piątek, 3 kwietnia 2015

Od Darlene c.d: Rin

Dni mijały szybko, ale z projektem się uporałam na czas. Nawet go nie pokazywałam Violet, nic ją to nie obchodzi. Jak znam życie, była tak zarobiona, że nie miałaby nawet okazji żeby na niego zerknąć. Zadzwoniła tylko i zapytała ile to będzie kosztować.
Pieniądze i wygląd, ot, co się dla niej liczy. Późnym wieczorem wysłałam Rin wstępny projekt. Kiedy zabrałam się za szykowanie kolacji, telefon zapikał. Zerknęłam na ekran, to wiadomość od Rin.

<Rin?>

Od Octavii CD Lionka

Zaśmiałam się lubieżnie, gdy usłyszałam te słowa.
-To chyba dobrze się składa, bo ja na Twoim też.-wyszeptałam. To była wiadomość, której do niedawna do siebie nie dopuszczałam.
A teraz byłam tu. Byliśmy tu oboje. To niesamowite, jak szybko rozwinęła się nasza znajomość. Jednak, sądząc właśnie z rozjowu akcji, ani mnie, ani Lionowi to nie przeszkadzało, a było wręcz przeciwnie. Cieszyłam się z tego, że jesteśmy tu oboje, tak blisko siebie.
Lion pocałował mnie namiętnie, a potem nierównomiernym szlaczkiem pocałunków składanych na mej skórze zczął schodzić coraz niżej. Mruczałam cichutko, gdy cieplutkie powietrze, które wydmychiwał przez nos opływało mą skórę. Zatrzymał się przy moim pępku. Podniósł twarz znad mojego brzucha i spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.
Miałam wrażenie, że on cały czas nie dowierza, że jesteśmy tu razem. Szczerze mówiąc, ja też. Lion pocałował mnie ostatni raz. Uniosłam lekko biodra w górę. Wszedł we mnie delikatnie. Zaczął się powoli poruszać dostosowując tempo. Jęczałam, nasze oddechy przyspieszyły. On położył dłonie na moich biodrach. Osiągneliśmy szczyt w tym samym momencie. To było coś wspaniałego. Lionell wyszedł ze mnie i pozbył się prezerwatywy. Sięgnęłam po moją bieliznę, a on założył bokserki.
-Mam nadzieję, że zostaniesz na śniadanie...-mruknął z uśmiechem. Także się uśmiechnęłam.
-Z przyjemnością.-odparłam.-Tylko nie mam tu piżamy ani ręcznika... Ani kosmetyków.
-Zawsze możesz spać w bieliźnie. Albo nago.-Zaproponował. Dałam mu kuksańca w ramie.
-Chciałbyś, Lewku.
-Chciałbym.-przyznał z tym swoim uśmieszkiem.
-A co z resztą?
-Ręcznik mogę Ci znaleźć.
-Nie mam kosmetyków...
-Na pewno nie jesteś taka straszna bez makijażu.-mruknął i dostał ode mnie drugiego strzała w ramie. Wstałam i stanęłam w korytarzu
-No to gdzie masz łazienkę?-spytałam. Podszedł do mnie i zaprowadził do wspomnaniego pomieszczenia. Wyciągnął z szafki ręcznik i podał mi go.
-Może w czymś Ci pomóc?-spytał przyglądając się mi. Sięgnął do mojego stanika i rozpiął go.
-Myślę, że sobie poradzę.-Odparłam, jednak dałam mu się rozbierać. Stanik wylądował na podłodze, majtki obok niego. Przez myśl przemknęło mi, że mogłam się nie ubierać. I właśnie w tym momencie Lion wepchnął mnie do prysznica i odkręcił lodowatą wodę.
-LION!-wrzasnęłam, w odpowiedzi usłyszałam tylko jego śmiech. Po chwili on także wskoczył do prysznica.
Po wspólnej kąpieli wytarliśmy się, ubraliśmy i przeszliśmy do kuchni. Szłam pierwsza, bo było to zaraz obok pokoju, w którym graliśmy. I nie tylko...  Czując na sobie wzrok  Lionella zaczęłam lekko kręcić biodrami w rytm kroków. On złapał mnie i przyciągnął do siebie.
-Cholera, dziewczyno...-mruknął.-Dlaczego Ty jesteś taka seksowna?-spytał i pocałował mnie w szyję.
-Chcesz coś do jedzenia?-spytał, a ja pokręciłam głową.
-Nie jem na noc.-odparłam.
-Nie bój się, nie przytyjesz.-odpowiedział przypatrując się mi.
-Czy Ty sugerujesz, że jestem gruba?-spytałam i ściągnęłam brwi w udawanej złości.
-Jesteś IDEALNA.-podkreślił. Odwróciłam wzrok, bo choć wcześniej  żartowałam, to wiedziałam, że teraz musi przesadzać.
-Nikt nie jest idealny.-mruknęłam.
Lion pocałował mnie w czoło i zaczął robić sobie płatki z mlekiem.
Zjadł i odłożył miskę do zlewu.
-A więc chodźmy do sypialni.-powiedział, a ja zaśmiałam się.
-Trochę dziwnie to zabrzmiało, wiesz?-spytałam.
-No to co.-odparł, podniósł mnie i na rękach zaniósł do sypialni. Położył mnie na łóżku, a ja wgramoliłam się pod kołdrę. On położył się obok i przyciągnął mnie do siebie tak, że leżeliśmy "na łyżeczkę".
-Dobranoc.-szepnął.
-Dobranoc.
***
Nałożyłam jajecznicę i grzanki na talerze, nalałam soku do szklanek, postawiłam to na tacy i ruszyłam do sypialni. Na moje szczęście, Lion jeszcze spał. Postawiłam tacę na łóżku i usiadłam obok niego. Złożyłam na jego wargach lekki pocałunek.
-Budzimy się, Lewku...-szepnęłam. On powoli otworzył oczy, a wtedy ja pocałowałam go raz jeszcze.
-Chyba chcę się tak budzić codziennie.-mruknął. Usiadł na łóżku i zobaczył obok tacę z jedzeniem.
-Jeszcze śniadanie do łóżka.-pokręcił głową z niedowierzaniem.-Musisz częściej tu nocować.-powiedział.
-A może Ty przenocujesz u mnie?-spytałam z uśmiechem.
-Ciekawie, ciekawie...
-Ale teraz jedz, bo chciałabym jeszcze trochę tu być, ale niedługo idę do siebie, a potem do pracy. W tym tygodniu nie chodzę na nocki.
-Czyli wieczór masz wolny...?-spytał.
-Jak najbardziej.-odparłam i uśmiechnęłam się.
Lionku? ^^ Ty też zostaniesz na śniadanie? :>