niedziela, 1 marca 2015

Od Liona c.d: Octavii

To co działo się dalej nie trudno przewidzieć, dziewczyna walnęła mi po twarzy. Jakoś nie specjalnie mnie to wzruszyło, jakby to ująć ekhm... byłem przyzwyczajony. Rzadko kiedy, jakaś dziewczyna bez strzału po twarzy odwzajemniała pocałunek. Mój stan upojenia alkoholowego dodatkowo niwelował ból.
- Odwal się. - syknęła i przyśpieszając kroku wyszła z pomieszczenia.
- O co tak spinasz ?! - prychnąłem i lekko się zataczając wróciłem do baru. Kolejne drinki i inne trunki wchodziły mi całkiem nieźle.
Nim się obejrzałem byłem totalnie nawalony, jak i wiele osób w około mnie.
- Ej słuchajcie. - wymamrotałem. - Wie ktoś gdzie mieszka ta barmanka ?
- Która? - zagadnął jeden. - Ta co się z nią poszedłeś przelizać?
- No tak, dokładnie ona.- skomliłem niczym szczenię stęsknione za swoją matką.
- Nie wiem. Ale ich szefo na pewno ma dokumenty. - stwierdził dumny ze swojego pomysłu.
- Odwróć jakoś ich uwagę. Dobsz ? - wysepleniłem, ponieważ język zaczął mi się już plątać.
- Ok.
No i poszło koleś zaczął się dusić i awanturować, że pozwie ich do sądu, za to, zę go otruli. Szef chcąc nie chcąc musiał na to zareagować, bo gdyby tego nie zrobił to kara byłaby jeszcze większa, ponieważ nieudzielenie pomocy jest karalne, traktowane nawet jako współudział.
Wtedy zaczynała się moja kwestia wparowałem do gabinetu tego grubasa i przegrzebałem mu szuflady. Nie musiałem szukać zbyt długo bo trafiłem już za drugim razem. Znakomicie, miałem jej adres i najważniejsze dane, których zrobiłem zdjęcie telefonem.
Zdążyłem wszystko pozamykać kiedy wrócił dowódca tego okrętu.
- A Ty czego tu ?
- Szukam toalety. - uśmiechnąłem się szyderczo, niczym seryjny morderca.
- Spieprzaj stąd.
- Jak traktujesz klientów ?!
- A co ja mam kurwa woźny na czole napisane?
- Nie, ale przydało by Ci się trochę ruchu. - gestem pokazałem sadełko.
- Nie masz za grosz kultury, alkoholiku.
- A Ty nigdy nie znajdziesz kobiety. - zakpiłem. - trzymanie zdjęcia mamusi w ramce na biurku to totalna żenada. - ze śmiechem i moją zdobyczą opuściłem jego gabinet.
Pod podany adres trafiłem bez przeszkód, zadzwoniłem domofonem i nie musiałem długo czekać by usłyszeć jej głos.
- Tak?
- To ja, Twój lew. Otwórz mi kochanie !

< Octavia ? I co Ty na to ? xD on jest nawalony w cztery dupy>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz