To wszystko przeminęło szybko, ale czułam rutynę – codziennie to samo,
jedno i to samo. Wstać, ubrać się, zjeść śniadanie, wyjść z pupilem,
nasypać świeżej karmy do miski, nalać wodę do drugiej miski, iść do
pracy, przetrwać trochę tych godzin, wrócić po 21 do domu, umyć się,
zjeść kolację, pójść spać…
I tak w kółko. Tydzień przeminął szybko, dzisiaj miałam wyjątkowo wolne
do przyszłego tygodnia. Tego dnia wstałam po 14, kiedy do drzwi ktoś
dzwonił. Nero zerwał się jako pierwszy i szczekał. Uh…
Poszłam za nim i z całkowitym nie ogarem otworzyłam drzwi. W nich stał
Levi, nerwowym wzrokiem patrzył na ścianę, a potem na drzwi, które
otworzyłam. Zorientował się, że to ja je otworzyłam. No dobra, zapłon ma
dość wolny, ale mówi się trudno.
Chłopak się niewinnie uśmiechnął. Wszedł do środka, a Nero na niego
skakał z radością. Levi go pogłaskał po głowie, po czym zamknął drzwi za
sobą. Wysunął przed siebie bukiet kwiatów. Wzięłam je od niego z pełną
obojętnością. Nie chciałam pokazać mu od razu jak było mi go brak…
Jednak kiedy odłożyłam bukiet na blat w kuchni i poczułam jak chłopak
mnie obejmuje w pasie, po prostu nie mogłam już dłużej wytrzymać i
udawać, że mam go gdzieś. Levi ustami przyssał się do mojej szyi.
Językiem ją pieścił… Jednak szybko go od siebie odepchnęłam. Spojrzał na
mnie pytającym wzrokiem.
- Coś się stało? – spytał chrapliwym głosem, dłoń zacisnął na blacie i nerwowo na mnie spoglądał.
Przygryzłam lekko wargi, zarzuciłam mu ręce na szyję. Pokręciłam przecząco głową i delikatnie musnęłam jego usta.
- Brakowało mi tego ciepła. – wyszeptałam między przerwą w pocałunkach.
Levi na mnie spojrzał i się lekko uśmiechnął, dłoń z blatu przeniósł na
moje plecy i delikatnie po nich przejechał, a później palcami lekko
ugniatał mój kręgosłup. Drugą dłoń położył na moim udzie i przywarł
ustami do mojej szyi. Zaśmiałam się cicho. Chłopak po chwili mnie
podniósł i przeniósł na kanapę w salonie. Usiadł wygodnie, a obok
położył mnie. Miałam głowę na jego brzuchu, włączył telewizję i leciał
jakiś film, jakiś horror czy też thriller. Położył dłoń na moim ramieniu
i lekko się uśmiechał…
Chłopak był spięty, widać było po jego minie i czynach, zachowywał się dość… sztywno? Czy coś się wydarzyło?
Podniosłam się i na niego spojrzałam.
- Coś się stało? – spytałam lekko speszona i odwróciłam wzrok kiedy na mnie spojrzał.
Levi? (Przepraszam, że tak długo : ( )
Behind the Wall
czwartek, 24 września 2015
poniedziałek, 7 września 2015
Od Robina CD Schulyer
Schulyer uśmiechnęła się do mnie zachęcająco. Przybliżyłem do niej moją
twarz i zacząłem ją namiętnie całować. Dziewczyna zawiesiła mi swoje
ręce na szyi a ja zacząłem zaciągać ją w stronę łóżka. Nie opierała mi
się w ogóle i po chwili leżała już na łóżku. Położyłem się na niej
delikatnie, zacząłem ją całować po szyi i rozpinać jej sukienkę.
Schulyer także zaczęła rozpinać moją koszulę. Po chwili czułem jej
dłonie które wędrowały po moich plecach.
( Schulyer? )
( Schulyer? )
piątek, 4 września 2015
Od Schulyer c.d: Robina
Wjechaliśmy windą do mojego apartamentu, a Robin rozglądał się
zaciekawiony. Zdjęłam płaszc i powiesiłam w korytarzu zawołałam do niego
ściągając buta żeby poprawić stopkę.
- Podoba ci się? - nie byłam pewna czy usłyszał, ale miałam taką nadzieję.
- Tak! Jest bardzo w twoim stylu. - odkrzyknął rozwiwając moje wątpliwości. Założyłam buta z powrotem i podeszłam do niego wolnym krokiem, a on odwrócił się do mnie i też zrobił parę kroków. Ostateczny dzielący nas dystans dwóch kroków pokonałam ja. Położył mi dłonie na talii i patrzył mi w oczy.
Robin ^^ ?
- Podoba ci się? - nie byłam pewna czy usłyszał, ale miałam taką nadzieję.
- Tak! Jest bardzo w twoim stylu. - odkrzyknął rozwiwając moje wątpliwości. Założyłam buta z powrotem i podeszłam do niego wolnym krokiem, a on odwrócił się do mnie i też zrobił parę kroków. Ostateczny dzielący nas dystans dwóch kroków pokonałam ja. Położył mi dłonie na talii i patrzył mi w oczy.
Robin ^^ ?
Od Levi'ego
Usiadłem na stołku przed barem, byłem zmęczony po nocnej zmianie i szczerze mówiąc nie miałem siły na powrót do domu.
-Masz, za napiwki.
-Dzięki.
-Przynosisz nam duże dochody, szef planuje dać ci podwyżkę.
Spojrzałem się na Meggie która przed chwilą wyłożyła dla mnie pieniądze. Ta informacja bardzo podniosła mnie na duchu, jednak mimo to byłem zmęczony. Ociążale podniosłem się opierając ręce na blacie. Westchnąłem ciężko po czym bez słowa odwróciłem się na pięcie i opuściłem lokal. Udałem się do samochodu który na szczęście nienstał daleko, z kieszeni wyciągnąłem kluczyki które potem wsadziłem do zamka a następnie przekręciłem. Ciche stuknięcia zasygnalizowały otwarcie się drzwi, wsiadłem do środka i wsadziłem kluczyk do stacyjki, po ostatniej jeździe poprawiłem lusterka i siedzenie po czym zamknąłem drzwi, zapiąłem pasy i odpaliłem jeepa.
~*~
Po drodze dostawałem mnóstwo sms'ów których nie miałem czasu odczytywać. Położyłem telefon na parapecie i padłem na łóżko. Oczy same mi się zamykały więc już nawet się nie opierałem, od jakiegoś czasu sypiam niecałą godzine co mi się nie podobało. Przy ostatnich wibracjach które wydawała mój telefon zasnąłem.
~*~
Nagły dzwonek do drzwi a ja byłem kompletnie nie ogarnięty, szybko wybiegłem z łazienki po drodze obwiązując ręcznik w pasie. Czy ludzie naprawdę nie mogą przychodzić później ? Bez patrzenia przez judasza otworzyłem drzwi. Na korytarzu stał nieznany mi chłopak z jakąś dziewczyną, za nimi stało kilku moich "znajomych" zmierzyłem wszystkich spojrzeniem i oparłem się o framugę jedną ręką trzymając ręcznik, tak dla pewności.
(Kto się przypałętał z moimi kolegami ?)
-Masz, za napiwki.
-Dzięki.
-Przynosisz nam duże dochody, szef planuje dać ci podwyżkę.
Spojrzałem się na Meggie która przed chwilą wyłożyła dla mnie pieniądze. Ta informacja bardzo podniosła mnie na duchu, jednak mimo to byłem zmęczony. Ociążale podniosłem się opierając ręce na blacie. Westchnąłem ciężko po czym bez słowa odwróciłem się na pięcie i opuściłem lokal. Udałem się do samochodu który na szczęście nienstał daleko, z kieszeni wyciągnąłem kluczyki które potem wsadziłem do zamka a następnie przekręciłem. Ciche stuknięcia zasygnalizowały otwarcie się drzwi, wsiadłem do środka i wsadziłem kluczyk do stacyjki, po ostatniej jeździe poprawiłem lusterka i siedzenie po czym zamknąłem drzwi, zapiąłem pasy i odpaliłem jeepa.
~*~
Po drodze dostawałem mnóstwo sms'ów których nie miałem czasu odczytywać. Położyłem telefon na parapecie i padłem na łóżko. Oczy same mi się zamykały więc już nawet się nie opierałem, od jakiegoś czasu sypiam niecałą godzine co mi się nie podobało. Przy ostatnich wibracjach które wydawała mój telefon zasnąłem.
~*~
Nagły dzwonek do drzwi a ja byłem kompletnie nie ogarnięty, szybko wybiegłem z łazienki po drodze obwiązując ręcznik w pasie. Czy ludzie naprawdę nie mogą przychodzić później ? Bez patrzenia przez judasza otworzyłem drzwi. Na korytarzu stał nieznany mi chłopak z jakąś dziewczyną, za nimi stało kilku moich "znajomych" zmierzyłem wszystkich spojrzeniem i oparłem się o framugę jedną ręką trzymając ręcznik, tak dla pewności.
(Kto się przypałętał z moimi kolegami ?)
środa, 2 września 2015
Od Octavii CD Liona
Biorę delikatnie jego dłoń, podnoszę ją do ust i całuję jej wierzch i każdy palec po kolei. Tulę ją do policzka, uważając na wenflon, a ona wkrótce staje się mokra od moich łez.
-Pamiętasz mnie...-szepnęłam.
-Jak miałbym... Nie pamiętać mojej... ukochanej kobiety?-wydusił i zaniósł się rzężącym śmiechem. Uśmiechnęłam się leciutko. Do łóżka Lionella podszedł lekarz.
-Pana stan jest stabilny, ale musi pan odpoczywać. Zrozumiano?-Lion kiwnął na to głową, a ja pomogłam mu z powrotem się położyć. Lekarz mierzył wzrokiem twarz Lionella.-Cieszymy się, że przypomina pan sobie wszystko.-uśmiechnął się.-Jak się pan nazywa?
-Lionell Patterson. Znowu.. będziecie mnie przesłuchiwać?
-Tak.-odparł mężczyzna w białym kitlu.
-Octavia...-Lion spojrzał na mnie-
-Ćśśś.. To konieczne.-powiedziałam. Wywrócił oczami.
-Mogę wody?-spytał i zakaszlał lekko. Jedna z pielęgniarek przyniosła mu szklankę. Usiadł, krzywiąc się i wypił duszkiem całą zawartość. Wzięłam od niego szklankę i postawiłam na stoliku przy łóżku.
-Ile tu jesteś?-spytał patrząc na mnie.
-Długo.-odpowiedziała za mnie pielęgniarka, która przyszła po szklankę.-Ona od ciebie nie odchodziła. Spała w naszej dyżurce, budząc się co dwie godziny i przychodząc sprawdzić jak się czujesz.
-To prawda?-świdrował mnie wzrokiem.
-Tak.-mruknęłam.
-W takim razie masz iść do domu i odpocząć. W tej chwili.-powiedział. Już nie kaszlał, a głos mu się oczyścił.-No, dalej.-polecił, a ja z ociąganiem wstałam i skierowałam się do drzwi. Zanim wyszłam, powróciłam jeszcze do jego łóżka, nachyliłam się nad nim i szepnęłam mu, że go kocham. Potem wyszłam z sali. Zanim drzwi się za mną zamknęły, usłyszałam głos pielęgniarki:
-Masz szczęście, że ją masz, bo to wspaniała dziewczyna. Nigdy jej nie zgub, bo to byłby największy błąd w twoim życiu, chłopaku.
-Pamiętasz mnie...-szepnęłam.
-Jak miałbym... Nie pamiętać mojej... ukochanej kobiety?-wydusił i zaniósł się rzężącym śmiechem. Uśmiechnęłam się leciutko. Do łóżka Lionella podszedł lekarz.
-Pana stan jest stabilny, ale musi pan odpoczywać. Zrozumiano?-Lion kiwnął na to głową, a ja pomogłam mu z powrotem się położyć. Lekarz mierzył wzrokiem twarz Lionella.-Cieszymy się, że przypomina pan sobie wszystko.-uśmiechnął się.-Jak się pan nazywa?
-Lionell Patterson. Znowu.. będziecie mnie przesłuchiwać?
-Tak.-odparł mężczyzna w białym kitlu.
-Octavia...-Lion spojrzał na mnie-
-Ćśśś.. To konieczne.-powiedziałam. Wywrócił oczami.
-Mogę wody?-spytał i zakaszlał lekko. Jedna z pielęgniarek przyniosła mu szklankę. Usiadł, krzywiąc się i wypił duszkiem całą zawartość. Wzięłam od niego szklankę i postawiłam na stoliku przy łóżku.
-Ile tu jesteś?-spytał patrząc na mnie.
-Długo.-odpowiedziała za mnie pielęgniarka, która przyszła po szklankę.-Ona od ciebie nie odchodziła. Spała w naszej dyżurce, budząc się co dwie godziny i przychodząc sprawdzić jak się czujesz.
-To prawda?-świdrował mnie wzrokiem.
-Tak.-mruknęłam.
-W takim razie masz iść do domu i odpocząć. W tej chwili.-powiedział. Już nie kaszlał, a głos mu się oczyścił.-No, dalej.-polecił, a ja z ociąganiem wstałam i skierowałam się do drzwi. Zanim wyszłam, powróciłam jeszcze do jego łóżka, nachyliłam się nad nim i szepnęłam mu, że go kocham. Potem wyszłam z sali. Zanim drzwi się za mną zamknęły, usłyszałam głos pielęgniarki:
-Masz szczęście, że ją masz, bo to wspaniała dziewczyna. Nigdy jej nie zgub, bo to byłby największy błąd w twoim życiu, chłopaku.
***
Zadzwoniłam do szefa i zapowiedziałam, że trochę mnie nie będzie. Mam mnóstwo urlopu do wybrania, więc nie może mi gość podskoczyć. Wyjęłam z szafy torbę sportową i zaczęłam pakować do niej rzeczy Liona: piżamę (chociaż u niego, to z piżamą trudno ( ͡° ͜ʖ ͡°) ), łapcie, bieliznę, kosmetyki, pare książek, gazety, i popędziłam do szpitala.
-Dzień dobry!-rzuciłam do pielęgniarek i pognałam do sali Liona. Po drodze weszłam do dyżurki i spytałam się, czy mogę wejść do jego sali. Na szczęście, dostałam na to zgodę.
-Cześć!-rzuciłam wchodząc. Lion rozmawiał właśnie z lekarzem.
-Cześć.-odpowiedział.-A Ty nie w pracy?
-Wzięłam wolne.-odparłam stawiając przy łóżku torbę z rzeczami.
-Żeby przy mnie siedzieć?-spytał przyglądając mi się uważnie.
-No.. Tak.
-To miłe, ale powinnaś pracować, zwłaszcza, że ja teraz nie pracuję...
-Spokojnie, nie zostaniemy z niczym. A skoro mowa o Twojej pracy... Mam nadzieję, że ją zmienisz.-powiedziałam patrząc mu w oczy. On nie odpowiedział nic, zaczął gapić się w ścianę.-No i mam nadzieję, że Twój szef tu był...
-Nie był.-mruknął.
-No chyba sobie żartujesz...!-aż pufnęłam z oburzenia.
-Octavia, spokojnie...-złapał mnie za rękę, a ja zmiękłam pod jego delikatnym dotykiem.-Pan doktor-wskazał go ruchem głowy-powiedział, że jeśli przez jakieś 4-5 dni będę się czuł tak jak dzisiaj, i wszystkie wyniki będą już normalne, to będę mógł wyjść. A do tego czasu, chciałbym, żebyś wróciła do pracy.
-Ale Lion...
-Żadnego ale. Dzwoń do tego łysiejącego brzuchacza i powiedz mu, że będziesz na najbliższej zmianie.
-Lion, proszę Cię...
-No, już.
-Lion...
-Octavia...
-No dobrze.-mruknęłam.-Ale tutaj masz piżamę, bieliznę, kosmetyki, łapcie, ręcznik, książki, gazety... I ładowarkę do telefonu. Pamiętaj, że będę tu przychodzić kiedy nie będę pracować. Od tego się nie wymigasz.-uśmiechnęłam się i ścisnęłam lekko jego dłoń, a on oddał uścisk.
-Kocham Cię.-szepnęłam, a potem, nie dając mu odpowiedzieć nachyliłam się i pocałowałam go. Lekarz uprzejmie nie patrzył na nas w tym momencie. Odczepiłam się od jego ust.
-Nawet nie wiesz, jak mi tego brakowało...-mruknął lubieżnie, a ja zaśmiałam się lekko. Pogłaskałam go po policzku.
-Kocham Cię, pamiętaj o tym.-powiedziałam i wyszłam z sali.
-No.. Tak.
-To miłe, ale powinnaś pracować, zwłaszcza, że ja teraz nie pracuję...
-Spokojnie, nie zostaniemy z niczym. A skoro mowa o Twojej pracy... Mam nadzieję, że ją zmienisz.-powiedziałam patrząc mu w oczy. On nie odpowiedział nic, zaczął gapić się w ścianę.-No i mam nadzieję, że Twój szef tu był...
-Nie był.-mruknął.
-No chyba sobie żartujesz...!-aż pufnęłam z oburzenia.
-Octavia, spokojnie...-złapał mnie za rękę, a ja zmiękłam pod jego delikatnym dotykiem.-Pan doktor-wskazał go ruchem głowy-powiedział, że jeśli przez jakieś 4-5 dni będę się czuł tak jak dzisiaj, i wszystkie wyniki będą już normalne, to będę mógł wyjść. A do tego czasu, chciałbym, żebyś wróciła do pracy.
-Ale Lion...
-Żadnego ale. Dzwoń do tego łysiejącego brzuchacza i powiedz mu, że będziesz na najbliższej zmianie.
-Lion, proszę Cię...
-No, już.
-Lion...
-Octavia...
-No dobrze.-mruknęłam.-Ale tutaj masz piżamę, bieliznę, kosmetyki, łapcie, ręcznik, książki, gazety... I ładowarkę do telefonu. Pamiętaj, że będę tu przychodzić kiedy nie będę pracować. Od tego się nie wymigasz.-uśmiechnęłam się i ścisnęłam lekko jego dłoń, a on oddał uścisk.
-Kocham Cię.-szepnęłam, a potem, nie dając mu odpowiedzieć nachyliłam się i pocałowałam go. Lekarz uprzejmie nie patrzył na nas w tym momencie. Odczepiłam się od jego ust.
-Nawet nie wiesz, jak mi tego brakowało...-mruknął lubieżnie, a ja zaśmiałam się lekko. Pogłaskałam go po policzku.
-Kocham Cię, pamiętaj o tym.-powiedziałam i wyszłam z sali.
***
-Proszę, wchodź.-powiedziałam i gestem wskazałam wnętrze mieszkania.
-Co tak pięknie pachnie?-spytał wchodząc do środka.
-Pozwoliłam sobie zrobić domowy obiad.-uśmiechnęłam się.
-Świetnie.-odparł, i pocałował mnie w czubek głowy. Przeszłam do kuchni i zaczęłam wszystko szykować. W końcu nałożyłam nam lasagne i nalałam wina do kieliszków.
-Wyborne.-stwierdził Lion, gdy skończyliśmy. Zaaprobowałam to skinieniem głowy. Sprzątnęłam naczynia i sztućce, dolałam sobie wina i usiadłam na blacie kuchennym.
-Co z tą Twoją pracą?-spytałam kierując wzrok na Lionella.
-Chyba już o tym rozmawialiśmy...-westchnął.
-A mi się nie wydaje.-odparłam.-Chciałabym, żebyś porozmawiał o tym ze swoim...
-Octavia, daj spokój...
-Co daj spokój?! Ty chyba w tym momencie jawnie sobie ze mnie żartujesz.-prawie warknęłam. Odstawiłam kieliszek na blat, tak, że prawie nóżka pękła. W dwie sekundy znalazłam się przy Lionie.-Chcesz, żeby znowu-głos prawie mi się załamał, ale zdołałam się opanować-coś Ci się stało?-spytałam z wyrzutem. On milczał. Nawet na mnie nie patrzył. Spojrzałam na niego, zadrgała mi warga. Minęłam go i wpadłam jak burza do sypialni, zamykając przy tym drzwi do niej na klucz. Sięgnęłam po książkę i zaczęłam czytać. Po chwili stwierdziłam jednak, że to nic mi nie daje. Odłożyłam książkę, wyszłam z sypialni, przeszłam do przedpokoju rzucając hasło, że idę na miasto, założyłam buty i wyszłam.
Postanowiłam iść tam, gdzie już dawno nie byłam. To nie dobrze, bo rodziców powinno się odwiedzać, niezależnie od tego, która to rocznica śmierci.
***
Zapaliłam znicze, zmówiłam modlitwę i usiadłam na skromnej ławce naprzeciwko równie skromnego pomnika. W myślach odbywałam rozmowę rodzicami, takimi jak ich zapamiętałam. Wstałam z ławki, bo postanowiłam zmienić ustawienie kwiatów w wazonie. Przetarłam ręką napisy na nagrobku i odwróciłam się w stronę ławki. Siedział na niej Lion.
-Dlaczego mi nie powiedziałaś?-spytał przenosząc na mnie wzrok.
-Chciałam Ci powiedzieć, tylko jakoś nie było czasu... Przepraszam.
-Nic się nie stało... Poza tym, przykro mi... Musiałaś mieć wtedy 8 lat?
-Tak.-odparłam i usiadłam obok niego na ławce.-Miałam osiem lat. Tata był policjantem, rozpracowywali wtedy zorganizowaną grupę przestępczą. Kiedy już paru posadzili, zniknęła mama. Nie pojawiło się żądanie okupu, bo zamiast niego wysłali nam film na którym ją torturują i gwałcą. Do filmu załączony był jej palec. Taka kazał mi wyjść, kiedy zobaczył tą przesyłkę, ale ja wszystko widziałam. Potem zawiózł mnie do babci, daleko od naszej miejscowości. Niedługo później dowiedziałam się, że oboje zginęli podczas próby odbicia mojej mamy. Najpierw ona, na jego oczach, później on. Wiesz co jest najgorsze?-spytałam, dopiero teraz popłynęły mi łzy.-Nie pożegnałam się z nimi.-szepnęłam i zapatrzyłam się w poruszający się płomień zapalonego znicza.-Jeśli Tobie coś by się stało, jeśli byś... Ja nie wiem, co bym sobie zrobiła.
Lionku? Melodramat był, może teraz znowu coś słodkiego? c: ( ͡° ͜ʖ ͡°)
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
Od Gavriila
Rusz się. Rusz się. Słońce już wstało, a ty dalej w łóżku. Która
godzina? Pomyśl, że jest to twoja ostatnia. I co teraz? Twój ostatni
dzień, potrafisz to sobie to wyobrazić? Albo ostatni tydzień. Co byś
zrobił?
- Czas wstawać - zdecydowałem.
Otworzyłem okno i do mieszkania wdarł się skwar. Nigdy w życiu, pomyślałem i zamknąłem je. Już chwilę potem znalazłem się na chodniku przed kamienicą, w której mieszkałem.
- Dzień dobry pani - przywitałem się z moją sąsiadką, starszą panią z parteru.
Chyba mnie nie lubiła, bo zawsze tylko obdarzała mnie spojrzeniem bazyliszka. A ja się uśmiechałem. Jaki ten świat jest...
Nieważne.
Ruszyłem w bliżej nieokreślonym kierunku, ale w końcu dotarłem do sporzywczaka.
- Nie mam w domu mleka - rzuciłem całkiem głośno i kilka osób się obejrzało.
Zawsze patrzą. Jak na okaz w zoo.
Patrz mamo, ten pan ma białe włosy.
Ty, patrz stary, ale gościu ma przesrane. Wszyscy muszą się na niego gapić po ulicach.
Ja na jego miejscu bym nie wychodziła z domu. W życiu. Wygląda jak jakaś zjawa.
Mam dobry słuch. I lubię moje włosy. Kupiłem to mleko i ruszyłem do parku. Zwykła zachcianka. Po prostu pójdę do parku i może się na kogoś natknę. Z mlekiem. O Jezu jestem nienormalny. Zachichotałem i z uśmiechem wpadłem na jakaś dziewczynę. Ona upadła, a ja się zachwiałem. Mleko całe, ale moja nowa znajoma, wściekła zapewne, podniosła się i rzekła:
- Jak leziesz pomyleńcu? Uważaj trochę, okej? - trzymała się za nadgarstek, równocześnie przyciskając łokieć do ciała.
Zatkało mnie trochę i zwyczajne chwyciłem ją za drugi nadgarstek i pociagnąłem za sobą. Ona coś krzyknęła, a ja posadziłem ją na ławce i przyjrzałem się nadgarstkowi dziewczyny.
- Wybacz, byłem nieuważny i chyba sprawiłem iż masz otarcie na ręce.
- Co? - patrzyła na mnie z dystansem.
- Cóż za ciekawy sposób zawarcia znajomości. Jestem Gavriil - powiedziałem obwiązując jej rękę chusteczką. Nie protestowała.
< jakaś pani? :) >
- Czas wstawać - zdecydowałem.
Otworzyłem okno i do mieszkania wdarł się skwar. Nigdy w życiu, pomyślałem i zamknąłem je. Już chwilę potem znalazłem się na chodniku przed kamienicą, w której mieszkałem.
- Dzień dobry pani - przywitałem się z moją sąsiadką, starszą panią z parteru.
Chyba mnie nie lubiła, bo zawsze tylko obdarzała mnie spojrzeniem bazyliszka. A ja się uśmiechałem. Jaki ten świat jest...
Nieważne.
Ruszyłem w bliżej nieokreślonym kierunku, ale w końcu dotarłem do sporzywczaka.
- Nie mam w domu mleka - rzuciłem całkiem głośno i kilka osób się obejrzało.
Zawsze patrzą. Jak na okaz w zoo.
Patrz mamo, ten pan ma białe włosy.
Ty, patrz stary, ale gościu ma przesrane. Wszyscy muszą się na niego gapić po ulicach.
Ja na jego miejscu bym nie wychodziła z domu. W życiu. Wygląda jak jakaś zjawa.
Mam dobry słuch. I lubię moje włosy. Kupiłem to mleko i ruszyłem do parku. Zwykła zachcianka. Po prostu pójdę do parku i może się na kogoś natknę. Z mlekiem. O Jezu jestem nienormalny. Zachichotałem i z uśmiechem wpadłem na jakaś dziewczynę. Ona upadła, a ja się zachwiałem. Mleko całe, ale moja nowa znajoma, wściekła zapewne, podniosła się i rzekła:
- Jak leziesz pomyleńcu? Uważaj trochę, okej? - trzymała się za nadgarstek, równocześnie przyciskając łokieć do ciała.
Zatkało mnie trochę i zwyczajne chwyciłem ją za drugi nadgarstek i pociagnąłem za sobą. Ona coś krzyknęła, a ja posadziłem ją na ławce i przyjrzałem się nadgarstkowi dziewczyny.
- Wybacz, byłem nieuważny i chyba sprawiłem iż masz otarcie na ręce.
- Co? - patrzyła na mnie z dystansem.
- Cóż za ciekawy sposób zawarcia znajomości. Jestem Gavriil - powiedziałem obwiązując jej rękę chusteczką. Nie protestowała.
< jakaś pani? :) >
Ważne
Znudziło mi się już wysyłanie wiadomości z prośbą o powrót do aktywności, które w znacznej większości pozostają bez żadnej odpowiedzi. Jeżeli do końca tygodnia nieaktywni nie przyślą opowiadania to ich postać zostanie usunięta, a jej przywrócenie będzie możliwe przez siedem kolejnych dni. Po upływie tego czasu bohaterowie określonych osób zostają stale usunięte.
(nie dotyczy osób, które zgłosiły nieobecność)
Pozdrawiam
Ewiana.
PS Poza tym życzę Wam udanego powrotu do szkoły, samych szóstek, mało upierdliwych nauczycieli i duuuużo czasu na pisanie opowiadań c:
Subskrybuj:
Posty (Atom)