sobota, 28 lutego 2015

Od Liona c.d: Octavii

Obudziłem się wcześnie, była godzina 5:23, a więc miałem dużo czasu, bardzo dużo czasu na nic nie robienie. Właśnie to było ostatnio moją specjalnością...
Od kiedy pierdolnął ten mur codziennie muszę patrzeć na wesołe mordy tych dzieciaczków z bogatych rodzinek, którzy mieli szczęśliwe dzieciństwo i są ludźmi sukcesu, będącymi na samym szczycie bądź, co bądź dopiero się na niego wspinającymi.
W dzisiejszych czasach ciężko o pracę a szczególnie dla tych co są na samym dole, a może nawet jeszcze niżej... Co tylko o coś się ubiegam to albo nie pasuje im to, że mam tatuaże, a to jestem zbyt wulgarny, a to mój charakter nie taki,  a to kurwa coś.
Niech w ogóle wszyscy się pierdolą, niby walczą o lepsze jutro a tu nie ważne jak się starasz i tak to nie przyniesie żadnych, nawet najmniejszych rezultatów.
Poszedłem pod prysznic oddalając swoje myśli dotyczące mojej zasranej egzystencji, zimna woda, do której byłem przyzwyczajony od małego spływała po moim ciele, nieco mnie orzeźwiając. Mogłem tak przesiadywać godzinami, tak jak stało się tym razem, nim się obejrzałem moja kąpiel trwała już godzinę.
Powoli nie śpiesząc się ogarnąłem się jako tako i poszedłem na spacer z Achają, tak zwierzęta to jedyne normalne stworzenia, które tu pozostały. Po kilku rundkach w około parku usiadłem na ławce, bo sunia zaczęła hasać z innymi psami.
Wówczas przechodziła obok jakaś dziewczyna, hmmm na bank pełnoletnia i raczej nie starsza ode mnie. Kształty mmm nie powiem miała niczego sobie, więc postanowiłem zagadać. Nie mam nic do stracenia, a tylko zyskać mogę.
Tak jak podejrzewałem ma laska pazurek i wygląda na taką, która wie czego chce. Pomimo faktu, iż zostałem spławiony postanowiłem nie dać za wygraną i podążyć za dziewczyną.
- Odpuść sobie. - mruknęła.
-  Żyjemy w wolnym i równym kraju, mogę sobie robić co chcę. - powiedziałem, a mój głos standardowo ociekał sarkazmem.
- Doprawdy ? Jesteś totalnym dupkiem.
- A Ty cholernie seksowną kobitą.
- I co sądzisz, że pójdę teraz z Tobą do łóżka?
- Emm, nie. Ale byłoby miło. - zakpiłem.
- Nie jestem kobietą do towarzystwa. - uniosła wojowniczo brew.
- A czy ktoś tutaj mówi o prostytucji ? Nie mam zamiaru Ci za nic płacić. - zaśmiałem się pod nosem.
- Przeceniasz się, uwierz.
- Moje EGO ma się całkiem dobrze. Nie skarbie, ja się po prostu doceniam.
-Nie dziwię się, że nie masz dziewczyny. Skoro najbardziej kochasz samego siebie. - warknęła wyraźnie poirytowana całą tą dyskusją.
- A kto Ci powiedział, że nie mam, co ? - uniosłem brew.

< Octavia? Jak to nikt ?! A ja ? Pfff, jak śmiesz. >

Od Marceline c.d: Tom

Budzik wybudził mnie z letargu. Coś przyciskało się ciałem do mojego boku, w rzeczywistości był to Exile. Trudno w to uwizyć, że taki muskularny olbrzym nie potrafi zasnąć bez wtulenia się w kogokolwiek. Wstałam i zrzuciłam z siebie czarną krótką koszulę nocną, kładąc ją pod miekką poduszkę z wyszytymi różanymi wzorami. Złapałam za długą bluzę w odcieniu moro i podarte stare dżinsowe rurki. Spojrzałam ukradkiem na kalendarz, który mówił mi czerwonym kolorem liczb i liter, że jest niedziela. Co za tym idzie dzisiaj mam dzień wolny od pracy. Plan na dzisiejszy dzień był prosty - iść na zakupy, powłóczyć się z psem w parku, oddać go bratu i pójść do kina, na jakikolwiek film by się rozerwać.
- Chodź tu Exile - wyciągnęłam z szafy kaganiec z wymalowaną flagą USA i założyłam mu ją bez większych protestów.
Po wyjściu z budynku, pies poczuł nadmierną wolność i prawie wyrwał mi się ze smyczy. Musiałam za nim biec, gdyż jego siła nie pozwalała bym się zatrzymała ani go przytrzymała. Dobiegliśmy do marketu kilka minut zajęło mi przywiązywanie masywnego rottweilera do drzewa - musiałam opleść smycz kilka razy wokół grubego pnia i związać w supeł. Znając życie będę go rozplątywała dosyć dłuższą chwilę. Weszłam do sklepu, w którym było dosyć tłoczno jak na niewielką sieciówkę. Wzięłam koszyk i popędziłam zebrać wszystkie potrzebne mi do życia produkty.
- Cukier? Kurna, jaki drogi. Przynajmniej na cukrzycę nie zachoruję jak sobie zrobię przerwę.
Okazało się jednak że mam tylko trzy mało wartościowe banknoty. Udało mi się kupić psią karmę, kilka butelek wody oraz chleb.

***

- Hej Exile, jak złapiesz tą piłkę będziesz super pieskiem. No dalej łap piłeczkę - spojrzałam na psa, który z rozradowaniem merdał ogonem, patrząc się na brudną zieloną piłeczkę tenisową.
Wyrzuciłam ją w powietrze, przez przypadek kogoś trafiając. Exile zerwał się z miejsca i pobiegł w stronę postaci, która chwyciła się za głowę i wypowiedziała przekleństwo, obracając piłkę w palcach.
- EXILE STÓJ! - krzyknęłam.
Mam złe przeczucia...

Tom? Przepraszam xd

Od Octavii

Nocna zmiana w barze to coś wspaniałego. Tabuny nawalonych gości (a czasami kobiet) próbuje wyprosić drinka na krechę, a czasami zdarzało mi się wysłuchiwać różnych zwierzeń od bywalców klubu... Niektóre były śmieszne, a niektórych wolałabym nie słyszeć...
Obudziłam się koło dziewiątej i przeparadowałam w koszuli nocnej od garderoby przy mej sypialni do łazienki. Ubrałam się, uczesałam i zrobiłam sobie lekki makijaż. Wory pod oczami nadal były troszeczkę widoczne. Przeszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę. No cóż, raczej nie możnaby powiedzieć, żebyła ona pełna... Zamknęłam ją i z westchnięcien ruszyłam do przedpokoju. Wzułam i zasznurowałam glany i zarzuciłam na ramiona skórzaną kurtkę. Wzięłam kluczyki, wyszłam, zamknęłam drzwi i zjechałam windą. Postanowiłam udać się do marketu, poszłam przez park, bo tak było szybciej. Idąc zauważyłam chłopaka siedzącego na jednej z ławek. Przyglądał się mi. A może raczej pochłaniał mnie wzrokiem...?
-Kto nie dawał Ci spać, księżniczko?-usłyszałam, gdy przechodziłam obok niego.
-Ktokolwiek by to, był to na pewno nie ty.-rzuciłam idąc dalej.
-Szkoda, bo bardzo bym tego chciał.-zaśmiał się głośno. Usłyszałam, jak wstaje z ławki i idzie za mną. Po paru krokach zrównał się ze mną.
-Nie polecam. Podobno bardzo kopię.-odparłam nawet na niego nie patrząc.
-Oj, nie szkodzi.. Ujarzmiłbym Cię.-znowu się zaśmiał.
-Nie sądzę.-mruknęłam z lekkim uśmiechem i wychodząc z parku podążyłam chodnikem.

Ktoś? Ale nie przejmujcie się, nie musicie dokańczać, nikt mnie nie kocha.

Nowy!

Powitajmy Joshue Dillard'a

Od Layli

Do późnych godzin rozpakowywałam kartony. Skończyłam grubo po północy. Zende zaczął piszczeć i trącać mnie nosem. Spojrzałam na Aresa, wstałam patrząc na psa który zajmował pół mojej sofy. Cóż moi pupile nie należeli do najmniejszych. Uśmiechnęłam się pod nosem. Złapałam bluzę, przypięłam do kolczatki psa smycz, założyłam trampki i wyszłam.
Dotarłam ze zwierzakiem do parku. Było ciemno, spuściłam go aby sobie trochę pobiegał. Sama ruszyłam w głąb. Było strasznie cicho, drogę oświetlał mi księżyc.
Kilka metrów dalej zza drzew wyłoniła się jakaś postać. Zaczęła biec w moim kierunku.
Nawet nie wiem skąd i kiedy przy moim boku znalazł się warczący pies. Złapałam go za kolczatkę, ledwo trzymałam moją bestię. Postać stała teraz dosłownie dwa metry ode mnie, lecz cały czas była w cieniu.
-Kim jesteś? - Zapytałam. Zapadła cisza którą coraz przerywało warczenie i szczekanie. O dziwo nie czułam strachu ani niczego. Byłam spokojna jak zawsze.

Ktoś?

Nowa członkini !

Powitajmy Laylę Evans !


Od Rin

Obudziło mnie warczenie .. otworzyłam oczy bolała mnie głowa.
Nie wiedziałam gdzie dokładnie jestem Riki stał przy mnie .. spojrzałam na moją rękę krwawiła. Wstałam rozejrzałam się była noc ciemnio ..nie poznawałam okolicy.
Usiadłam na chodniku .. włosy zakrywały mi twarz ..
Starałam sobie przypomnieć co działo się dzień wcześniej...
Nie znałam tej okolicy .. Nagle jakiś obcy chłopak przyglądał mi się .. stał po drugiej stronie ulicy .. Byłam oszołomiona ktoś zaczął mnie zaczepiać i szarpać ..
Riki dorwał dwóch kolesi .. jednak trzech nadal mnie tarmosiło .. ręka mi krwawiła.
Zacisnęłam zęby mocniej. Wyciągnęłam z kieszeni nóż jednak nagle ktoś zjawił się ..
Przystawił broń do głowy jednego faceta i strzelił ..
Zaczęło się .. chłopak był zwinny i dobrze celował ..
-Uciekaj -warknał
Tak tez zrobiłam schowałam się w ciemnej uliczce słyszałam strzały
Potem mężczyzna podszedł do mnie
-Coś ty za jedna czego od ciebie chcieli ?
-Jestem Rin .. sama nie wiem .. -szepnęłam
-Jesteś ranna ?
-Tak .. -mruknęłam

<Jakiś chłopak>

Nowa !

Powitajmy nową, nazywa się Rin Nohara!

Nowa Członkini!

Octavia Daireen

Kolejni członkowie !

Powitajmy
 Olivię Bentz, Rick'a Benta
oraz Marceline Wells

Nowi !

Powitajmy  Ashlynn Dillard i Lionella Pattersona !

Serdecznie witamy !

Blog zostaje oficjalnie otwarty ! 
Zapraszamy wszystkich do dołączenia i życzymy udanej zabawy C:
Mamy nadzieję, że okaże się to blog z przyszłością co jest możliwe dzięki Wam.

Wszystkie poprawki i urozmaicenia zostaną wprowadzone w niedalekiej przyszłości.


Pozdrawiamy
Ewiana & Anomalia.