Wracałam właśnie z treningu, z torbą ze strojem n ramieniu i telefonem w ręce, rozmawiając z bratem, który stwierdził, że po mnie przyjedzie, ale odwiodłam go od tego pomysłu. W końcu nie było jeszcze późno, a mi nic by się nie stało, gdybym się przeszła.
Już kończyłam rozmowę z bratem, gdy nagle jakiś chłopak przechodzący obok uderzył mnie mocno ramieniem, że aż z dłoni wypadła mi komórka.
- Hej! - krzyknęłam zła, ale zaraz pożałowałam, że nie zaczęłam uciekać, gdy chłopak popchnął mnie n mur.
- Stęskniłaś się, kotku? - mruknął do mnie, zdejmując kaptur, a ja rozpoznałam w nim Jake'a, swojego byłego.
- Puść mnie - warknęłam.
Jake uniósł brwi.
- Niby dlaczego? Jesteś moja - stwierdził.
- Świr - syknęłam, plując mu w twarz. - Zostaw mnie! Pomocy!
Poczułam uderzenie w policzek.
- Zamknij się - krzyknął na mnie Jake, szarpiąc mnie i grożąc.
(Kto dokończy?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz