poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Cheryl c.d: Damiena

Widok był powalający. "Oj będzie z tego pieniędzy..." pomyślałam.
-Jak ty to ukradłeś?
-Normalnie-wzruszył ramionami.
-Ale jak normalnie?-zapytałam poirytowana-Nie złapali cię?
-No jak widzisz próbowali-odparł. 
-I teraz zamierzasz się tak ukrywać przed glinami rozumiem?
-No chyba nie mam innego wyjścia. No i niestety ty też musisz?
-Jak to ja?-syknęłam.
-Biegłaś ze mną. Pomyślą, że mi pomagałaś.
-Zawsze mogę iść na policję i cię wydać
-Nie zrobisz tego
-Chcesz się przekonać?-zapytałam wyciągając skręta z kieszeni. Zapaliłam go.
-Może mnie tak poczęstujesz?
-Mam marnować moje skręty?
-Oddanie mi jednego nie jest marnowaniem-powiedział. Podałam mu. Przez chwilę siedzieliśmy i paliliśmy w milczeniu
-A tak w ogóle gdzie zamierzasz się udać? 
-No do domu...A gdzie?
-Aha..I mam rozumieć, że chcesz się łaskawie oddać w ręce policji?-zapytałam unosząc brwi. Chłopak dziwnie na mnie popatrzył
-Czemu?
-Myślisz, że nie wiedzą gdzie mieszkasz?-zaśmiałam się.
-W takim razie gdzie mam iść?
-Ostatecznie mogę ci pozwolić zostać chwilę u mnie-powiedziałam.
-No to prowadź-odparł. Ruszyliśmy. Po pół godzinie doszliśmy do mojego starego walącego się domu.-W takim czymś można "mieszkać"?
-Ja mieszkam i jakoś żyję-prychnęłam.-Zawsze możesz wrócić do siebie...Ale niestety nie będziesz tam zbyt długo. Twoim domem stanie się cela.
Chłopak przewrócił oczami i wszedł za mną.
-Chcesz zobaczyć resztę moich "znalezisk"?-zapytał.
-Ostatecznie-rzuciłam udając "obojętną".

<Damien?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz