poniedziałek, 29 czerwca 2015

Od Bryce'a do: Wendy

Szedłem ciemną ulicą lekko się zataczając. Nigdy więcej tyle alkocholu na imprezach. Nie no... Może trochę mniej. Nagle do moich uszu doszedł odgłos kroków. Wyjaśniłem to sobie jako pijacki wymysł. Niestety, chwilę później zza rogu wyłonił się człowiek ubrany w czarny strój dzierżąc nóż w swej ręce. Tak, to idealny moment by pokazać jaki ze mnie macho. Ruszyłem w stronę oprawcy, już miałem się na niego rzucić kiedy... Zaczął śpiewać "New Divide"...
Otworzyłem oczy i wyłączyłem budzik (tak, to właśnie była piosenka śpiewana przez zabójcę). Przeszedłem do codziennej rutyny. Umyłem się, uczesałem, ubrałem. Wyszedłem z mieszkania. Spokojnie spacery, trochę to do mnie niepodobne... Nagle moim oczom ukazała się sylwetka smukłej, czerwonowłosej dziewczyny. Poprawiłem włosy, strzepnąłem niewidzialne pyłki z rękawa i ruszyłem na "dziki podryw". Podszedłem od tyłu, ale uznałem, że nie chce mi się czekać, więc zaciągnąłem ją w ciemną uliczkę i zgwałciłem.



Wendy? Łosiu xd to był twój pomysł k?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz