wtorek, 24 marca 2015

Od Josh'a c.d: Nivan'a

Ta kawa dobrze mi zrobi. Niepewnie i ostrożnie wziąłem łyk napoju lustrując wzrokiem chłopaka. Czułem się jakbym był zjarany. Dosłownie i w przenośni. Przeczesałem włosy palcami i spojrzałem na zegarek.
- Dobrze że dzisiaj mam robotę dopiero na dwudziestą....- westchnąłem cicho.
- Idziesz dzisiaj pracować do baru?- spojrzał na mnie.
- Tak, a co?- spytałem biorąc łyk kawy.
- Nic, tak tylko pytałem Najwyżej podejdziemy razem- uśmiechnął się.
- Ty dzisiaj też?- uniosłem lekko brwi.
- Mhm- odparł gryząc bułkę.
- Okej, to ja idę się ogarnąć.Czuję się jak zombie...- mruknąłem i powlokłem się w stronę łazienki.
Opierając się o umywalkę spojrzałem w lustro. Rzeczywiście, wyglądałem jak żywy trup. Westchnąłem cicho przewracając oczami i wziąłem do ręki grzebień. Trzeba ten busz na głowie jakoś ogarnąć. Ochlapałem sobie jeszcze tylko twarz wodą i wyszedłem po kilku minutach. Wyszedłem na balkon, jak zwykle siadając w swoim ulubionym fotelu. Miasto o poranku wyglądało tak cudownie.... I jeszcze to rześkie, bez żadnych oparów z rur wydechowych, powietrze. Wziąłem głęboki oddech i wypuściłem powietrze nosem. Odchyliłem się do tyłu upajając chwilą ciszy. Zwykle w mieście panował hałas i nie było czym oddychać, a teraz to co innego... Szkoda że za kilka godzin to wszystko zniknie na długi czas. Ale pocieszała mnie myśl, że jutro rano znów wszystko będzie takie samo jak teraz. Po kilku minutach dołączył do mnie Nivan.
- Szkoda że miasto zawsze takie nie jest...- wyszeptałem.
Czułem że mogę wszystko. Przesunąłem się lekko w bok i poklepałem miejsce obok. Chłopak usiadł obok mnie, po chwili kładąc głowę na moim torsie. Byłem teraz zbyt zrelaksowany, żeby cokolwiek mogło mi to teraz zepsuć.

<Nivan?>

Od Nivan'a CD Net'a

Tym mnie zaskoczył.
- No proszę, pan doktor!- zaśmiałem się zakładając ręce na piersi.
- A ty?
- Co ja?
- Kim jesteś z zawodu?
- Um... to znaczy... mam doktorat z robotyki, czy czegoś takiego, więc mógłbym zostać informatykiem, ale... pracuję jako striptizer- zaśmiałem się drapiąc po karku, a chłopak wypluł kawę.
- CCO?
- Striptizer, no wiesz, kręce się na rurce, rozbieram... czasem się bzy.kam- zachichotałem, a Net zrobił wielkie oczy.
- Okay- wziął łyk kawy i odwrócił wzrok.
- Dobra, kończę kawę i idę.
- Niby gdzie?
- Do pracy, robi się ciemno- wstałem i przeciągnąłem się. Patrzył na mnie zdziwiony.
- Doktorat z robotyki powiadasz. Czemu więc nie jesteś informatykiem?
- Nie wiem, jakoś... nie dojrzałem do tego, a praca striptizera mi się podoba- dopiłem ciepły napój i poszedłem na korytarz.
- Człowiek powinien robić to, co lubi.
- No właśnie! Dobra ja lecę, jakby co, szukaj mnie w tym klubie za rogiem- ubrałem się- pa!- wyszedłem i pobiegłem do mojego domu po ciuchy, by potem ruszyć do klubu.

(Net?)

Od Nivan'a CD Josh'a

- To odpoczywaj, ty nasz mały ochroniarzu!- pogłaskałem go po głowie i żartobliwie pocałowałem w policzek.
- A zjeżdżaj!- fuknął śmiejąc się.
- Luli laj!- złożyłem usta w dzióbek i wstałem- Jakby co, pranie zrobione, wysuszone i wyprasowane. Leżą na desce do prasowania.
- Dzięki...
- Proszę. A teraz pośpij sobie ty mój strażniku!- puściłem mu oczko i wyszedłem z pokoju. Wkrótce po tym usłyszałem ciche chrapanie. Szybko zasypia. Dziwne, że tak mi ufa, równie dobrze, mógłbym teraz ukraść połowę rzeczy i uciec. Poszedłem do "mojego" pokoju, przebrałem się i też położyłem się spać. Znając moje umiejętności zasypiania, wstałem po dziesięciu minutach i ruszyłem do Johuy. Spanie u niego było wyjątkowo przyjemne, bo chłopak był duży, większy ode mnie i bardzo ciepły, więc wtuliłem się w niego i patrzyłem na jego twarz. Wyglądał niewinnie. Jak aniołek. Pocałowałem go w usta, a on niespodziewanie położył dłoń na moim karku i wpił się w moje wargi. Coś tam burczał pod nosem. Pewnie spał. Ugniatał moje wargi, atakował je agresywnie i wbijał palce w moją szyję. Po chwili opadł bezwładnie i objął mnie. Widocznie spał i lunatykował, czy coś takiego. Ale przyznam przez sen jego pocałunek był... boski... zamruczałem cicho i zasnąłem w jego ramionach.

***

Obudziłem się następnego dnia, przed chłopakiem. Przez chwilę na niego patrzyłem, a potem bardzo powoli wysunąłem się spod jego rąk i wyszedłem z pokoju. Podreptałem do kuchni i usiadłem na blacie. Po pół godzinie zacząłem robić kawę. Po zaparzeniu jej i wyciągnięciu bułeczek z czekoladą, dolałem do niej mleka. Zrobiłem dwie, tylko jedną bez cukru i mleka, bo nie wiedziałem jaką pije Josh. Nagle wyszedł z pokoju z rozmierzwionymi włosami, przebrany i zaspany.
- Dzień dobry!- uśmiechnąłem się, a on podszedł do mnie i złapał mnie za ramiona.
- Znów mnie pocałowałeś gdy spałem- wyburczał widocznie niezadowolony.
- A pocałowałem...- posłałem mu zadziorny uśmieszek- kawa na ciebie czeka, nie wiem czy słodzisz, lub zalewasz mlekiem, więc nic nie dodawałem- odsunął się i nalał mleka do kawy. Napił się jej- oprócz tabletki gwał.tu- wypluł ją, a jego mina była bezcenna. Zacząłem się śmiać.
- No bardzo śmieszne!
- No tak!- zasłoniłem usta dłonią i wziąłem bułeczkę.

Josh?

Od Remigiusza c.d: Layli

Obudziłem się około południa ogarnąłem po czym poszedłem z Kampim na spacer.
Potem zrobiłem coś do jedzenia i zacząłem nagrywać filmik na YTjak gram w GTA.
Zajęło mi to 3 godzinki . potem montaż z dobre dwie i wrzuciłem to
-Mamy ..
Wstałem i zajrzawszy do lodówki
-Kurde Kampi mleka nie mamy .. no żal a mam ochotę na płatki
Wyszedłem z mieszkania skoczyłem do sklepu .. a potem wrodziłem zrobiłem płatki zjadłem.
-Zostaniesz chwilę am w domu ?
Pies wskoczył na kanapę zwinął się w kolkę i zamknął oczy.
Wyszedłem z mieszkania do pobliskiego klubu, miałem ochotę na drinka.
Na szczęście nie mam daleko.
Wszedłem do środka ..
-Wolne ?-spytałem dziewczynę
-Tak
Zamówiłem więc drinka ..
-Siemneczko jestem Rezigjusz ale mów mi Remek albo Rezi
-Layla miło mi
-Mi również .. powiedz mi co tu robisz bo ja przyszedłszy na drinka ..

<Layla>

Od Rin c.d: Darlene

Od kilku dni przeglądałam strony internetowe na temat Mody. Wiele razy
mówiono mi bym został modelką jednak .. nie .. ciągnęło mnie do czego innego. Ostatnio było mało zleceń w sumie od dłuższego czasu to ani jednego. Potraciłam kontakty i w sumie sama nie wiem co się działo. Mieszkałam z moim psem u Josh'a ale nie mogłam tak pasożytować w jego domu. Postanowiłam iść na jakiś kasting jednak nie miałam stroju.. polecono mi kilka projektantek wybrałam jedną po czym umówiłam się z nią w jednej kawiarni. Dostałam szybką odpowiedz na e-mail.
Tak jak zaplanowałam ogarnęłam się szybko po czym poszłam do kawiarni Riki poszedł ze mną, zostawiłam go przed wejściem usiadłem przy stole
-Rin ..
-Dalene ..
-Przyszłam prosić o pomoc ..
-Więc słucham
-Wybieram się za osiem dni na kasting potrzebuje jakiegoś stroju
ponieważ nie znam się na modzie chciałabym by pani mi cos doradziła i zrobiła projekt

<Dalene>