niedziela, 1 marca 2015

Od Kici

Mieszkanie w domku na przedmieściach w sumie da się znieść. Nie sądziłam, że to się uda. Jechałam do nowego domu, w sumie się cieszyłam. Max z łaski swej zawiózł mnie tutaj i jeszcze moje torby, a Lucas jechał za nami na moim cudeńku, czyli na motorze. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Nero już wariował w samochodzie. Niby szczeniak amstaffa taki nadpobudliwy często jest, a ten to chyba jakiś wyjątek bo ciągle wariuje. Pokręciłam tylko głową i pogłaskałam szczeniaka po głowie. W pewnym momencie się zatrzymaliśmy przed podjazdem.
- Otwórz bramę, - powiedział Max z wrednym uśmieszkiem.
Wywróciłam oczami i wyjęłam pilot od bramy. I otworzyła się.
- Patrz magia. - syknęłam.
Wjechał na podjazd. Wysiadłam z auta, a Nero tuż za mną. Zaczął biegać po całej posesji. Pokręciłam ze śmiechem głową. Wzięłam swoje torby i poszłam w stronę drzwi od domu, wyjęłam z torebki klucze od domu. Włożyłam je w zamek i od-kluczyłam drzwi. Weszłam do środka, no no... Nowocześnie. Nie to samo co tam gdzie mieszkałam. Pff... Jeszcze miałam pracę jako fotograf to już jakiś plus. Torbę ze swoimi rzeczami zaniosłam do sypialni, byłam już tutaj wcześniej oglądałam ten dom i pamięć niezawodną mam to muszę sobie przyznać. Ah ta skromność. Szybko się rozpakowałam i wyszłam z sypialni, kolejne torby. Ugh...
*
Szybko sobie poradziłam z rozpakowaniem się. Nero miał nawet własny kącik gdzie były jego zabawki, miał posłanie w mojej sypialni. No to teraz czas pójść na zakupy. Moi ukochani braciszkowie pojechali sobie do domu, ale bynajmniej Lucas zaparkował w garażu mój motor. No nie ważne. Wzięłam torebkę i smycz Nera. Założyłam szczeniakowi szelki i przyczepiłam smycz. Wyszliśmy z domu, szczeniak był posłuszny mimo że nie uczyłam niczego. Taki szczegół. Zakluczyłam drzwi od domu i wyszłam z posesji.
*
Szłam do sklepu, po drodze minęłam bardzo dużo ludzi, to muszę przyznać, że ich dużo jest. Przed sklepem przywiązałam szczeniaka do słupa a sama weszłam do sklepu.
Kupiłam najpotrzebniejsze zakupy, czyli karma dla Nera i jeszcze produkty spożywcze dla mnie. Jakieś napoje też pokupowałam. Wyszłam ze sklepu i przy słupie do którego był przywiązany Nero, go nie było. Pięknie... Zaczęłam iść przed siebie w poszukiwaniu szczeniaka...
*
Dotarłam do parku. Zobaczyłam swojego kochanego psiaka, który bawił się z jakimś chłopakiem, który też miał psa. Zaraz zaraz... Jego smycz no tak... Znowu się odpięło i uciekł. Jest posłuszny a potem bzikuje młody i ucieka. Norma. Poszłam w ich stronę. Kiedy szczeniak mnie zobaczył podbiegł do mnie i zaczął skakać. Przykucnęłam i zaczęłam go głaskać po głowie.
- To twój szczeniak? - spytał chłopak.
- Tia... Jak on tu się znalazł?
- Szedłem na spacer i zobaczyłem jak ten szczeniak zaczyna skakać i w pewnym momencie smycz się nieco przerwała, biegł na ulicę a nie chciałem, żeby z niego został tylko placek więc go złapałem i zaprowadziłem do parku i siedzę tu, a teraz raczej pójdę. - powiedział.
Wstałam i do niego podeszłam.
- Dziękuję. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.

<No to jakiś chłopak dokończy? ^u^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz