Zmierzyłem ją wzrokiem jednak nie odpowiedziałem, poszedłem do kuchni
gdzie nalałem wody do szklanek. Wkroiłem cytrynę, dodałem trochę cukru i
wszystko wymieszałem. Wróciłem do salonu, podałem Kici szklankę i
usiadłem obok niej.
-Jadę dzisiaj na wycieczkę z pracy, wrócę za tydzień.
Dziewczyna zaskoczona odstawiła szklankę, spojrzała się na mnie jednak
ja zignorowałem to. Westchnęła, duszkiem wypiła wodę po czym dała mi
całusa w policzek.
-Odwiozę cię.
Rzuciłem, chwyciłem ją za rękę. Pociągnąłem ją za sobą w stronę drzwi.
~*~
Chwyciłem torbę kiedy tylko przyjechał pociąg. Reszta ekipy wsiadła
pierwsza i już zajeła miejsca zostawiając jedno wolne dla mnie.
Napisałem SMS'a do Kici, że właśnie się przesiedliśmy. Za jakieś dwie
godziny będziemy na miejscu.
-Levi rozchmurz się.
Podniosłem wzrok znad telefonu, dziewczyna która siedziała na przeciwko
mnie lekko się uśmiechnęła. Pomachała mi po czym wyjrzała za okno.
Westchnąłem cicho, wbiłem wzrok w telefon. Zawzięcie pisałem z Kicią nie
zwracając uwagi na reszte.
~*~
Kate poszła już spać, jako że musiała iść do pracy następnego dnia.
Siedziałem patrząc się na krajobrazy za oknem, jeszcze nie całe pół
godziny do celu. Byłem zmęczony i powoli przysypiałem jednak za każdym
razem kiedy już prawie odpływałem ktoś z ekipy mnie szturchał.
-Wytrzymasz jeszcze czterdzieści minut prawda ?
-Ta. Śpię cztery godziny na dobrę, na pewno wytrzymam jeśli nie spałem już prawie dwadzieścia godzin.
Wszyscy zrobili wielkie oczy a ja przewróciłem oczami po czym zamknąłem je i zasnąłem już bez żadnych przeszkód.
~*~
Powłóczyłem nogami za całą resztą, na szczęście hotel nie był daleko od stacji.
-To co idziemy do klubu ?
Rzuciłem złowrogie spojrzenie Isabelli.
-Dziewczyni po***ało cię !
Wrzasnąłem szturchając ją.
~*~
Ta wycieczka minęła nadzywczaj szybko. Po powrocie do domu wziąłem
prysznic, przebrałem się i włączyłem pranie. Zrobiłem sobie coś do
jedzenia po czym opuściłem mieszkanie. Pojechałem do kwiaciarni oraz do
jubilera. I tak wyszedłem tylko z małym pudełeczkiem jako, że kwiaty
mają być dostarczona przez kuriera. U mnie w samochodzie by się nie
zmieściły. Zadowolony pojechałem pod dom Kici gdzie już stał kurier z
kwiatami. Odebrałem je od niego, zapłaciłem za usługę i odprawiłem z
powrotem do jego samochodu.
Chwyciłem bukiet róż po czym z trudem kliknąłem dzwonek.
(Kicia ? Lekki brak weny)
sobota, 29 sierpnia 2015
Od Adriana c.d: Ash
- Nie to mnie zastanawiało. - zaśmiałem się i dodałem. - Bardziej
zastanawia mnie czy chcesz spać ze mną, bo na podłodze spać nie
będziesz. Jak już to ja. - potarłem czoło i zrobiłem krok w jej stronę, a
dziewczyna ani drgnęła. - Nie musisz się niczego obawiać. -
powiedziałem żeby utwierdzić ją, że nic jej nie grozi. - Ten twój
chłopak nie wie, gdzie mieszka twoja koleżanka prawda? - przez chwilę
zwątpiłem w nasze bezpieczeństwo. Mi może zrobić krzywdę, ale Ashley nie
tknie.
Ash?
Ash?
Od Schulyer c.d: Robina
Speszeni i szczęśliwi zeszliśmy z parkietu. Skierowaliśmy się na nasze
poprzednie miejsca, a ja pchana jakimś dziwnym uczuciem spytałam.
- Czy... Może pójdziemy do mnie? - w końcu wydusiłam. A on uśmiechnął się i wziął mnie za rękę, spojrzałam na nasze splecione dłonie i za pewne się zarumieniłam. Uznałam to z tak więc odparłam. - Napiszę tylko do chłopaków, ok? - a uśmiech Robina pobladł. Więc sprostowałam. - Do mojego brata i kuzyna, naprawdę uważasz, że bym przyszła tu z dwoma chłopakami i może jeszcze trójkacik? - powiedziałam to w żartach, ale pod maską skrzywiłam się z niezadowolenia. A on zaraz po tym jak wyjaśniłam powiedział.
- No to chodźmy. - i tak też zrobiliśmy. Gdy wychodziliśmy z baru minęliśmy mojego brata więc powiedziałam mu, że wracam do apartamentu. A potem opuszczając budynek każdy którego mijaliśmy gapił się i szeptał coś do osoby obok. Dziwnie się z tym czułam, ale wiedziałam, a raczej przeczuwałam co oni tam szepcą, ' Zobacz, biedny chłopak.' ' ona go zniszczy'.
Robin?
- Czy... Może pójdziemy do mnie? - w końcu wydusiłam. A on uśmiechnął się i wziął mnie za rękę, spojrzałam na nasze splecione dłonie i za pewne się zarumieniłam. Uznałam to z tak więc odparłam. - Napiszę tylko do chłopaków, ok? - a uśmiech Robina pobladł. Więc sprostowałam. - Do mojego brata i kuzyna, naprawdę uważasz, że bym przyszła tu z dwoma chłopakami i może jeszcze trójkacik? - powiedziałam to w żartach, ale pod maską skrzywiłam się z niezadowolenia. A on zaraz po tym jak wyjaśniłam powiedział.
- No to chodźmy. - i tak też zrobiliśmy. Gdy wychodziliśmy z baru minęliśmy mojego brata więc powiedziałam mu, że wracam do apartamentu. A potem opuszczając budynek każdy którego mijaliśmy gapił się i szeptał coś do osoby obok. Dziwnie się z tym czułam, ale wiedziałam, a raczej przeczuwałam co oni tam szepcą, ' Zobacz, biedny chłopak.' ' ona go zniszczy'.
Robin?
Od Robina CD Schulyer
Schulyer przytuliła swoją głowę do mojej klatki piersiowej. Uśmiechnąłem
się jeszcze szerzej i też się do niej przytuliłem. Mam nadzieje, że jak
na razie między nami będzie dobrze. Nagle poczułem się jakoś dziwnie.
Nie wiedziałem dlaczego, ale po chwili zrozumiałem. Piosenka chyba dawno
się skończyła a my mimo to ciągle tańczyliśmy. Wszyscy na nas patrzyli
jakimś dziwnym wzrokiem a niektórzy szeptali między sobą.
- Chyba się zatańczyliśmy...
Szepnąłem do dziewczyny.
( Schulyer? )
- Chyba się zatańczyliśmy...
Szepnąłem do dziewczyny.
( Schulyer? )
Subskrybuj:
Posty (Atom)