Byłem na spotkaniu pięć minut po czasie, oczywiście ktoś musiał się przypierdolić, nie istotne już to, że owa osoba spóźnia się niemalże zawsze. Cudem można by nazwać dzień, w którym zjawiła się na czas.
Spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych kiedy idziesz dyskutować z ludźmi upośledzonymi umysłowo. Już niebawem mieliśmy kończyć kiedy zadzwonił mój telefon, cholera nie można wybrać sobie lepszego momentu. Na wyświetlaczu pojawił się obcy numer.
- Jones, słucham.
- Emm, hej... - odezwał się dziewczęcy głos.- To ja ze studia.
- Stało się coś? - zmarszczyłem brwi, a we mnie wgapiały się wszystkie osoby z zebrania.
- Nie, to znaczy chyba nie. - westchnęła.
- Słuchaj, oddzwonię za piętnaście minut kiedy skończymy, dobra?
- Okay...- powiedziała i się rozłączyła.
Po zakończonych obradach zdjąłem z siebie marynarkę i zostałem w samej koszuli. Wiosenne słońce przyświecało mi na twarz. Na dziś koniec pracy, boskie uczucie.
Wyjąłem telefon i wybrałem numer z ostatniego połączenia.
- Halo ?
< Ash ? haha no i co teraz? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz