poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Levi'ego

Od kilku dni szukam nowej pracy, zawód opiekuna do dzieci to nie moja broszka. Było późno. Na ulicy nie było prawie nikogo, zero samochodów, zero rozmów i śmiechów. Była druga w nocy, sobota wszyscy pewnie siedzieli w klubach czy u znajomych na prywatnych domówkach. Oparłem się wygodnie na lewej ręce i przeglądałem przeróżne oferty. Rzadna mnie nie zaciekawiła, oprócz jednej. Wyprowadzanie psów, maksymalnie dwie godziny dziennie, trzy razy w tygodniu. Pięć dolarów od każdego psa. Nie jest źle, a zarobić się da. Zacząłem dokładnie oglądać ofertę, oferują ją firma która zajmuje się opieką psów. Nieraz o tej firmie słyszałem. Spisałem numer telefonu, oprócz tego napisałem maila. Podniosłem się z krzesła, zajrzałem do jak się okazała pustego kubka...kiedy ja zdąrzyłem wypić kawę ? Westchnąłem pocierając czoło. Sprawdziłem telefon jak to zwykłem robić przed wyjściem...pierdyliard SMS'ów od kolegów. Każdy o podobnej treści "wpadaj do nas". W sumie nie byłby to taki zły pomysł. Szybko założyłem buty oraz narzuciłem bluzę po czym wyszedłem z domu. Do Sebastiana nie było daleko, po co płacić za taksówkę. Po chwili byłem już w holu wielkiego i drogiego apartamentowca, ostatnie dwa piętra należą do rodziców mojego kolegi. Jak się ma pieniądze to sobie można na to pozwolić. Czekałem na windę kiedy obok mnie pojawiła się dziewczyna zupełnie mi obca. Jednak sądząc po jej wyglądzie była w podobnym wieku, ładna i zgrabna. Patrzyłem się na nią chwilę z wymalowaną na twarzy obojętnością. Dopiero krótki sygnał przy otwieraniu drzwi windy odwrócił moją uwagę, mimo że nie znałem dziewczyny puściłem ją przodem. Nieznajoma wcisnęła dobrze znany mi numer piętra, czyli też będzie na imprezie. Westchnąłem patrząc się tępo w ścianę.
-Pan też...
-Żaden pan...po prostu Levi.
Mój głos był pozbawiony uczuć i wszelkich chęci.

(Jakaś chętna ?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz