Pierwszy raz Damiena goniło aż tak wielu policjantów, było to dla niego jak pięć gwiazdek w GTA, chociaż i tak miał to prawie że codziennie, więc i tym razem im się wywinie. Policja szukała go po całym mieście, bo mu się zachciało diamenty kraść. Chociaż teraz miał plan i to całkiem spory. Postanowił najpierw pójść do swojej znajomej - Cheryl, by z nią chwilkę porozmawiać o tym co zaszło. Przyjechał niezauważony swoich motorem aż pod sam dom. Zapukał nerwowo uprzednio przybierając maskę strachu. Dziewczyna otworzyła mu jakby spodziewała się kto zapuka do jej drzwi.
-Proszę pomóż-powiedział przerażony.
-Najpierw traktujesz mnie jak traktujesz, później kradniesz mój telefon a teraz prosisz mnie o pomoc?-zapytała dziewczyna unosząc brew.
-Błagam-powiedział proszącym tonem, oczywiście udawanym
Wpuściła go do środka mieszkania. Chłopak westchnął głęboko i podrapał się w kark.
-Chciałem Cię przeprosić za to całe dzisiejsze zdarzenie, które wydarzyło się między nami - powiedział
Dziewczyna nie wyglądała jednak na przekonaną jego słowami. No cóż Damien od zawsze był perfidnym kłamcą. Spojrzał jej głęboko w niebieskie według niego zachwycające oczy.
-Ja nie kłamię - powiedział ze stoickim spokojem
Dziewczyna wyglądała na teraz bardziej przekonaną niż przed momentem. Nagle rozległ się dźwięk syren policyjnych, a z megafonu rozległ się głos:
-Wiemy, że tam jesteś Damienie! Proszę wyjść z rękami na karku!
Chłopak nerwowo rozejrzał się po pokoju. Po chwili zauważył schody na wyższe piętro, a po chwili już po nich wbiegał. Na owym piętrze było okno, a po drugiej stronie w ogóle nie było policji. Damien zaczął cicho je otwierać, by nikt go nie usłyszał. Gdy już otworzył wyskoczył z niego i skierował się do motoru, który właśnie tam zostawił. Kask rzucił na ziemię, nie było na to czasu. Po chwili zjawiła się dziewczyna i siadła na tyle motoru. Chłopakowi to nie przeszkadzało, byleby zwiać. Zapalił silnik i ruszył z piskiem opon. Jednak na przeszkodzie stali im policjanci, którzy rozpoczęli ogień. Chłopak wyjął z kieszeni pistolet i zaczął strzelać nie chybiając. Jednak ich pojawiało się coraz więcej i więcej. Po chwili Damien zauważył mini rampę skąd mogli wyjechać z pobojowiska.
-Trzymaj się... - mruknął do dziewczyny, a po chwili już byli w powietrzu
Po godzinie byli daleko od miejsca zdarzenia, jednakże glina wciąż ich goniła. Po paru mylącyh skrętach w uliczki ich zgubili. Damien obrał kurs jako jego dom. Może to nienajlepsze miejsce dla niej, ale nie ma innego. Po wjechaniu za bramę i schowaniu pojazdu do garażu, wparowali do jego mieszkania.
-A oto i ma nora - powiedział chłopak rzucając kluczyki do motoru na komodę w przedpokoju
-Masz dużo lepszy dom ode mnie... - powiedziała dziewczyna rozglądając się wokoło
Chłopak uśmiechnął się pod nosem. Po chwili zjawił się Nero, który na śliskiej podłodze stracił równowagę i wywalił się. Damien zaśmiał się cicho na widok wilka. Kiedy zdjął buty, gestem pokazał Cheryl aby za nim szła. Po chwili otworzył drzwi i zapalił światło, a oczom ukazała się sypialnia, gdzie dominował biel z niebieskim.
-Tu będziesz jak na razie spać. - powiedział chłopak wzdychając - Niedługo pójdziesz sobie na zakupy to coś kupisz sobie... A w szafie masz też ubrania. Do jutra - zamknął drzwi sypialni, gdy dziewczyna już tam była i rozglądała się po pokoju
Cher? Masz gościnę u mnie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz