Spojrzałem się na jej ręką a potem na dokumenty. Szybko chwyciłem długopic w lewą dłoń, lekko się do niej uśmiechnąłem.
-Jesteś leworęczny ?
Skinąłem tylko głową, czekałem aż zacznie mówić coś odnośnie papierów.
Ale ona milczała wpatrując się we mnie. Szturchnąłem ją lekko i wzrokiem
pokazałem papiery.
-Ahh tak. Kate Smith.
Uniosłem brwi lekko zdziwiony jednak wypełniłem jedno z pól. Po
kilkunastu minutach Kicia oddała dokumenty, pielęgniarka kazała zająć
miejsce i czekać.
-Dziękuje, nie musisz już ze mną siedzieć.
Prychnąłem i odwróciłem wzrok, założyłem ręce na klatce piersiowej i
osunąłem się lekko z krzesła. Nie po to się fatygowałem, żeby teraz
sobie pójść.
-Zostaje.
Spojrzałem się na nią wzrokiem pozbawionym wszelkich emocji. Kicia
uniosła jedną brew i przyjrzała się dokładnie moim oczom. Lekko
zdezorientowany wzdrygnąłem się i odwróciłem wzrok.
-Czy ty zawsze masz takie spojrzenie pozbawione blasku ?
-Raczej tak.
-Szkoda.
Czemu ? Ahh nie ważne. Zapanowała cisza, pielęgniarki oraz lekarze
chodzili po korytarzach przemieszczając się z sali do sali. Taka praca
jest pewnie nudna, chodzenie do chorych, prowadzenie ich na badania i
inne tego typu.
-Panna Smith ?
Dziewczyna podniosła się i uścisnęła delisknkamtnie dłoń lekarza. Był to
z starszy mężczyzna o siwych włosach i niemrawym spojrzeniu.
Przewróciłem oczyma po czym także się podniosłem i podałem mu dłoń.
-Levi.
Wyburczałem jakby znudzony.
-A więc co się stało ?
-To moja wina, trzasnąłem drzwiami a ona chciała je chwycić i przytrzasnęła sobie rękę.
Wyjaśniłem zanim jeszcze Kicia doszła do słowa, dziewczyna starała się
mi posłać chłodne i zabójcze spojrzenie jednak nie za bardzo potrafiła,
posłała mi ciepły uśmiech.
-Dobrze, chodźmy zatem obejrzeć rękę.
Poszliśmy za lekarzem do jednej z mniejszych sal, mężczyzna dokładnie
obejrzał dłoń dziewczyny. Zrobił prześwietlenie po którym okazała się,
że jedna z kości jest pęknięta.
-Na szczęście nie jest to nic poważnego, kość szybko się zrośnie jednak
trzeba będzie usztywnić dłoń. Oprócz tego przepiszę leki przeciwbólowe i
maść, prosiłbym aby nie nadwyrężać ręki.
Pielęgniarka obwiązała dłoń dziewczyny bandażem i puściła nas wolno. W
szpitalnej aptece kupiliśmy przepisane przez lekarza leki po czym
wyszliśmy z budynku. Spojrzałem na telefon, była za piętnaście czwarta.
-Odprowadzę cię.
Rzuciłem kiedy Kicia odeszła ode mnie bez słowa, podbiegłem do niej i teraz szliśmy w stronę jej domu.
-Przepraszam za to zamieszanie.
Dziewczyna spojrzała się na mnie zdziwiona.
(Kicia ?)
czwartek, 2 lipca 2015
Od Robina Cd Schulyer
- Nie.
Powiedziałem i wyszczerzyłem się udawanie. Schulyer wywróciła tylko oczami coś mruknęła pod nosem.
- Co tam mamroczesz?
- Nic tobie do tego. A właściwie jak ty się nazywasz?
Zapytała z obojętnością.
- Robin Imprevisible...
Dziewczyna wybuchła śmiechem. Spojrzałem na nią ze złością. Kiedy się uspokoiła powiedziała z szyderczym uśmiechem.
- A nie Robin Hood?
I znów wybuchnęła śmiechem. Warknąłem do niej cicho.
- Zamknij się...
( Schulyer? )
Powiedziałem i wyszczerzyłem się udawanie. Schulyer wywróciła tylko oczami coś mruknęła pod nosem.
- Co tam mamroczesz?
- Nic tobie do tego. A właściwie jak ty się nazywasz?
Zapytała z obojętnością.
- Robin Imprevisible...
Dziewczyna wybuchła śmiechem. Spojrzałem na nią ze złością. Kiedy się uspokoiła powiedziała z szyderczym uśmiechem.
- A nie Robin Hood?
I znów wybuchnęła śmiechem. Warknąłem do niej cicho.
- Zamknij się...
( Schulyer? )
Od Kici Cd Levi'ego
Spojrzałam na niego. Serio? Teraz? Śmieszny jest. Złapałam go za rękaw i
wciągnęłam do windy. Spojrzał na mnie lodowatym wzrokiem, jednak
spróbowałam jego wzrok zignorować... Nie mogłam tego zbytnio znieść, ale
w końcu muszę. Chyba mnie nie zabije tym wzrokiem, chociaż bym się
nawet nie zdziwiła. Ludzie potrafią być podli i to strasznie, ale no nie
ważne...
- Nie pozbędziesz się mnie tak prędko. - powiedziałam cicho. - Widziałam co widziałam, ale czy ja coś mówiłam?
Chłopak tylko pokręcił przecząco głową. Westchnął, wyszliśmy z windy. Stanęliśmy przy drzwiach od mieszkania z którego mnie wyciągnął Levi. Popatrzył na drzwi.
- Chcesz tam wrócić? - spytał.
Pokiwałam twierdząco głową. Wziął głęboki wdech i wszedł do środka, a tuż za nim weszłam ja. Chłopacy na nas spojrzeli, ale atmosfera nie była już taka jak wcześniej. Wszyscy patrzyli to na mnie, to na niego. Jeden z nich, który wcześniej od Levi'ego oberwał nic nie mówił, siedział cicho i brał coraz to wieksze łyki alkoholu. Mój drogi towarzysz stał sztywno, dłonie zaciśnięte w pięści. Widać, że się spinał. Chciałam coś powiedzieć, ale postanowiłam, że lepiej jak będę cicho siedziała. Podeszłam do pozostałych i usiadłam na dywanie, koło niskiej blondyny. Rzeszta dziewczyn siedziały na kolanach u chłopaków, ale ta blondyna, która wcześniej przybiegła do Levi'ego była oburzona, a kiedy zobaczyła tylko chłopaka wstała z uśmiechem na twarzy.
- Kochaniutki! Widzę, że wrociłeś, ale z tą no... - burknęła patrząc na mnie.
Dziewczyna zarzuciła swoje ręce na jego szyję. Jednak on szybko je zrzucił
- Daj spokój. - warknął.
- Ale czemu kotek? - spytała słodkim głosem.
- Przestań! - chłopak był już strasznie poirytowany, jak i spięty.
Wszyscy patrzyli to na niego i na nią. Nic chyba nie zamierzali zrobić. Wstałam z podłogi i podbiegłam do nich. Odsunęłam dziewczynę od niego.
- Chodź lepiej... - powiedziałam do Levi'ego.
Bez słowa ruszył do drzwi. Otworzył je, a ja podbiegłam za nim. Trzasnął drzwiami. Myślałam, że zdążę i jednak złapie drzwi - myliłam się - drzwi przytrzasnęły mi rękę - prawą tą którą piszę. Zacisnęłam mocno szczękę, pisnęłam z bólu... Jednak szybko otworzyłam drzwi zdrową ręką i pobiegłam za chłopakiem.
- Poczekaj...chwilę... - mówiłam z trudem.
Zatrzymał się w windzie, weszłam do niej i zdrową ręką trzymałam tą którą miałam przytrzaśniętą.
- Co Ci się stało? - spytał obojętnym głosem.
- Nic, nic. - odparłam z wielkim bólem.
- Przecież widzę. - uniósł swój głos.
- Jeju nie ważne, przytrzasnęłam sobie rękę.
Nic więcej nie powiedział. Wicsnął w windzie przycisk 0 - czyli parter...
Kiedy zjechaliśmy na dół, wyszłam z windy, wręcz z niej wybiegłam. Nie wiedziałam czy Levi poszedł do domu czy za mną. Ja poszłam na parking taxówek. Wsiadłam do pierwszej lepszej, a po chwili ktoś wsiadł z drugiej strony - był to Levi. Szedł za mną? Nie wiem tego. Powiedziałam do taxówkarza, aby pojechał do szpitala... Odpalił silnik i wyjechał z parkingu.
Jechaliśmy w ciszy, jedynie grała muzyka, nikt nic nie mówił. Spojrzałam na Levi'ego.
- Czemu za mną poszedłeś? - spytałam.
Wzruszył ramionami i spojrzał w okno taksówki. Taksówka się zatrzymała, wysiadłam i zapłaciłam po czym weszłam do szpitala, tuż za mną szedł Levi. W sumie było to miłe z jego strony, ale pewnie to robi bo musi... Podeszłam do recepcji, poprosiłam o jakąkolwiek pomoc. Dała mi jakieś papierki do wypełnienia, nie no super. Jak ja mam to wypełnić?! Ręką, którą piszę nie jestem aktualnie tego robić. Wzięłam papiery i długopis. Podeszłam do Levi'ego.
- Pomożesz mi? - spytałam cicho
Levi? Troszkę mało weny, ale jakoś wyszło ;3
- Nie pozbędziesz się mnie tak prędko. - powiedziałam cicho. - Widziałam co widziałam, ale czy ja coś mówiłam?
Chłopak tylko pokręcił przecząco głową. Westchnął, wyszliśmy z windy. Stanęliśmy przy drzwiach od mieszkania z którego mnie wyciągnął Levi. Popatrzył na drzwi.
- Chcesz tam wrócić? - spytał.
Pokiwałam twierdząco głową. Wziął głęboki wdech i wszedł do środka, a tuż za nim weszłam ja. Chłopacy na nas spojrzeli, ale atmosfera nie była już taka jak wcześniej. Wszyscy patrzyli to na mnie, to na niego. Jeden z nich, który wcześniej od Levi'ego oberwał nic nie mówił, siedział cicho i brał coraz to wieksze łyki alkoholu. Mój drogi towarzysz stał sztywno, dłonie zaciśnięte w pięści. Widać, że się spinał. Chciałam coś powiedzieć, ale postanowiłam, że lepiej jak będę cicho siedziała. Podeszłam do pozostałych i usiadłam na dywanie, koło niskiej blondyny. Rzeszta dziewczyn siedziały na kolanach u chłopaków, ale ta blondyna, która wcześniej przybiegła do Levi'ego była oburzona, a kiedy zobaczyła tylko chłopaka wstała z uśmiechem na twarzy.
- Kochaniutki! Widzę, że wrociłeś, ale z tą no... - burknęła patrząc na mnie.
Dziewczyna zarzuciła swoje ręce na jego szyję. Jednak on szybko je zrzucił
- Daj spokój. - warknął.
- Ale czemu kotek? - spytała słodkim głosem.
- Przestań! - chłopak był już strasznie poirytowany, jak i spięty.
Wszyscy patrzyli to na niego i na nią. Nic chyba nie zamierzali zrobić. Wstałam z podłogi i podbiegłam do nich. Odsunęłam dziewczynę od niego.
- Chodź lepiej... - powiedziałam do Levi'ego.
Bez słowa ruszył do drzwi. Otworzył je, a ja podbiegłam za nim. Trzasnął drzwiami. Myślałam, że zdążę i jednak złapie drzwi - myliłam się - drzwi przytrzasnęły mi rękę - prawą tą którą piszę. Zacisnęłam mocno szczękę, pisnęłam z bólu... Jednak szybko otworzyłam drzwi zdrową ręką i pobiegłam za chłopakiem.
- Poczekaj...chwilę... - mówiłam z trudem.
Zatrzymał się w windzie, weszłam do niej i zdrową ręką trzymałam tą którą miałam przytrzaśniętą.
- Co Ci się stało? - spytał obojętnym głosem.
- Nic, nic. - odparłam z wielkim bólem.
- Przecież widzę. - uniósł swój głos.
- Jeju nie ważne, przytrzasnęłam sobie rękę.
Nic więcej nie powiedział. Wicsnął w windzie przycisk 0 - czyli parter...
Kiedy zjechaliśmy na dół, wyszłam z windy, wręcz z niej wybiegłam. Nie wiedziałam czy Levi poszedł do domu czy za mną. Ja poszłam na parking taxówek. Wsiadłam do pierwszej lepszej, a po chwili ktoś wsiadł z drugiej strony - był to Levi. Szedł za mną? Nie wiem tego. Powiedziałam do taxówkarza, aby pojechał do szpitala... Odpalił silnik i wyjechał z parkingu.
Jechaliśmy w ciszy, jedynie grała muzyka, nikt nic nie mówił. Spojrzałam na Levi'ego.
- Czemu za mną poszedłeś? - spytałam.
Wzruszył ramionami i spojrzał w okno taksówki. Taksówka się zatrzymała, wysiadłam i zapłaciłam po czym weszłam do szpitala, tuż za mną szedł Levi. W sumie było to miłe z jego strony, ale pewnie to robi bo musi... Podeszłam do recepcji, poprosiłam o jakąkolwiek pomoc. Dała mi jakieś papierki do wypełnienia, nie no super. Jak ja mam to wypełnić?! Ręką, którą piszę nie jestem aktualnie tego robić. Wzięłam papiery i długopis. Podeszłam do Levi'ego.
- Pomożesz mi? - spytałam cicho
Levi? Troszkę mało weny, ale jakoś wyszło ;3
Subskrybuj:
Posty (Atom)