sobota, 29 sierpnia 2015

Od Levi'ego c.d: Kici

Zmierzyłem ją wzrokiem jednak nie odpowiedziałem, poszedłem do kuchni gdzie nalałem wody do szklanek. Wkroiłem cytrynę, dodałem trochę cukru i wszystko wymieszałem. Wróciłem do salonu, podałem Kici szklankę i usiadłem obok niej.
-Jadę dzisiaj na wycieczkę z pracy, wrócę za tydzień.
Dziewczyna zaskoczona odstawiła szklankę, spojrzała się na mnie jednak ja zignorowałem to. Westchnęła, duszkiem wypiła wodę po czym dała mi całusa w policzek.
-Odwiozę cię.
Rzuciłem, chwyciłem ją za rękę. Pociągnąłem ją za sobą w stronę drzwi.
~*~
Chwyciłem torbę kiedy tylko przyjechał pociąg. Reszta ekipy wsiadła pierwsza i już zajeła miejsca zostawiając jedno wolne dla mnie. Napisałem SMS'a do Kici, że właśnie się przesiedliśmy. Za jakieś dwie godziny będziemy na miejscu.
-Levi rozchmurz się.
Podniosłem wzrok znad telefonu, dziewczyna która siedziała na przeciwko mnie lekko się uśmiechnęła. Pomachała mi po czym wyjrzała za okno. Westchnąłem cicho, wbiłem wzrok w telefon. Zawzięcie pisałem z Kicią nie zwracając uwagi na reszte.
~*~
Kate poszła już spać, jako że musiała iść do pracy następnego dnia. Siedziałem patrząc się na krajobrazy za oknem, jeszcze nie całe pół godziny do celu. Byłem zmęczony i powoli przysypiałem jednak za każdym razem kiedy już prawie odpływałem ktoś z ekipy mnie szturchał.
-Wytrzymasz jeszcze czterdzieści minut prawda ?
-Ta. Śpię cztery godziny na dobrę, na pewno wytrzymam jeśli nie spałem już prawie dwadzieścia godzin.
Wszyscy zrobili wielkie oczy a ja przewróciłem oczami po czym zamknąłem je i zasnąłem już bez żadnych przeszkód.
~*~
Powłóczyłem nogami za całą resztą, na szczęście hotel nie był daleko od stacji.
-To co idziemy do klubu ?
Rzuciłem złowrogie spojrzenie Isabelli.
-Dziewczyni po***ało cię !
Wrzasnąłem szturchając ją.
~*~
Ta wycieczka minęła nadzywczaj szybko. Po powrocie do domu wziąłem prysznic, przebrałem się i włączyłem pranie. Zrobiłem sobie coś do jedzenia po czym opuściłem mieszkanie. Pojechałem do kwiaciarni oraz do jubilera. I tak wyszedłem tylko z małym pudełeczkiem jako, że kwiaty mają być dostarczona przez kuriera. U mnie w samochodzie by się nie zmieściły. Zadowolony pojechałem pod dom Kici gdzie już stał kurier z kwiatami. Odebrałem je od niego, zapłaciłem za usługę i odprawiłem z powrotem do jego samochodu.
Chwyciłem bukiet róż po czym z trudem kliknąłem dzwonek.

(Kicia ? Lekki brak weny)

Od Adriana c.d: Ash

- Nie to mnie zastanawiało. - zaśmiałem się i dodałem. - Bardziej zastanawia mnie czy chcesz spać ze mną, bo na podłodze spać nie będziesz. Jak już to ja. - potarłem czoło i zrobiłem krok w jej stronę, a dziewczyna ani drgnęła. - Nie musisz się niczego obawiać. - powiedziałem żeby utwierdzić ją, że nic jej nie grozi. - Ten twój chłopak nie wie, gdzie mieszka twoja koleżanka prawda? - przez chwilę zwątpiłem w nasze bezpieczeństwo. Mi może zrobić krzywdę, ale Ashley nie tknie.

Ash?

Od Schulyer c.d: Robina

Speszeni i szczęśliwi zeszliśmy z parkietu. Skierowaliśmy się na nasze poprzednie miejsca, a ja pchana jakimś dziwnym uczuciem spytałam.
- Czy... Może pójdziemy do mnie? - w końcu wydusiłam. A on uśmiechnął się i wziął mnie za rękę, spojrzałam na nasze splecione dłonie i za pewne się zarumieniłam. Uznałam to z tak więc odparłam. - Napiszę tylko do chłopaków, ok? - a uśmiech Robina pobladł. Więc sprostowałam. - Do mojego brata i kuzyna, naprawdę uważasz, że bym przyszła tu z dwoma chłopakami i może jeszcze trójkacik? - powiedziałam to w żartach, ale pod maską skrzywiłam się z niezadowolenia. A on zaraz po tym jak wyjaśniłam powiedział.
- No to chodźmy. - i tak też zrobiliśmy. Gdy wychodziliśmy z baru minęliśmy mojego brata więc powiedziałam mu, że wracam do apartamentu. A potem opuszczając budynek każdy którego mijaliśmy gapił się i szeptał coś do osoby obok. Dziwnie się z tym czułam, ale wiedziałam, a raczej przeczuwałam co oni tam szepcą, ' Zobacz, biedny chłopak.' ' ona go zniszczy'.

Robin?

Od Robina CD Schulyer

Schulyer przytuliła swoją głowę do mojej klatki piersiowej. Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej i też się do niej przytuliłem. Mam nadzieje, że jak na razie między nami będzie dobrze. Nagle poczułem się jakoś dziwnie. Nie wiedziałem dlaczego, ale po chwili zrozumiałem. Piosenka chyba dawno się skończyła a my mimo to ciągle tańczyliśmy. Wszyscy na nas patrzyli jakimś dziwnym wzrokiem a niektórzy szeptali między sobą.
- Chyba się zatańczyliśmy...
Szepnąłem do dziewczyny.
( Schulyer? )