic przeciw tej w butelkach i pod prysznicem. Zdecydowanie wolę go niż wanny.
- Blase...- pokręciłam głową i uniosłam ręce w geście obronnym kiedy chłopak do mnie podszedł.
- Mała, zrobimy to bardzo powoli... Złap mnie za rękę. - oznajmił ze stoickim spokojem, wyciągając w moja stronę dłoń.
Ujęłam ją niepewnie i razem krok po kroczku kierowaliśmy się ku głębinom. Pierw po kostki, następnie kolana... im dalej tym gorzej.
Słowo daje czułam jakby z buzi odpłynęła całą krew, a mój żołądek fiknął całą masę koziołków.
Blase dostrzegając mój coraz silniejszy opór zatrzymał się i mnie objął łącząc nasze usta w namiętnym pocałunku. Wówczas sto dwadzieścia procent mojej uwagi skupiło się na nim przez co zupełnie zapomniałam o chlupoczącej wokoło mojej talii wodzie.
Zarzuciłam mu ręce na szyję, a nogami oplotłam go w pasie i staliśmy tak zatraceni w pocałunku długą chwilę zanim uświadomiłam sobie, że woda przykrywa nam już barki.
Natychmiast się spięłam i chwyciłam się go kurczowo.
- Blase...  chyba nie dam rady - wyszeptałam, a z moich oczu dało się wyczytać jedynie lęk.

<Blase?  Wiem, że długo... praszam...obiecuje poprawę... >

Od Kici c.d: Levi'ego

Wynurzyłam się z wody. Podpłynęłam do chłopaka. Ręce położyłam na jego ramionach, a nogami oplotłam wokół bioder.
- Teraz mnie wynieś. - stwierdziłam.
- Nie. - odparł.
- Tak. - powiedziałam.
Spojrzał na mnie. Odsunęłam się od niego i zaczęłam go chlapać wodą. Chłopak złapał mnie za ręce i uniemożliwił mi chlapanie. Przyciągnął do siebie. Nogami ponownie oplotłam go wokół bioder.
- Wynieś mnie. - jeknęłam.
- Dobra. - mruknął beznamiętnie.
Wyniósł mnie z wody. Usiedliśmy przy barze. Zabrałam mu kamizelkę.
- Nie pozwalasz sobie? - spytał.
- Nie. - odparłam.
Założyłam na siebie kamizelkę i posłałam uśmiech w jego kierunku. Przewrócił oczami.
*
Jakoś o 2 poszliśmy do hotelu bo był dość blisko... Wolny pokój był tylko jeden - gdzie było łóżko dla dwojga. Fajnie, bardzo... Żart. Hehe...
Ale co do pokoju to mówię poważnie... Wzięliśmy go już. Zabrał kluczyk i poszedł do windy, a ja tuż za nim. Weszliśmy i wjechaliśmy na 2 pietro. Poszliśmy do pokoju, od-kluczył drzwi. Weszłam pierwsza, zdjelam buty i rzuciłam się na łóżko, ale przez nie przeleciałam... Upadłam na ziemię i zaczęłam się śmiać. Chłopak pomógł mi wstać.
- Ups... - zaczęłam się śmiać. - Śpisz na podłodze.
- Chyba ty.
- Nie, bo ty. - fuknęłam.
- Nie... Dobra będziemy spać do siebie plecami i nic nie będzie to oznaczać. - skwintował.
Pokiwałam głową. Zdjęłam z siebie rzeczy, pozostawiłam na sobie bluzkę. Miałam na sobie cały czas kamizelkę chłopaka, zapomniałam o tym hahaha...
Ale ok. W końcu ja zdjelam i oddałam mu.
- Dobranoc. - powiedziałam wchodząc pod pościel.
Chłopak zdjął spodnie i koszule, po czym położył się obok mnie.
- Dobranoc. - odparł odwracając się do mnie plecami.
Leżałam tak chwilę... Światło się świeciło cały czas.
- Levi zgaś światło.
- Masz bliżej odparł.
Odkryłam się i przeszłam przez niego.
- Teraz ty masz bliżej. - powiedziałam odwracając się do niego.
Popatrzył na mnie. Pokręcił głową i wstał. Zgasił światło.
- Dziękuję. - powiedziałam.
Wymruczał coś pod nosem. Przeturlałam się na swoją stronę.
~
Po jakieś godzinie ktoś pukał do drzwi.
- Otwórz. - mruknął Levi.
Wstałam i otworzyłam drzwi, a do pokoju weszli chłopacy - znajomi Levi'ego.
Skoczyłam na łóżko i znowu... Przeleciałam po nim i otarłam się o chłopaka, ten zwinnym ruchem mnie złapał i przyciągnął do siebie. Okrylam się kołdrą. Znajomi chłopaka zapalili światło.
- O! Gołąbeczki! - krzyknął jeden z nich.
Levi wciąż obejmował mnie, odsunęliśmy się od siebie.
- Co wy tu robicie? - spytał Levi.
- Nie mamy gdzie spać, a dowiedzieliśmy się gdzie ty jesteś. - powiedział ten co wcześniej mnie obmacywał. - Więc możemy się zatrzymać?
Levi spojrzał na mnie. Pokiwałam głową.
- Yhy. - odparł.
- Ja śpię na łóżku! - wrzasnal ten co stał w drzwiach.
- Nikt nie śpi na łóżku. - warknął Levi. - I zamykaj drzwi.
Chłopak zrobił polecenie. Ale po chwili na nas spojrzeli.
- Czyli mamy spać na podłodze? - spytali chórem.
Pokiwaliśmy głową. W końcu zgodzili się i zgasili światła.
- Idź z tamtej strony. - powiedział Levi do mnie.
- Tam jest... No wiesz ten... - wyszeptałam.
- No jak chcesz. - odparł.

Levi? Po monsterze mi odwala ,-,

Od Gavriila c.d: Martina

- Martin? - widać, że myślami błądzi gdzie indziej.
Ciekawe gdzie.
- Hm? - dalej nad czymś intensywnie myślał.
- Wiem, że to nie znaczy, że się znamy. To, że znamy swoje imiona. Jednak uważam, że od czegoś trzeba zacząć. To bardzo dobry początek znajomości, no nie? Oczywiście, jeśli nie chcesz tej znajomości kontynuować, to sobie pójdę i zapomnimy o tym jakże niezręcznym wypadku.
Wciągnął powietrze i popatrzył na mnie z paniką w oczach.
- Nie!
- Co niet? Będziemy jednak przyjaciółmi? - zapytałem z nadzieją. - Czy może, że będziemy o tym pamiętać? Ja bym wolał osobiście zapomnieć, bo to było jedno wielkie nieporozumienie.
- Nie! Znaczy tak! Znaczy nie pozwolę ci nigdzie samemu chodzić w takim stanie! Możesz być niebezpieczny dla innych i w ogóle.
Wyprostowałem się i popatrzyłem na niego z wyrzutem. Nagle straciłem ochotę do tłumaczenia mu, że jestem w stu procentach trzeźwy. Nie mam zamiaru być dla nikogo niebezpieczny, chociaż w tej chwili miałem ochotę przyłożyć Martinowi w facjatę. Zamiast tego uśmiechnąłem się do niego przepraszająco i zarzuciłem na siebie bluzę, nie zapinając jej. Jakoś wytrzymam ten gorąc, a wolę się nie spiec. Bardzo mnie boli, gdy moja skóra się spiecze na słońcu.
- Co robisz?
- Do swidaniya - westchnąłem. - Albo może i nie.
Zacząłem biec przed siebie. Stwierdziłem, że najlepiej będzie się dostać do mojego mieszkania. Spojrzałem za siebie, ale nikt za mną nie podążał. Szkoda. Skrycie żywiłem nadzieję, że za mną pobiegnie. Wydawał się być nawet sympatyczny. Dotarłem do drzwi do klatki schodowej. Już miałem wejść do środka, ale zatrzymałem się. Stałem tak przez chwilę kiwając się w przód i w tył. Może jeszcze dobiegnie? Zaprosiłbym go na herbatę. Nie pościeliłem łóżka, o rany. Ale powinno być znośnie, niedawno odkurzałem... No dalej Martin. Jeśli nie przybiegniesz, to będę skazany na samotne picie herbaty. Samotność jest gorsza od narkotyków, wiesz?

< Martin? o rany ale się rozpisałam xd >

Od Levi'ego c.d: Kici

Widząc co wyprawia jeden z chłopaków westchnąłem. Przeprosiłem znajomych siedzących przy barze po czym poszedłem w stronę poirytowanej Kici. Spiorunowałem młodego wzrokiem po czym odciągnąłem od niego dziewczynę. Przytuliła się do mnie na co ja nie zareagowałem. Niepewnie ją objąłem i delikatnie przytuliłem.
-Przepraszam.
Odsunąłem ją od siebie i w zakłopotaniu przeczesałem włosy wierzchem dłoni. Kicia zarumieniła się lekko kiedy po chwili delikatnie pstryknąłem ją w nos.
-Zatańczysz ?
Dziewczyna skinęła głową, chwyciłem delikatnie jej dłoń, drugą rękę położyłem na jej talii. Kicia niepewnie położyła dłoń na moim ramieniu i teraz powoli kołysząc się w rytm muzyki wpatrywaliśmy się sobie w oczy. Piosenka dobiegała końca więc obkręciłem dziewczynę po czym odchyliłem ją delikatnie do tyłu.
-Nie wiedziałam, że umiesz tańczyć.
Rzuciła idąc za mną radosnym korkiem w stronę baru.
-Wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
Odpowiedziałem beznamiętnym głosem. Usiadłem na jednym ze stołków a Kicia zaraz obok mnie.
-Dwa razy mieszanke.
-Ja nie pije.
Jakby warknąłem, jednak Kicia wzruszyła tylko ramionami. Przejęła dwia kieliszki i jeden z nich wcisnęła mi na siłę w dłoń. Zmierzyłem ją pozbawionym emocji, lodowym wzrokiem po czym przewróciłem oczyma.
-Śpimy dzisiaj w hotelu.
Burknąłem wypijając całego shota na raz.
-Okay.
Rzuciła rozbawiona po czym zamówiła kolejną kolejkę. Szybko opróżniliśmy kieliszki, Kicia chwyciła mnie za dłoń i pociągnęła na parkiet.
-Ojj no chodź.
Czując mój opór zaczęła się denerwować, wtedy właśnie przyciągnąłem ją do siebie i szybko wciąłem na ręce.
-Levi ! Odstaw mnie !
-Nie krzycz.
Zaśmiałem się widząc oburzenie na jej twarzy, wszyscy spojrzeli się na nas jednak tylko na chwilę.
-Mam dla ciebie niespodzianke.
Chwyciłem ją mocniej na wypadek gdyby chciała się szarpać i wyrywać. Powoli szedłem w stronę morza, kąpało się tam kilka osób jednak co mnie to obchodziło. Parkiet i bar nie były daleko więc po chwili wziąłem rozbieg, wbiegłem do wody prawie po ramiona. Kicia piszczała i wierciła się, krzyczała żebym ją puścił więc wykonałem jej prośbę. Puściłem ją, wpadła cała do wody. Zacząłem się śmiać.

(Kicia ?)