poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Od Schulyer

Dzień zleciał mi dość szybko, jakby nie patrzeć mój zawód jest dość wyczerpujący. Do domu wróciłam tak około dziewiętnastej, wiedziałam, że nie mogę rzucić się na łóżko i zasnąć, bo musiałam wyprowadzić Lumię. Tak więc poderwałam swoje dupsko z kanapy i chwyciłam za szelki i smycz. Zagwizdałam i po chwili przy mojej nodze pojawiła się wilczyca, zapięłam jej uprząż na torsie i przypięłam smycz, po drodze do drzwi chwyciłam kluczyki i gdy już szybkim krokiem wygramoliłyśmy się za drzwi przekręciłam kluczyk w dziurce i ruszyłyśmy do windy, ( no co nie będę się fatygowała kilkadziesiąt pięter w dół schodami jak jest taka wygoda jak winda). Kliknęłam przycisk z liczbą 0 i winda ruszyła. W myślach liczyłam ile pięter nam zostało 3…2…1…0. Zatrzymała się z lekkim klapnięciem. Wyszłyśmy równym, szybkim krokiem, a po drodze kłaniali mi się wszyscy pracownicy budynku, typowym przesłodzonym głosikiem:
- Dobry Wieczór, panno van Alen. To idealny moment na wieczorną przechadzkę.
A ja ze sztucznym uśmiechem przytakiwałam im i czym prędzej gnałam do głównych drzwi, sytuacja powtórzyła się jeszcze chyba ze dwa razy, bo potem to już praktycznie biegłam do drzwi. Tak… Świeże powietrze…  Szłam tak zamyślona, gdy na kogoś wpadłam bym się przewróciła gdyby ktosiowe silne ręce nie podtrzymały mnie. Był to w 100 % chłopak, ale staliśmy w takim miejscu, że nie byłam w stanie zobaczyć kto to jest, jedno było pewne był ode mnie cholernie wyższy, scena z daleka musiała wyglądać prze komicznie bo ja przy nim to karzełek.
- Przepraszam. – wybąkałam i zauważyłam, że chłopak chce coś powiedzieć.

*Ktoś? Coś?*

Nowa!

Powitajmy Schuler van Alen~!