niedziela, 26 lipca 2015

Od Schulyer c.d: Robina

Znów mnie pocałował, ale tym razem brutalniej. Oderwałam się od niego, chociaż tego nie chciałam, ale nie mogę być przecież aż tak łatwa, jeśli myśli, że polecę na tekst bo ja cię kocham to się grubo myli. Wstałam i zrzuciłam z siebie poszewkę, która przykrywała moje nagie ciało, zaczęłam szukać swoich rzeczy, a chłopak wodził za mną wzrokiem. Gdy znalazłam wszystko co nie było pokryte wymiocinami wyciągnęłam z jego szafki najdłuższą możliwą koszulkę i zabrałam mu z rąk pasek, którym się bawił, gdy zakończyłam efekt był nawett niezły, a chłopak dalej się patrzył.
- I co się tak gapisz, co? - spytałam, ale nie złośliwie.

Robin?

Od Robina c.d: Schulyer

Dziwnie się poczułem kiedy Schulyer jakby przestraszona upadła na łóżko. Westchnąłem cicho. Podszedłem do łóżka i pochyliłem się nad dziewczyną. Kiedy dotknęliśmy się czołami dziewczyna jak na komendę zrobiła się czerwona i odwróciła ode mnie delikatnie głowę. Trochę mnie tym wkurzyła więc złapałem ją za brodę i mocno pocałowałem.
- Jeśli nawet znam cię od kilku godzin to nie znaczy, że moja miłość do ciebie nie jest prawdziwa.

( Schulyer? )

Od Kici c.d: Levi'ego

Uśmiechnęłam się lekko, jakoś dosięgłam do butelki i nią zakręciłam.
*
W końcu wszyscy poszli na wieczór, a my zostaliśmy sami. Wciąż siedziałam na kolanach Levi'ego.
- Przydałoby się posprzątać. - skwintowałam patrząc na niego.
Ten tylko westchnął i przytaknął twierdząco głową. Puścił mnie.
- Ale to za chwilę. - powiedziałam.
Odwróciłam się w jego stronę. Położyłam dłonie na jego ramionach. Spojrzał na mnie i uniósł jedna brew. Nie zważając na to, zbliżyłam się do niego i delikatnie musnęłam jego usta. Odwzajemnił pocalunek. W sumie zastanawiałam się czy dla niego cokolwiek to znaczyło. Chociaż w to wątpię bo ledwo się znamy...
- Pora sprzątać. - powiedziałam odsuwając się od niego i rozlaczajac nasze usta.
Niechętnie przytaknął głową. Zeszlam z jego kolan i zaczęłam zbierać butelki po piwie. Było ich z 15? A moze więcej... Nie wiem... Wszystkie zaniosłam do kuchni. Położyłam przy reszcie butelek po alkoholu. Levi ogarnął na stoliku w salonie i przyszedł do kuchni.
- Chcesz coś do jedzenia? - spytał otwierając lodówkę.
- Nie jestem głodna. - odparłam i poszłam do jego sypialni.
Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju.
Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do szafy.
- Co ty szukasz? - spytał.
- Niczego. - odparłam.
Chłopak do mnie podszedł, złapał mnie w pasie i podniósł.
Położył mnie na łóżku. Opatulił kołdrą i wyszeptał "Dobranoc".
Wyszedł z pokoju a ja odkryłam ciało i wyszłam za nim. Levi już stał na tarasie. Patrzyl na miasto. Podeszłam do niego i przytulilam się do jego pleców. Ręce zlaczylam dopiero na jego torsie.
Wtedy poczułam jak kładzie swoją rękę na moich dłoniach.

Levi?

Od Levi'ego c.d: Kici

Podniosłem lekko brew i spojrzałem się na Kicię, skinęła pewnie głową po czym wgramoliła się na moje kolana. Ująłem jej podbródek w dwa palce.
-Jeśli nie chcesz nie musisz.
Wyszeptałem tak by tylko ona to usłyszała, uśmiechnęła się lekko a jej twarz zalała się rumieńcem. Na początek delikatnie musnąłem jej wargi jednak po chwili zacząłem ją namiętnie całować. Nie byłem nachalny a Alaska odwzajemniła pocałunek. Trwał on dłużej niż kilka sekund, blondi zaczęła się irytować i piskliwym głosem krzyczała abyśmy przestali. Zaśmiałem się między pocałunkami po czym odsunąłem twarz od Kici. Posłałem byłej rozbawione i przepełnione irytacją spojrzenie, dziewczyna patrzyła się na Kicię morderczym spojrzeniem.
-To nie sprawiedliwe !
Uniosłem brew i popatrzyłem się na siedzącą na moich kolanach szatynkę. Była cała czerwona ale i tak na jej twarzy gościł uśmiech. Jeszcze raz musnąłem krótko jej wargi po czym poprawiłem swoje włosy i spojrzałem się na resztę. Nic nie mówili, ktoś podał Kici butelkę, chciała już zejść z moich kolan jednak ja objąłem ją i przytuliłem do siebie.
-Wiesz co...za bardzo cię lubię.
Wyszeptałem jej do ucha po czym dałem jej buziaka w policzek.

(Kicia ?)

Od Kici c.d: Levi'ego

Spojrzałam na niego, ale nic nie odpowiedziałam. Siedziałam nadal cicho.
W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Puściłam Levi'ego tym samym od niego się odsuwając. Chłopak wstał i poszedł otworzyć drzwi. Dzwonek się nasilał, aż w końcu umilkł. Do salonu wrócił Levi, a za nim 4 znajomych. Spojrzałam na jednego, którego już dobrze kojarzyłam... Przesunęłam się tak, ze siedziałam przy samym początku kanapy. Usiadł Levi, a po chwili reszta chłopaków.
- To co? Pijemy? - spytał jeden, który miał chrypę.
Levi wstał, ale złapałam na ostatnią chwilę jego nadgarstek... Jednak kiedy na mnie spojrzał od razu puściłam.
Jeden, który na ostatniej imprezie sobie za dużo pozwalał, cały czas się na mnie patrzył. Czułam się niezręcznie i wtedy przyszedł Levi, usiadł między mną, a tamtym chłopakiem.
*
Po jakiś trzech albo czterech godzinach, chlopacy stwierdzili, ze powinny tu przyjść dziewczyny. Levi już nic nie powiedział, tylko odchylił głowę do tyłu. Chyba najmłodszy z nich zadzwonił po dziewczyny, które po 10 minutach były już tutaj. Levi nie musząc wstawać, krzyknął "Otwarte!" i dziewczyny wparowały do środka. Wszystkie weszły i zamknęły drzwi, po czym przebiegły do salonu. Chciałam się teraz tak strasznie przytulić do chłopaka, ale nie wiem czemu... Ale nie mogłam. Westchnęłam cicho.
- Co jest? - spytał Levi.
Pokręciłam tylko głową i powiedziałam, że wszystko okey... W pewnym momencie jedna z dziewczyn, chyba blondyna - była Levi'ego - zaproponowała grę w butelkę.
Lepszych pomysłów nie miała? I dodała, że każdy musi grać.... Jeszcze lepiej. A nie chciałam. Ale jak mus to mus.
Wypadało na każdego, oprócz na mnie. Za co dziękowałam. W pewnym momencie wypadło i na mnie. Za długo się cieszyłam, że mnie ominęło.
Wybrałam zadanie - do odważnych świat należy...
A zadanie miała dać mi była Levi'ego co mnie nieco przeraziło.
- Hm... Jakie dac Ci zadanie? - spytała sama siebie.
Spojrzała na mnie, a potem na Levi'ego.
- Mam! Usiądź na kolana Levusia i calujcie się przez kilka sekund. - powiedziała.

Levi? I co ty na to? xd

Od Lilith c.d: Lou

Kiedy się ocknęłam potrzebowałam dłuższej chwili aby uświadomić sobie co tak naprawdę miało przed chwilą miejsce. Moje próby przywrócenia jasności umysłu zostały uniemożliwione przez gołą, umięśnioną klatę mojego korepetytora. Cholernie urocze było to, że się zaniepokoił, a co za tym idzie ? On się o mnie martwi!
"Bo jesteś taką sierotą, że nawet z jego domu bez problemowo wyjść nie możesz." odrzuciłam pośpiesznie na bok nieproszoną myśl jednak niestety była to sama prawda.
- Em... naprawdę mi nic nie jest -wymamrotałam speszona.
- Nie bądź nie mądra. Przed chwilą urwał Ci się film, a Ty chcesz wyjść na dwór.-pokręcił z dezaprobatą głową.
- A co innego mam zrobić ?
- Odpocząć, poczekać aż będzie chłodniej.-wzruszył ramionami.
Oh, Lou ależ Ty nic nie czaisz. Mniejsze prawdopodobieństwo, iż znów się zawinę jest zdecydowanie tam na dole, na dworze z dala od Twojego apetycznego ciałka.
Prawda jest taka, że jaram się na marne, bo nie mam sobą zupełnie nic do zaoferowania. A z resztą taka niezła partia jako on na dziewięćdziesiąt dziewięć procent ma już partnerkę, przy czym aby trafić ten jeden procent trzeba mieć mega zarąbisty fart.
Na te wszystkie kłębiące się w mojej głowie myśli zrzedła mi mina, co nie uszło uwadze panu Idealnemu.
- Lilith ? Co się dzieje ?
-uhm... nieważne. - westchnęłam cichutko i opuściłam głowę.
- Hej... -podszedł i delikatnie uniósł mi podbródek zmuszając mnie tym samym do spojrzenia mu w oczy. - Melduj mi tutaj ino raz co się stało -rzucił żartobliwie.
- Jestem no cóż... beznadziejna - mój głos był cichszy od szeptu.
- Co za bzdury gadasz ? - nie ukrywał zdziwienia. - Jesteś...-zaczął.
- No, jaka jestem ? -wtraciłam.

< Lou? No jaka jest ta nasza Lilith? ^^ praszam za długość,.pisane z telefonu>

Od Levi'ego c.d: Kici

Dziewczyna podniosła drugą rękę i chciała mi znów zmierzwić włosy, jednak ja chwyciłem jej nadgarstem. Spojrzałem się na nią z rozbawieniem, była zakłopotana całą tą sytuacją. Mimo tego iż siedziała na moich kolanach byla nizsza i nie musiałem odchylać głowy do tyłu.
-I co teraz ?
Przybliżyłem twarz tak, że dzielił nas nie cały centymetr, twarz dziewczyny zalała się rumieńcem. Szarpnęła lekko rękami jakby wiedziała, że nie ma większych szans, zaśmiałem się i spojrzałem jej się głeboko w oczy. Oddech dziewczyny przyśpieszył jednak ja nie przestawałem się wpatrywać w głębie jej oczu. W jednej chwili przewróciłem ją na sofe i uklęknąłem nad nią. Założyłem jej ręce nad głowę mocno je przytrzymując.
-Levi...
Podniosłem brew i zaśmiałem się, nachyliłem się nad nią i wargami delikatnie dotknąłem jej lekko rozwartych ust. Odsunąłem się na kilka centymetrów i spojrzałem jej się w oczy. Jednak po chwili jak gdyby nigdy nic puściłem jej ręce i podniosłem się z sofy. Kątem oka spojrzałem się na Kicię która wciąż leżała na sofie nie mogąc nic zrobić.
-Przepraszam.
Mruknąłem przeczesując ręką włosy. Cisza, zapanowała niezręczna trudna do przełamania cisza. Sam nie wiem co mi przed chwilą strzeliło do głowy, prawie się nie znamy. Nie mogę zwalić na alkohol, już od dawna jestem trzeźwy i zdrowo myślący. Pełno myśli w głowie, zostały jednak rozproszone kiedy poczułem ciepło innego człowieka. Spojrzałem się na przylegającą do mojego torsu Kicię, na początku chciałem ją od siebie odsunąć, ale ona chyba odczytała moje myśli i ręce splotła wokół mojego ciała.
-Kicia. To nic nie znaczyło.
Wiedziałem, że to nie prawda. To znaczyło dużo, mimo tego iż nie wiem czemu to zrobiłem wiem, że coś przy tym poczułem.

(Kicia ? Wiem krótkie jednak jest to bardziej spowodowane brakiem pomysłów)

Od Adriana c.d: Ashley

Jak ona się rusza... To była pierwsza myśl, która zaświtała mi w głowie zaraz po tym jak otarła się biodrem o moją nogę, nie mogę powiedzieć, że to mnie nie podnieciło, oj podnieciło i to jak. Położyłem dłonie na jej talii i chwilę tak tańczyliśmy, ale potem przyciągnąłem ją do siebie i szepnąłem jej do ucha.
- Zmywamy się? - a ona odwróciła się i położyła dłonie na mojej piersi. Stała tak chwilę i nic nie mówiła więc szepnąłem. - To co? Idziemy?

Ash?

Od Schulyer c.d: Robina


Przed paroma sekundami chłopak, którego znam ledwie od doby wyznał, że mnie kocha. A teraz wstał i zaczął się ubierać. Siedziałam z otwartymi ustami, naga. U niego w domu, na jego łóżku. Zamrugałam parę razy oczyma, ale to nie pomogło.
- Ale... - wycharczałam, odchrząknęłam więc i powtórzyłam. - Ale, to... niemożliwe... Znasz mnie zaledwie od kilkunastu godzin... - Zerwałam się z łóżka i szybko naciągnęłam na siebie pościel, która zsunęła się wtedy, gdy wstałam. Chłopak odwrócił się na pięcie i spojrzał na mnie przenikliwie, nie żebym się bała, ale zrobiłam gwałtowny krok w tył co poskutkowało tym, że upadłam na łóżko.

Robin? ( wróciłam ^^ )