wtorek, 30 czerwca 2015

Od Gavriila

Słońce już dawno zaszło za horyzont, gdy skończyłem pracę. Przysiadłem na ławce i rozmasowałem bolące ramiona. Czy ci ludzie muszą tyle śmiecić? Park właśnie zamknięto i latarnie pogasły. Musiałem jeszcze chwilę przyzwyczajać oczy do ciemności, a gdy widziałem już trochę więcej niż własne buty, ruszyłem do domu. Minąłem opustoszały plac zabaw i do pokonania został mi już tylko malutki zagajnik. Nienawidziłem tędy chodzić, gdyż korony drzew doszczętnie zasłaniały księżyc i gwiazdy. Gdy nie towarzyszyło mi światło latarni często widywałem dziwne rzeczy kątem oka, jakby przemykające zwierzęta.
- A kto je tam wie? Ciekawe ile żyje tu wiewiórek - pomyślałem.
Przyśpieszyłem kroku i w kompletnych ciemnościach ukazało mi się światełko w tunelu. Już miałem opuścić to przyprawiające o dreszcze miejsce, gdy w krzakach po lewej coś zaszeleściło. Podskoczyłem i z trudem zdusiłem chęć dzikiego wrzasku. Ze świstem wypuściłem powietrze. Pełen optymizmu podniosłem jakiś kamień ze ścieżki i cisnąłem nim w drzewo tuż nad tym cholernym krzakiem. Nie celowałem dokładnie w krzak, bo nie chciałem nikogo uszkodzić. Co jeśli był to człowiek? Kucnąłem i rozgarnąłem dłońmi gałązki. Uśmiechnąłem się i pomaszerowałem dalej. Nawet jeśli ktoś tam był, to się ulotnił. Przecisnąłem się przez dziurę w ogrodzeniu, nie chciało mi się szukać klucza od bramy po kieszeniach. Otrzepałem kolana z liści i podniosłem się, aby zakryć moje "tajne" wyjście krzakami. Wyobraźcie sobie teraz jakie było moje zdumienie, gdy moim oczom ukazała się postać wychodząca tuż za mną z dziury w barierce. Było to dla mnie z niewiadomego powodu tak komiczne, że uśmiechnąłem się szeroko.
- Osz ty w... - zaklął nieznajomy gdy potknął się o wystający z ziemi korzeń.
Cóż za ciekawy wieczór... właśnie wyglebił się przede mną jakiś typek, który prawdopodobnie łaził sobie po zamkniętym parku. Do tego wylazł tuż za mną nawet mnie nie zauważając. Tak więc gapiłem się tak na niego gdy ten wstał, otrzepał się i jakby nigdy nic zasłonił przejście.
- Ło cholerka! - aż odskoczył. - Duch!
Przez chwilę starałem się odgadnąć o co może mu chodzić, ale dotarło do mnie, że mianem ducha określa mnie. No cóż; ach te uroki życia albinosa.
- Gościu, co ty odwalasz? Wszystko okej? - zapytałem dusząc się ze śmiechu.

<Ktosiu?>

Od Jana c.d: Mixi

- Jasne.
Uśmiechnąłem się. Dziewczyna też. Wyszliśmy z domu i usiedliśmy w moim samochodzie.
- Mów, gdzie mam skręcać.
- Ok. W prawo. Teraz w lewo i prosto..
I tak przez całą drogę. W sumie, jej mieszkanie nie było aż tak daleko od mojego.
- Do zobaczenia.
- Cześć.
Wróciłem do domu.
~ gdzie psy?
Pomyślałem. Poszedłem na ogród. Siedziały tam. Nagle zadzwonił telefon.
- Halo?
- Jaś? To ja, Mixi.
- Hej Mixi! Z kąd masz mój numer?
- Dałeś mi go na imprezie.
- Em..aha...
- A..masz jutro czas?
Spytała.
- Mam
- To przyjedź po mnie.
- Oki.

Xxx

Rano, pojechałem pod dom Mixi. Była 6:00.
- C-co tak wcześnie?
Spytała, przecierając oczy.
- Nie mówiłaś, o której mam przyjechać.
Zaśmiałem się.
- Bardzo śmieszne.
Uśmiechnęła się.
- To.. Gdzie jedziemy?

Mixi? ^-^

Od Mixi c.d: Jana

- Wiedziałam, że to był o jeden kieliszek za daleko... Na szczęście nie zrobiłam nic niezgodnego z prawem... - z jednej strony byłam załamana, ale z drugiej cieszyłam się, że nie było aż tak źle.
- Nie wiedziałem, że masz aż tak słabą głowę...
- No bywa... Od czasu do czasu można się upić. Tylko teraz wstyd się na mieście pokazać - zaśmiałam się. - Myślę, że powinnam już iść.
Wstałam z kanapy i przeszłam przez drzwi po prawej, które jak się okazało prowadziły do łazienki. Wróciłam, więc do salonu, chłopak wciąż siedział na kanapie i śmiał się. Pokazałam mu język.
- Dzięki za wszystko! - powiedziałam jeszcze, przeszłam przez drzwi po lewej, a potem wyszłam z mieszkania. Zeszłam po schodach na parter, a potem wyszłam na zewnątrz. Byłam w jakiejś nieznanej mi dzielnicy miasta. Wróciłam z powrotem do mieszkania chłopaka. Ten stał w drzwiach. Najwidoczniej spodziewał się tego.
- Osz ty! Wiedziałeś, że nie będę wiedziała gdzie jesteśmy! Zaplanowałeś to!
- Może tak, może nie - uśmiechnął się.
- To mógłbyś mnie odprowadzić? - mówiąc to wbiłam wzrok w ziemię i zarumieniłam się.

Jasiu? =3

Od Staff'a c.d: Diana

Spojrzałem na dziewczynę uśmiechając się.
- No może - mruknąłem
- To o co chodzi? - spytała
- O to że tak ładne dziewczyny nie powinny jeździć - uśmiechnąłem się
Odpaliłem motor i podprowadziłem go pod dziewczynę.
- Miło miło może jeszcze krótsze spodenki na motor co księżniczko? - zaśmiałem się
Uśmiechnąłem się łobuzersko patrząc na jej lekko wkurzoną minę.


Diana? Sorky brak weny ;-;

Od Ashley c.d: Adrian

Uśmiechnęłam się patrząc mu w oczy.
- Jasne tak tak! - powiedziałam podekscytowana
Wstałam na kanapę a następnie na jej oparcie chłopak już chciał mnie łapać jednak ja nie zamierzałam spadać. Moje włosy poruszył dość silny wiatr a ja rozłożyłam ręce cały czas mając na twarzy uśmiech. Po chwili stania tak zeszłam i popatrzyłam się na Adriana.
- No dawaj dawaj jeszcze zajedziemy do mnie, muszę się ogarnąć - oznajmiłam
- A co? źle nie wyglądasz - zaśmiał się
- Ale mogę lepiej - puściłam mu uwodzicielsko oczko
Wsiedliśmy po chwili do mojego porsche i po paru minutach byliśmy już u mnie. Nieświadomie chłopak wszedł za mną do środka odwracając się znów się przestraszyłam.
- Poczekaj tu ja idę się ubrać - powiedziałam
Ruszyłam w stronę swojego pokoju i nałożyłam czarną obcisłą sukienkę gdzieś tak do połowu ud do tego wysokie szpilki i wyraźny makijaż. Wyszłam z pół godziny i schodząc po schodach zobaczyłam chłopaka i uśmiechnęłam się delikatnie.
- Może być? - spytałam


Adrian?

Od Schuyler i Gabriela c.d: Mixi



† Perspektywa Schuyler †

Dziewczyna właśnie mnie przytuliła, ale szybko odskoczyła i odparła.
- Przepraszam. - A ja nie wiedząc co powiedzieć stałam jak słup. Czy ona właśnie zrobiła, to co zrobiła. Mnie? Nikt oprócz Gabriela tego nie robił... Nikt... Aż do teraz... Dalej stałam i nie powiedziałam ani słowa.


† Perspektywa Gabriela †

Widziałem jak oczy mojej siostry nie mogą wyjść z podziwu odwagi dziewczyny, mnie również to zdziwiło. Schuyler dalej milczała, więc to ja przerwałem ciszę.
- Nie musisz za nic przepraszać. - tu popatrzyłem na siostrę, a ona pokiwała głową dalej zamroczona. - To normalne, że potrzebowałaś w tej chwili... Przytulenia... Lecz wybrałaś nieprawidłową osobę... - Żeby przestała płakać przytuliłem ją i pogłaskałem po włosach. Płakała i płakała, pozwoliłem jej na hmm... zapłakanie i zasmarkanie mojej koszulki. I tak jej nie lubiłem.

Mix?

Od Adriana c.d: Ashley

Czyli chce iść ze mną na imprezę, przygryzała przy tym wargę. Mmm, seksi.
- No nie wiem. - odparłem, dusząc w sobie śmiech, a ona zrobiła zawiedzioną minę.
- No prosze, prosze, prosze! - robiła oczy ze shreka, niestety na mnie nie działają oczy... Działa ona cała. Popatrzyłem na nią.
- Musisz mi obiecać, że nie zrobisz i nie powiesz dwóch rzeczy. - i podniosłem rękę na wysokość pępka pokazując dwa palce, miałem poważną minę więc bez niepotrzebnych pytań odparła.
- Ok, jakie to rzeczy? - odwróciłem głowę żeby spojrzeć w jej oczy, czekała na to.
- Pierwsza, nie idziesz tam ze mną... - przerwała.
- Czyli idziesz! - podekscytowała się tak, że aż podskoczyła.
- Nie dałaś mi dokończyć. - powiedziałem nieobecnym głosem.
- Ah, tak. Przepraszam. - speszyła się dziewczyna.
- Nie idziesz tam ze mną tylko dlatego, że jestem sławny i w ogóle. - nie odezwała się, więc spojrzałem na nią i wtedy przytaknęła głową.
- I druga, nie rozpowiadaj wszystkim kim jestem, wolę pozostać anonimowy...

Ash?

Od Schuyler c.d: Robina

Zbliżałam się do niego powolnym krokiem, a on patrzył na mnie zdziwiony. Nie odsunął się, gdy już do niego doszłam, wiem, że to nie stosowne opierać głowę o tors nieznajomego chłopaka, ale czy potrafiłam myśleć racjonalnie? Oczywiście, że nie! Upiłam się jak głupia. Stałam opierając się o jego ciało, ale nie długo, bo przysnęłam na stojąco, chyba to zauważył, bo ocknęłam się wysoko w górze... W jego ramionach, gdybym mogła to bym go odepchnęła, ale po co? Jak mnie upuści to tylko się poobijam więc oparłam głowę w jego ramionach.
- Dlaczego to robisz? - wychrypiałam, a on nic nie mówiąc położył mnie w swoim łóżku.

★★★

Obudziłam się rano, otworzyłam jedno oko, ale natychmiast je zamknęłam. Eksplodowała mi głowa, chwile jeszcze tak poleżałam, ale trzeba w końcu wstać. Podniosłam się do pozycji siedzącej i otworzyłam oczy, tym razem nie było aż tak źle, ale zaraz nie byłam u siebie. Spojrzałam w lewą stronę po której kołdra również była wymięta. O nie! Nie mogłam się z nim przespać! Wyskoczyłam z łóżka mimo pulsującego bólu. Miałam na sobie za dużą czarną bluzkę i krótkie spodenki, które mi sięgały do połowy łydki. Nie, nie, nie, nie! Rozejrzałam się w poszukiwaniu swoich rzeczy i wtedy do pomieszczenia wszedł ten chłopak, był bez koszulki... Ale ma ciało... Chwila.
- Czy, my?... - spojrzałam przerażona na chłopaka, nie tak, nie w ten sposób...

Robin?

Od Diany do: Staff'a

Dzisiejszy dzień należał do tych wyjątkowo idealnych. Pogoda była idealna, a za ostatnie zlecenie Diana dostała całkiem sporo kasy, którą mogła wydać na co chce. Spacerowała teraz z Qlamtarem na czerwonej smyczy oraz z Bonnie na ramieniu. Musiał być to dziwny widok dla przechodniów, no bo żadna osoba nie chodzi z Arą na ramieniu. Jednak dziewczyna kompletnie to olewała, bo kto jej tego zabroni? Szła przez kolejne alejki ruchliwego miasta, a przechodnie co chwila spoglądali na nią raz to z niesmakiem, a raz z fascynacją. Dziewczyna kierowała się do mechanika, by odebrać swój motor.Po 5 minutach dotarła do owego człeka. Dłubał coś właśnie przy jej pojeździe.
-Kiedy mój motor będzie gotowy? – zapytała strasząc przy tym mechanika
-Już kończę – odparł chłopak
Po chwili odłożył narzędzia i wstał z ziemi. Otrzepał ręce z brudu, po czym spojrzał na pojazd.
-No już gotowe... Możesz... – chłopak odwrócił się, a jego oczy nagle zrobiły się jak spodki – JESTEŚ DZIEWCZYNĄ?! - wrzasnął na cały głos
-A co nie widać? – powiedziała oschle – A poza tym to dziewczyny na motorze jeździć nie mogą?

Staff? (Wena równa 0 )

Od Ashley CD Adrian

Chłopak patrzył raz na zdjęcie raz na mnie w końcu zgasiłam aparat i w ciszy odeszłam siadając na kanapie. Zakładając nogi na mebel zobaczyłam Adriana i lekko się zatrzęsłam po chwili oboje wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Odwróciłam się patrząc na miasto w oddali.
- Tam! - krzyknęłam po chwili
- Co? - spytał
- Tam jest bar za godzinę zaczyna się impreza - oznajmiłam
- I? - spytał
- I... musisz iść ze mną - zaśmiałam się
Popatrzyłam się uroczo na chłopaka przegryzając wargę.
Adrian?

Od Robina do Schulyer

Zdziwiłem się kiedy dziewczyna zaczęła płakać. Nie rozumiałem w ogóle po co to robiła. Wtedy rozejrzałem się po sali. Wszyscy na nią patrzyli i śmiali się po cichu. Potem znów spojrzałem na Schulyer. No to już rozumiem. Sam nie wiem czemu, ale zacząłem głośno do wszystkich mówić.
- Zamknijcie się wszyscy!
Wszyscy ucichli i spojrzeli na mnie jak na wariata.
- Nie widzę powodów żeby się śmiać...
Spojrzałem znów na dziewczynę. Patrzyła na mnie dziwnym wzrokiem. Nie wytrzymałem tego, że wszyscy się tak na mnie gapią więc znów nie wiem czemu złapałem dziewczynę za rękę i zaciągnąłem w stronę wyjścia. Kiedy w końcu byliśmy na zewnątrz puściłem rękę dziewczyny i powiedziałem.
- Idź teraz do domu... Tak będzie najlepiej...
Już miałem odejść kiedy dziewczyna złapała mnie za koszule. Zdziwiony odwróciłem do niej głowę. Zwiesiła głowę i wybełkotała.
- Nie pamiętam drogi...
Westchnąłem i powiedziałem.
- Chodź więc za mną...
Myślałem, ze to tylko zły sen. To niemożliwe. Dobra jakoś sobie z nią poradzę, ale coś mi mówi, że moja dzisiejsza wyjątkowa dobroć da mi w pysk. Po jakimś czasie doszliśmy do bloku. Spojrzałem ukradkiem na dziewczynę. Rozglądała się wszędzie. Na jej twarzy malowało się zdziwienie. Teraz długa droga po schodach. Nagle usłyszałem za sobą głos.
- Na którym piętrze mieszkasz?
- Na szóstym...
Dziewczyna westchnęła i szła dalej. W końcu doszliśmy na właściwe piętro. Wyjąłem z kieszeni kluczyki i otworzyłem drzwi. Wpuściłem najpierw dziewczynę. Weszła do środka chwiejnym krokiem. Westchnąłem i z lekką niechęcią też wszedłem. Na wszelki wypadek nie zamykałem drzwi. Nie mam nic cennego a w razie czego szybciej ucieknę kto wie co jej po pijaku przyjdzie do głowy? Dziewczyna stała pośrodku małego pokoju i wpatrywała się we mnie.
- Czemu się tak na mnie patrzysz?
Powoli zaczęła do mnie podchodzić. Wpatrywałem się w nią zdziwiony.
( Schulyer? )

Od Cheryl c.d: Damiena

Ogrom sklepów, a ja nie wiem do którego najpierw pójść. Po chwili w oko wpadł mi jeden sklep z odzieżą. Skierowałam si!e tam szybkim krokiem, a potem zaczęłam oglądać ubrania. Jako, że obok był dział dla mężczyzn Damien zaczął oglądać bluzy z kapturem. Mi szczególnie spodobała się sukienka. Była super sexy, a zarazem elegancka. Była w kolorze czarnym, nie miała rękawków i była zdobiona koronką oczywiście czarną.
Damien natomiast upatrzył sobie szarą bluzę. Podeszliśmy do kasy, a zapłacił... Damien. W sumie to "lubię go" zamienia się chyba w... "zakochałam się"... To dziwne uczucie... Zakochać się. Nie przypuszczałam, że kiedykolwiek się zakocham...I to jeszcze w kimś takim.
-Dziękuję Damien-powiedziałam. Chłopak kiwnął tylko głową.
-Możemy iść coś zjeść-mruknął. Zatrzymaliśmy się w jakimś fast-foodzie. Wzięłam tylko sałatkę.
-Co chciałeś mi powiedzieć?-zapytałam chłopaka.
-Porozmawiamy gry wrócimy-odparł. Po pół godzinie siedliśmy na motor i odjechaliśmy do domu. Poszłam do swojego pokoju. Zaczęłam czytać jakąś książkę...Czytałam ją dość długo. Nastał wieczór. Postanowiłam przymierzyć moją sukienkę. Stanęłam przed lustrem. W tym momencie do pokoju wszedł Damien.
-Możemy pogadać?-zapytał.
-Jasne

<Damien?>

Od Damiena c.d: Cheryl

Damien o mało co się nie zadławił swoim własnym śniadaniem. Nie mógł przecież powiedzieć jej prawdy dlaczego to robi, ale nie może powiedzieć też kłamstwa. Przełknął więc kęs jajecznicy i spojrzał na dziewczynę podnosząc lekko kąciki ust.
-Wiesz muszę Cię kryć tutaj. Policja wie, że ze mną „współpracujesz” – chłopak zrobił gest jakby robił cudzysłów – I musisz, gdzieś mieszkać prawda?
-Równie dobrze mogłabym wynająć pokój w hotelu, a tam bym miała i śniadanie – dziewczyna uniosła jedną brew
-Znaleźli by Cię – powiedział chłodnym tonem, a jego kąciki ust gwałtownie opadły
Te słowa wystarczyły by zgasić ową dziewczynę, jednak Damien wiedział, że Cheryl nie wierzy w jego słowa. W sumie to byłaby naiwna gdyby uwierzyła, jednak ona takim typem dziewczyny nie była, a Damien dobrze o tym wiedział. Westchnął cicho i wziął talerz, który nie miał już żadnych resztek śniadania i skierował się do kuchni. Dziewczyna podążyła za nim, by oddać naczynie. Chłopak odebrał je i wsadził wszystko to do zmywarki.
-Cheryl... muszę z Tobą porozmawiać... – powiedział chłopak odwracając się i spoglądając jej w oczy
Dziewczyna wyglądała na bardzo zaskoczoną, bo jak te słowa mogły wyjść z jego ust w takim tonie? Już wiedziała, że coś się szykuje, w dodatku nie byle co.
-Może wieczorem? – spytała dziewczyna niemalże błagająco – Chciałabym sobie coś kupić...
-Pewnie... – chłopak był widocznie zbity z tropu. Miał jej coś naprawdę coś ważnego do powiedzenia.
Chłopak skierował się do swojego pokoju by się przebrać, jednak tym razem dziewczyna nie szła za nim, mimo iż jej pokój jest można rzec, że koło niego. Kiedy tylko się przebrał i ogólnie ogarnął, dziewczyna była już gotowa. Po wyjęciu motoru z garażu oraz zamknięciu mieszkania na klucz ruszyli do centrum handlowego, gdzie już przelał pieniądze ochroniarzom by ich nie złapali i było w miarę bezpiecznie. Kiedy już zaparkował motor przed centrum i zgasił silnik oraz wyjął kluczyk do stacyjki ruszyli do wejścia. Rozpoczęło się dla Damiena piekło, gdy tylko zobaczył zachwyconą minę dziewczyny. Już wiedział, że się nachodzi.
Cheryl?

300 !

Chciałybyśmy Wam serdecznie pogratulować, a przede wszystkim podziękować ze to, że wybiła nam piękna liczba 300 postów ! 





Tym bardziej, że podjęliśmy wyzwanie aby wyrobić się z tym do piątku C: Jesteśmy z Was po prostu dumne i mamy nadzieję, że nie spoczniecie na laurach. Dziękujemy, że jesteście ♥




Liczymy, że niedługo wybiją nam kolejne, takie piękne liczby :)
BRAWO :*


Życzymy weny i pozdrawiamy
Ewiana & Anomalia.

Nowi !

Powitajmy Dianę Criminal & Staff'a Notterby ~!

Od Adriana c.d: Ashley

- Przepraszam za psa. - powiedziała zawstydzona, a ja rozejrzałem się i stwierdzilem, że nawet nie zauważyłem, gdy znaleźliśmy się poza miastem. - Wywozisz mnie, żeby mnie zgwałcić? Wiesz pochlebiasz mi, ale wystarczyłoby ładnie poprosić. - odparłem , ale jakoś nie bardzo uśmiechało mi się bycie przeleconym... Głupio to zabrzmiało, nawet w moich myślach. Roześmiała się w głos gdzy ujrzała moją minę.
- Spokojnie, nie zamierzam cię zgwałcić. - wydusiła dalej się śmiejąc. Powoli zwalnialiśmy, aż w końcu staneliśmy. Znów na mnie spojrzała i powiedziała chrypnięta. - Serio nie zamierzam nic ci robić, chce ci tylko coś pokazać. - Wysiedliśmy więc i podeszliśmy pod górę w całkowitym milczeniu. Na górze stała stara, wyblakła czerwona kanapa. Usiadłem na poręczy i spojrzałem na drogę, którą tu weszliśmy.
- Jesteś bardzo fotogeniczny. - odparła uśmiechając się i patrząc w aparat. - Chodź zobacz. - Wstałem i podszedłem do niej, chwyciłem aparat i spojrzałem na zdjęcie.



- Chcesz być fotografem? - Spytałem dalej przyglądając się zdjęciu. - Jest bardzo ładne...
- Nie, po prostu chciałam mieć twoje zdjęcie, nie takie z internetu. Tylko na żywo. - odparła, a ja zerknąłem na nią i uśmiechnąłem się półgębkiem.

Ashley?

Nowy !

Powitajmy nowego członka! To Gavriil Barginsky~! 

Od Ashley c.d: Adrian

Spojrzałam się na chłopaka z nie do wierzeniem że to naprawdę on. Uśmiechnęłam się patrząc mu w oczy i wtedy zauważając że to naprawdę ten Adrian.
- Nie wierzę! - pisnęłam
- To uwierz - Powiedział
Jeszcze raz przyjrzałam się chłopakowi nadal uśmiechając się.
- Dobra wierzę - zaśmiałam się
Zawstydzona spuściłam wzrok i zgasiłam samochód.
- No to przepraszam za psa - mruknęłam cicho

Adrian?

Od Blase'a c.d: Hope

To było śmieszne.Nawet bardzo. Pożegnałem się z dziewczyną i wróciłem do mieszkania.


*****
Wsadziłem namiot i plecak do bagażnika i podjechałem pod Hope.
-Cześć słońce-powiedziała wsiadając do auta.
-Cześć kochanie-odpowiedziałem całując ją w głowę.
-Gdzie jedziemy?
-Nad jezioro-odparłem ruszając samochodem. Po godzinie dojechaliśmy na miejsce. Byliśmy w lasku nad jeziorem.
-Jak tu pięknie-zachwycała się dziewczyna.
-Dlatego wybrałem to miejsce-objąłem ją. Rozpaliłem małe ognisko. Było bardzo fajnie.Poszedłem się przebrać. Ubrałem kąpielówki. -No to teraz pójdziemy popływać.
-Popływać...Ale ty tak?
-Nie. My.
-Ale..ale...
-Dobrze...Idź się najpierw przebierz.
-No dobrze-odpowiedziała. Po chwili wróciła w bikini. O matko. Ale ona w nim wyglądała...
-No to chodź.
-Ale..ja się boję...
-Ale pójdziesz ze mną. Będę cały czas trzymał cię za rękę.

<Hope? Idziesz? ♥>