Już wychodziłem kiedy zatrzymała mnie dziewczyna z salonu. Przepraszam bardzo ona co tu robi?
W jej oczach tańczyły rozbawione iskierki, sądzę, iż bawiło ją to jak wyglądam. Po chwili dziewczyna dała mi portfel.
- Super, wielkie dzięki. Mam u Ciebie dług. - stwierdziłem.
Nawet nie chciałem myśleć co by było gdybym go stracił. Matko wszystkie dane, kluczyki od moich szafek. Cholera, na samą myśl robi mi się gorąco. Gdyby to powpadało w niepowołane ręce to byłbym skończony. - Masz. - wyciągnąłem z kieszeni moją wizytówkę i jej podałem - Zadzwoń jak będziesz czegoś potrzebowała. Dzięki.
Lekko się uśmiechnąłem. Nie musiała mi go oddawać, przecież nawet mnie nie znała. Mogła okraść, wyrzucić, nie wiem zrobić cokolwiek.
Już niemalże ją wyminąłem kiedy ślina na język przyniosła mi pewną uwagę.
- Myślisz, że lubię chodzić tak ubrany? E-e. Więc z łaski swojej przestań się nabijać. - rzuciłem przez ramię i się zaśmiałem, dziewczyna pewnie nawet nie zdawała sobie sprawy, że zdradzają ją jej ładne oczka.
Kiedy zderzyłem się ze świeżym, miejskim czystym niczym źródełko w górach powietrzem zrobiło mi się niedobrze. Pobiegłem w stronę biurowca, bo byłem już spóźniony.
< Ash ? Zadzwonisz czy raczej nie ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz