-Nie teraz. - Warknęłam nawet nie odwracając wzroku od pacjenta. W sali operacyjnej trwał bardzo ważny zabieg. Właśnie zszywałam brzuch mężczyzny który mógłby być moim dziadkiem. Każdy ruch wymagał ode mnie precyzji, a jakaś palant miał do mnie jakąś sprawę. "Ratuję życie dla tego faceta a Ty zawracasz mi teraz du*ę?!" chciałam już krzyknąć na niego lecz kątem oka widziałam jak pielęgniarka powstrzymuje go od zaczepiania mnie w jakikolwiek sposób.
Po skończeniu zabiegu zabrali staruszka. Wyszliśmy z sali wszyscy na korytarzu czekały dwie kobiety. Wywnioskowałam, że są to córki. Podbiegły do mnie blade i zapłakane.
-Będzie żył. - Odpowiedziałam nim zdążyły zadać pytanie i minęłam je obojętnie. Byłam wściekła na chłopaka który mi przeszkadzał. Kiedy weszłam do pokoju lekarzy on tam siedział. Był to niewysoki, szczupły z długimi włosami brunet. Siedział sobie przy stoliku i popijał kawę, podeszłam do niego obojętnie i usiadłam obok. Spojrzałam na niego i zabrałam mu kubek z ręki.
-Jeszcze raz będziesz mi przeszkadzał, a stażu tutaj nie skończysz. - Powiedziałam spokojnym lecz ostrym tonem.
-Nie możesz tego zrobić. - Zagroził mi, był pewny siebie.
-Chcesz się przekonać? - Spiorunowałam go spojrzeniem. - Kat, chłopak się nudzi. - Odwróciłam się do kobiety która miała pod sobą wszystkie pielęgniarki i pielęgniarzy. - Wydaje mi się, że trzeba zadbać o naszych pacjentów. - Uśmiechnęłam się do niej.
-Chodź. - Rzuciła stanowczo w kierunku młodego.
-Nie możesz.
-Mogę. Jesteś stażystą a ja chirurgiem. Kto ma wyższy stopień? - Uśmiechnęłam się podle. - Uważaj jak będziesz kąpać tego spod dwudziestki, ostatnio miał lekkie problemy... Zresztą sam się dowiesz. - Zaśmiałam się.
Brunet wstał, zaciskając pięści i wyszedł. Rzucił jeszcze kilka obelg w moją stronę.
*** Kilka godzin później ***
-Nie boisz się sama chodzić o tak późnej porze? - Padło pytanie.
-Oczywiście, mdleję ze strachu. - Zakpiłam, nie zatrzymując się.
Jakiś chłopak?