niedziela, 22 marca 2015

Od Octavii CD Lionka

Spojrzałam na niego z triumfalnym uśmiechem. Dobrze widziałam po jego wyrazie twarzy oraz oczu, że o pytaniach dotyczących jego przeszłości mogę zapomnieć. Czasami to śmieszne, ile można wyczytać z komunikatów, które wysyłamy nawet o tym nie wiedząc... Wracając do tematu, ja także nie chciałam odpowiadać na pytania o mojej przeszłości. W każdym razie nie takie najbardziej dogłębne. Zawsze miałam mocną głowę do alkoholu, więc jak na razie nie miałam się czego bać. Niech zna chłopina moją litość, postaram się go nie gnębić.
-Hmmm...-Mruknęłam obracając w dłoniach pusty (tymczasowo?) kieliszek.-Zrób mi shota według Twojej własnej inwencji twórczej.-poleciłam. Uśmiechnął się lekko.
-A czysty Ci nie pasuje?-mruknął biorąc ode mnie kieliszek, wstając i podchodząc do barku. Po chwili wrócił do mnie z jakimś kolorowym shotem.
-Nie pytam, czego żeś tam namieszał.-Uniosłam otwarte dłonie do góry, ale uśmiechałam się lekko. Wychyliłam kieliszek i uśmiechnęłam się szerzej.
-Całkiem niezły. Nauczysz mnie później tego, bo chyba go nie znam.-odłożyłam kieliszek, sięgnęłam po kostkę i rzuciłam nią. Niebieski, pole wcześniej niż Lion. Wspomniany uśmiechnął się szeroko i przypatrzył się mi.
-Pokaż mi wszystkie tatuaże jakie masz.-polecił.
-Wszystkie?-Upewniłam się. Kiwnął głową, na co ja westchnęłam. Zdjęłam bluzkę i spodnie zostając w samej bieliźnie. Podeszłam bliżej Liona  i zaczęłam 'prezentować' mu moje tatuaże. Rękawy, cytat umiejscowiony na brzuchu, kokardki z tyłu na udach, dziurkę do klucza na karku i napis z Pierścienia wzdłuż kręgosłupa. Lion nie odrywał ode mnie wzroku i myślę, że nie skupiał się tylko na mych dziarach. W końcu odeszłam od niego i sięgnęłam po moje ciuchy.
-Jak dla mnie mogłabyś się już nie ubierać.-Mruknął, a ja posłałam mu gromiące spojrzenie. Ubrałam się i usiadłam na moim miejscu. Lion rzucił kostką i wypadło mu wyzwanie.
Zatańcz z osobą po prawej.
Wstał, wyciągnął do mnie dłonie prosząc do tańca. Ja. Także się podniosłam i znaleźliśmy sobie kawałek wolnego miejsca. Lion położył dłonie na moich biodrach, jednak ja podsunełam je wyżej, na moją talię i sama położyłam mu moje dłonie na ramionach. Tańczyliśmy bez muzyki. To było takie sobie kołysanie na boki i parę obrotów. Dosyć anemicznie, jednak uznajmy to za taniec. Siadając na moim miejscu złapałam się na myśli, że czuję się dobrze, gdy on jest blisko mnie. No ale czy to coś złego? Sięgnęłam po pop corn i rzuciłam kostką. Teraz wyzwanie dla mnie.
Pocałuj osobę po lewej.
-Znowu?-spytałam z uniesioną brwią.
-Nie mów, że Ci się to nie podoba...-mruknął Lionell ostentacyjnie sięgając po wódkę. Uśmiechnęłam się drapieżnie.
-Nic takiego nie powiedziałam.-odparłam i podeszłam do niego. Usiadłam mu okrakiem na kolanach, opuszkami palców przejechałam mu po linii szczęki pokrytej delikatnym zarostem, a potem wpiłam się w jego wargi. Pocałunek był długi, bardzo długi i żadna ze stron nie chciała go kończyć. W końcu odkleiłam się od niego i przeszłam na swoje miejsce. Lion z ociąganiem sięgnął po kostkę i rzucił. Znowu wyzwanie.
Wykrzycz przez okno, że kochasz osobę siedząca po Twojej lewej.
Z uśmiechem szelmy wstał, otworzył najbliższe okno i wychylił się przez nie.
-Kocham Octavię!-wrzasnął. Usłyszałam wiwat przechodniów pod kamienicą. Sięgnęłam po przekąskę, a Lion wrócił na swoje miejsce. Wyrzuciłam czwórkę. Ugh... Kolejne wyzwanie.
Zdejmij koszulkę i pozostań tak przez trzy kolejki.
-Serio...?-westchnęłam, a Lionell tylko zatarł ręce. Nie chciałam tracić honoru na tak głupie wyzwanie, więc zdjęłam koszulkę. Lion sięgnął po kostkę nie spuszczając ze mnie wzroku.
-Mógłbyś przestać się tak gapić?-spytałam, a on zaśmiał się głośno.
-Skarbie, miałbym nie patrzeć teraz na Ciebie?-rzucił podkreślając frazy "teraz" i "Ciebie". Przesunął się o pięć pól i stanął na pytaniu.
Kiedy ostatnio zezgonowałeś/aś?
Przewrócilam oczami. On ma takie banalne rzeczy... Poza tym do tej pory nie sięgnął ani kieliszka.
-Jakiś miesiąc temu, na imprezie u kumpla...-odparł po zastanowieniu.-Zrywało parkiet i kładło na suficie, a kac był nieziemski...-Podał mi kostkę, oczywiście wbijając wzrok w moje piersi. Pochyliłam się nad stołem i wzięłam ją od niego. Wyrzuciłam dwa. Stanęłam na żółtym polu. Lionell uśmiechnął się szeroko. Wpatrywał się we mnie chwilę, chwycił za butelkę i nalał wódki do swojego kieliszka. Śledziłam jego poczynania z lekką ciekawością. Wziął kieliszek i uważając, by nie rozlać alkoholu usiadł obok mnie. Poprawiłam ramiączko od stanika, nadal byłam bez bluzki.
-To nie będzie pytanie ani wyzwanie.-oznajmił. Uśmiech nie schodził mu z twarzy. Wychylił kieliszek, jednak nie połknął alkoholu. Zbliżył swoje wargi do moich i tak przekazał mi shota. Połknęłam, ale trochę pociekło mi po brodzie i skapnęło na dekolt. Rozejrzałam się szybko w poszukiwaniu czegoś, czym mogłabym to wytrzeć. Lionell uśniechnął się jeszcze szerzej widząc to.
-Teraz chodzi o to, że jeśli coś się wylało, to się tego nie ściera.-mruknął. Przychylił się do mnie i poczułam na mej szyi jego ciepły język. Zlizywał nim ze mnie strużki alkoholu, który po mnie pociekł. Jego wilgotny język i ciepły oddech na mej skórze sprawiały mi przyjemność. W mojej głowie kotłowały się myśli. Byłam trzeźwa, alkohol zupełnie do mnie nie dotarł. Myślałam, o tym czy decyzja, którą własnie podejmuję, jest słuszna. Słuszna, czy nie i tak tego chcę. Co mną zawładnęło? Nie wiem. Moje serce przyspieszyło. Lion podniósł twarz i spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się lekko. Wyciągnęłam dłoń i złapałam go lekko za podbródek. Pocałowałam go ostro, namiętnie. Jego zapach mącił mi w głowie mocniej niż ta wódka. Lionell przerwał pocałunek i wplótł dłoń w moje włosy.
-Octavia...-szepnął mi do ucha. Nasze przyspieszone oddechy współgrały ze sobą.
-Octavia...-powtórzył stykając ze sobą nasze czoła i nosy. Patrzyliśmy sobie w oczy i wiedzieliśmy, że chcemy jednego.
Lionku? Co dalej? :> Nie przepraszaj, bo dobrze wiesz, że ja zawszę ucieszę się z Twojego opka, bez względu na czas ^^ 

Od Nivan'a CD Net'a

- Sorry! Jestem rozkojarzony!- podniosłem chłopaka łapiąc przy okazji smycz psa. Stanął łapiąc równowagę, a ja wręczyłem mu smycz.
- Dzięki- podrapał się po karku, a ja ponownie włożyłem do uszu słuchawki i wyminąłem go tanecznym krokiem. Poczułem palce na ramieniu, więc się zatrzymałem. Ten sam chłopak podał mi portfel- upuściłeś.
- Jeju! Dzięki, mam tu wszystkie oszczędności!- wyszczerzyłem się.
- Proszę...
- Dziwne, że go nie ukradłeś...- podrapałem się po karku.
- Dziwne?
- Tak... ukradli mi już pięć- westchnąłem ciężko.
- Aż pięć?
- Niestety.
- Nic dziwnego, jak tańczysz na środku ulicy...
- Nie moja wina, że mam dziś dobry humor!- wyszczerzyłem się- idę dziś na obiad do restauracji!- zapiszczałem.
- Aż tak się cieszysz?
- Nom... zwykle wpieprzam zupki chińskie. A tak właściwie, Nivan jestem.
- Netian, w którą stronę idziesz?
- A tam- wskazałem palcem najbliższy skręt w prawo. Chłopak wzruszył ramionami.
- Możemy ci potowarzyszyć? Chciałbym zobaczyć tę restaurację.
- Okay...- zaczęliśmy iść w ciszy. Kiedy znaleźliśmy się na miejscu chłopak się roześmiał- z czego się śmiejesz?
- Bo to moja restauracja!
- Twoja?!

(Net?)

Od Nivana CD Josh'a

Chłopak wyglądał słodko gdy spał. Miał rozchylone usteczka, a irokez rozwalił się wokół jego głowy tworząc przy tym ciemną aureolę. Usiadłem przy nim dość nieśmiało, a potem położyłem się, kładąc pod głowę poduszkę z "mojego" pokoju. Nienawidziłem spać sam, boję się. Szczerze mówiąc, to w domu mam pluszowego misia z którym śpię. Tak, tak, śmiejcie się... ułożyłem jedną dłoń pod poduchą, a drugą wplotłem w jego palce. Wtuliłem się całym ciałem w jego plecy, a nos wsadziłem w jego włosy, które pięknie pachniały i były mięciutkie. W takiej o to pozycji zasnąłem.

___

- JJosh!- wyjęczałem gdy chłopak wykonał kolejne pchnięcie- Mmocniej!- wplotłem palce w jego włosy, a nasze biodra zgrały się w jednym rytmie.
- Ciii...- wyszeptał i pocałował mnie delikatnie- spokojnie- robił to coraz mocniej i szybciej. Jęczałem głośno i dodatkowo sapałem. Chłopak dodatkowo zaczął mnie pieścić. W końcu poczułem falę orgazmu...

___

Obudziłem się z głośnym jękiem. Byłem spocony, oszołomiony, czułem jeszcze wstrząs. Środek nocy. Dopiero teraz dotarło do mnie, że to był sen, a ja przed chwilą miałem erekcję. No i siedziałem tak z mokrym fiutem... chłopak spał, Bogu dzięki. Dobrze, że się nie przykryłem i nie ubabrałem mu pościeli. Jak oparzony pobiegłem do łazienki. Po umyciu się zabrałem z suszarki szuche gacie i wciągnąłem je na siebie. Były duże. Za duże. Jakiego on musi mieć... dobra, nie ważne... nagle ktoś wszedł do łazienki.
- Co ty tu...- Josh przetarł wierzchem dłoni oczy- I czemu do chol.ery tak jęczałeś- w tym momencie zobaczył moje wilgotne gacie, które leżały na podłodze- stary... czy ty się mas... w moim łóżku?!- fuknął.
- Nnie... miałem... sen...
- Ygh... okay, też... też czasem mam...
- Przepraszam- wyszeptałem i zacząłem przestąpywać z nogi na nogę jak małe dziecko- jutro już mnie nie będzie.
- Ejj... daj spokój, też mam takie sny, każdy ma! Nie ma co się wstydzić. A to!- wskazał na moje bokserki- jutro wypierzesz z resztą MOICH ciuchów wzamian za nocleg.
- Spoko!- uśmiechnąłem się, a on się odwrócił i wyszedł z łazienki. Ja dalej tam stałem.
- No idziesz, czy nie?- zawołał nagle, a ja podreptałem na korytarz i zobaczyłem, że leży w swoim łóżku i przysunął się do ściany. Poklepał miejsce obok i odwrócił się do mnie plecami. Nieśmiało położyłem się plecami do jego pleców. Lecz po kilku minutach znów przylgnąłem do niego jak przedtem.

___

Obudziłem się i pierwsze co zobaczyłem, to zamknięte oczy Joshuy. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Czułem na ustach jego oddech. Obejmował mnie dłonią i nogą, przez co nie mogłem się ruszyć. Pomyślałem, że krótki całus go nie obudzi, więc złączyłem nasze usta. Oczywiście myliłem się i chłopak otworzył szeroko oczy. Odskoczył i walnął tyłem głowy w ścianę.

(Josh? )

Nowości c:

Nad Archiwum została dodana lista członków nieobecnych :) 

Natomiast na samym dole pojawiły się Etykiety. 
Jeżeli masz problem aby w Archiwum odnaleźć opowiadania do dokończenia, bądź ciekawią Cię jedynie posty konkretnej osoby wystarczy, że klikniesz w imię owej postaci a natychmiastowo zostaniesz przekierowany do opowiadań jej autorstwa ^^

Sądzę, że jest to spore ułatwienie, ale jeżeli Wam się nie spodoba bądź będziecie mieli jakieś pytania piszcie śmiało ! 

( Rozmiar czcionki, którą wszyscy są wypisani zależy od ilości postów, które napisał. Niestety na razie nie umiem tego zmienić) 

Pozdrawiam oraz życzę weny 
Ewiana

Od Lionka c.d: Octavii

Ugodowe rozwiązanie sprawy nie było wcale konieczne, koleś mógłby pójść sobie na policję a w dupę mu ! Takich co biją i krzywdzą kobiety to wytępić, albo w izolatkach pozamykać.
Brzydziłem się damskimi bokserami, skoro tacy mocni to niech może zmierzą się z kimś hm... na swoim poziomie ?!
Dobra Lionell... zrobiłeś już wszystko co mogłeś zrobić, pora odpuścić i mieć nadzieję, że więcej się w jej życiu nie pojawi...
Zapewniłem się w myślach i wróciłem na ziemię.
- Możesz powtórzyć ? - spojrzałem na nią.
- Wpadniesz do mnie na kolację ? 
- Mam lepszy pomysł. - oświadczyłem.
- Hmm? Jaki ?
- Wpadniemy do mnie. - kiwnąłem głową. - Pogramy a potem ugotujemy coś razem, bo sam nie mam zbytniego talentu... Co Ty na to  ?
- W co pogramy? - założyła ręce na piersi jakby już wiedziała co odpowiem... Nie, nie mam na myśli komputera czy x-box'a to coś zupełnie lepszego.
- W grę.
- No co Ty ? - przewróciła oczyma. - Jaką?
- Planszową.
Dziewczyna nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Co w tym zabawnego ? Zabawnie to dopiero będzie kiedy zobaczy na czym ta gra polega.
Szliśmy do mojego domu w milczeniu, każde z nas było pogrążone w myślach.  Ciekawe co obecnie ją zadręcza. Może ta cała sprawa z tym dupkiem, a może coś innego. Nie wiem ale dużo bym dał by móc tam choć na chwilę zajrzeć

***

Po dwudziestu minutach szybkiego marszu dotarliśmy na moją średnio ciekawą dzielnicę, cóż mieszkam gdzie mieszkam, nic na to nie poradzę. Wpuściłem ją na klatkę, a następnie do mieszkania.
- Em... Czuj się jak u siebie. - oświadczyłem i powiesiłem jej kurteczkę na wieszaku w szafie. No, zachowałem się jak prawdziwy dżentelmen. Brawo, brawo oby tak dalej.
W domu panował powierzchowny porządek, ponieważ potrafiłem dobrze ukrywać cały burdel, w którego tworzeniu jestem istnym mistrzem. Ewidentnie widać było, że brakuje tu kobiecej ręki, ale jak na mężczyznę mojego pokroju to i tak naprawdę nieźle.
Poszedłem do pokoju i sięgnąłem po stare lekko zakurzone pudełko. Na wspomnienia z ową planszówką szeroko się uśmiechnąłem. Był to niezbędny element każdej wycieczki czy tam obozu, dlatego też jest ona w średnim stanie.
Wchodząc do pokoju, w którym Octavia zdążyła się już rozgościć zatrząsłem pudełkiem.
- Nie podglądaj. - pogroziłem palcem. - Przyniosę jakieś przekąski i coś do picia.
Z kuchennej szafki wyciągnąłem pop corn i chipsy a do picia miałem tylko piwo i colę.
- Walniesz sobie browca ? - spojrzałem na nią przez ramię a ona kiwnęła głową, co odebrałem jako "tak".- Nie podglądaj ! - krzyknąłem i rzuciłem w nią ścierą kiedy delikatnie uchyliła pudełeczko. 
Całe papu położyłem na ławie i zacząłem rozkładać grę. Sięgnąłem do barku po wódkę i dwa kieliszki.
- Ohoho... - zaczęła. - Widzę zapowiada się ciekawie...
- Oj tak. Zdecydowanie. - rzuciłem jej wyzywające spojrzenie.
- Jakie są zasady ? 
- Zasady ? Hm... Bardzo proste. Rzucasz kostką, przesuwasz pionek o odpowiednią ilość pól oraz losujesz kartkę zależnie od koloru pola. Czerwony - bierzesz kartkę z czerwonego stosiku, są to wyzwania, Zielony- z zielonego, są to pytania, Niebieski - osoba po twojej prawej stronie wymyśla Ci coś do zrobienia, bez różnicy  czy pytanie czy wyzwanie oraz Żółty to samo co niebieski tylko osoba z Twojej lewej strony. Zrozumiałe ? - na mojej buzi zagościł wredny uśmieszek, z resztą typowy dla mojej osoby.
- A jeżeli nie zrobię zadania? - uniosła pytająco brwi.
- Otóż to. - wskazałem głową na wódkę. - Nie zrobisz jednego zadania walisz kielona, nie zrobisz drugiego walisz za karę następne dwa kieliszki. I tak dalej i tak dalej.
- Sądząc po Twojej minie i zaangażowaniu jest to seksistowska gra. A co jak się upijemy ? 
- To będziemy pijani. - wzruszyłem obojętnie ramionami. - Im dalej w las tym lepsza zabawa.
- Jaka jest największa ilość zadań których nie wykonałeś ? 
- Miałem piętnaście lat. - zaśmiałem się. - Film urywa mi się na szóstej rzeczy której zrobić nie chciałem.
- To walnąłeś 21 kieliszków. - stwierdziła po chwili z olbrzymim zdziwieniem. - Miałeś piętnaście lat? A gdzie byli rodzice ?
- Koniec pytań. -warknąłem. 
- Słońce to dopiero początek pytań. - założyła ręce na piersi a ja już wiedziałem, że ma na myśli niebieskie oraz żółte pola. 
- Gramy. Panie przodem. - podałem Octavii kostkę. Ona potoczyła ją po stole i ilość oczek wynosiła 3. Przesunęła swój, biały pionek na pole trzecie, które miało kolor czerwony.
Żeby było uczciwie sięgnąłem po pierwszą kartę z odpowiedniego stosiku po czym odczytałem jego treść. 

Wyjdź na balkon w samej bieliźnie i zacznij śpiewać jakąś 
miłosną piosenkę.

- W samej bieliźnie ?! Na tej obleśnej dzielnicy ? Pełno tu zboczeńców. - oburzyła się a ja nalałem jej do kieliszka. Jej wybór.
- Masz farta, że możesz to zrobić w bieliźnie. - zakpiłem.
- A jest zadanie bez? - otworzyła szeroko oczy.
- Nie wiem. Ale jak będziemy tak gadać to żadne z nas się nie dowie. 
Zgromiła mnie wzrokiem i widziałem, że walczy sama ze sobą. Widząc moją satysfakcję zdjęła swoje spodnie i koszulkę po czym w mgnieniu oka znalazła się na balkonie i zaczęła głośno śpiewać nieznany mi utwór.
Słyszałem jakieś gwizdy z dołu, oklaski oraz krzyki. Haha ma widownię. Sam z pokoju pożerałem jej apetyczne oraz zgrabne ciałko.
- No i co się gapisz? - mruknęła wracając do stołu.
- Nie sądziłem, że to zrobisz. - przyznałem zgodnie z prawdą.
- Nie dam Ci tej satysfakcji. - powiedziała wojowniczo i podała mi kostkę. 
Ja również stanąłem na trójce.

Pocałuj osobę po swojej prawej stronie.

- Ups. - zaśmiałem się głośno. - Wychodzi na to, że Ty siedzisz po mojej stronie.
- Ale to jest nie sprawiedliwe ! Po lewej to też będę ja.
- Pech.
Bez zastanowienia podszedłem do niej i przykucnąłem przy niej. Delikatnie dłonią uniosłem jej podbródek i złączyłem nasze usta, w krótkim jednak ostrym pocałunku. O mamuńciu... 
- Rzucaj - nakazałem bez dyskusji by mieć chociaż chwilę na dojście do siebie po tym zadaniu. Zielone.

Jesteś dziewicą/ prawiczkiem ? 

-Chyba śnisz, że Ci na to odpowiem. - postukała się w czoło i walnęła kieliszek, który już wcześniej jej przygotowałem.- No już. Na co czekasz? Na oklaski  ? - poganiała mnie.
Uśmiechnąłem się i sięgnąłem po kostkę. Wyrzuciłem szóstkę. Pole Żółte. Kurwa. Może kazać zrobić mi co chce lub zapytać o co jej się tylko zapragnie.
Na prywatne pytania dotyczące mojej osoby, rodziny nie odpowiadam, a przynajmniej jeszcze nie teraz, nie na trzeźwo.
- Co to było żółte pole ? - jej triumfalna mina zdradzała tyle, że doskonale wie co to było.
- Sądzę, że znasz odpowiedź na swoje pytanie,..


< Octavia ? <3 No popatrz jaka fajna gra c: Bardzo taka hmm... towarzyska :) No i co Ty tu dla Lionka wymyślisz?  Ano i wybacz, że tak długoooo odpisywałam ale no... yhmmm na pomysł z grą wpadłam dopiero wczoraj ^^ >