czwartek, 25 czerwca 2015

Od Layli

-Pani Evans. - Usłyszałam zza pleców niewyraźny głos męski.
-Nie teraz. - Warknęłam nawet nie odwracając wzroku od pacjenta. W sali operacyjnej trwał bardzo ważny zabieg. Właśnie zszywałam brzuch mężczyzny który mógłby być moim dziadkiem. Każdy ruch wymagał ode mnie precyzji, a jakaś palant miał do mnie jakąś sprawę. "Ratuję życie dla tego faceta a Ty zawracasz mi teraz du*ę?!" chciałam już krzyknąć na niego lecz kątem oka widziałam jak pielęgniarka powstrzymuje go od zaczepiania mnie w jakikolwiek sposób.
Po skończeniu zabiegu zabrali staruszka. Wyszliśmy z sali wszyscy na korytarzu czekały dwie kobiety. Wywnioskowałam, że są to córki. Podbiegły do mnie blade i zapłakane.
-Będzie żył. - Odpowiedziałam nim zdążyły zadać pytanie i minęłam je obojętnie. Byłam wściekła na chłopaka który mi przeszkadzał. Kiedy weszłam do pokoju lekarzy on tam siedział. Był to niewysoki, szczupły z długimi włosami brunet. Siedział sobie przy stoliku i popijał kawę, podeszłam do niego obojętnie i usiadłam obok. Spojrzałam na niego i zabrałam mu kubek z ręki.
-Jeszcze raz będziesz mi przeszkadzał, a stażu tutaj nie skończysz. - Powiedziałam spokojnym lecz ostrym tonem.
-Nie możesz tego zrobić. - Zagroził mi, był pewny siebie.
-Chcesz się przekonać? - Spiorunowałam go spojrzeniem. - Kat, chłopak się nudzi. - Odwróciłam się do kobiety która miała pod sobą wszystkie pielęgniarki i pielęgniarzy. - Wydaje mi się, że trzeba zadbać o naszych pacjentów. - Uśmiechnęłam się do niej.
-Chodź. - Rzuciła stanowczo w kierunku młodego.
-Nie możesz.
-Mogę. Jesteś stażystą a ja chirurgiem. Kto ma wyższy stopień? - Uśmiechnęłam się podle. - Uważaj jak będziesz kąpać tego spod dwudziestki, ostatnio miał lekkie problemy... Zresztą sam się dowiesz. - Zaśmiałam się.
Brunet wstał, zaciskając pięści i wyszedł. Rzucił jeszcze kilka obelg w moją stronę.

*** Kilka godzin później ***

Skończyłam zmianę, był już późny wieczór. Miałam jeszcze jedno spięcie ze stażystą lecz szybko pokazałam mu gdzie jego miejsce. Wszędzie panował półmrok, wracałam do domu. Jedyne na co miałam teraz ochotę to gorąca kąpiel. Szłam przez park, ta droga była znacznie krótsza. Na jednej z ławek siedział jakiś mężczyzna.
-Nie boisz się sama chodzić o tak późnej porze? - Padło pytanie.
-Oczywiście, mdleję ze strachu. - Zakpiłam, nie zatrzymując się.


Jakiś chłopak?

Wielki powrót :)

Słuchajcie, co by tu dużo mówić... Było fajnie, ba nawet bardzo fajnie. Śmiało zaryzykuję stwierdzenie, że tworzyliśmy pewnego rodzaju... rodzinę.
Pozwólmy temu wrócić i zadbajmy o to by blog dalej piął się ku górze :)
Razem możemy wszystko i wiele więcej !
Zatem kochani do roboty, ruszamy tyłeczki i piszemy opowiadanka, zapraszamy znajomych - bo duża rodzina, to szczęśliwa rodzina ^-^, oraz śmiało ślemy formularze ♥

Buziaki
Ew & Anomalia.