Jak to czasem bywało wpadłem do studia tatuażu w którym zrobiłem sobie bodajże dwie dziary. Nie to, że byli to moi jacyś wielcy przyjaciele, bo takowych nie posiadam no ale skoro powierzyłem im wykonanie tej sztuki na moim ciele a oni zrobili to tak jak powinni, to mogę im w pewnym stopniu zaufać, nie ?
Wchodząc przyjrzałem się obecnym tam osobom, stara ekipa hmm... to bardzo dobrze ale chwilka, jakaś nowa. Przyjrzałem jej się uważnie tak jak już miewałem w zwyczaju, wszystko musiało być pod kontrolą.
Kiedy podeszła do szafki obok mnie nachyliłem się lekko żeby spojrzeć jej w oczy, co wcześniej było niemożliwe .
- Jones. - wyciągnąłem do niej oficjalnie rękę. - Christopher Jones.
-Dillard - uścisnęła moją dłoń - Ashlynn Dillard.
- Od dawna tu pracujesz? - zmrużyłem lekko oczy, rejestrując w głowie każdy najmniejszy jej gest.
- Nie. Jestem nowa. Obstawiam, że nie uszło to Twojej uwadze..
- A i owszem. - kiwnąłem lekko głową, cały czas patrząc jej głęboko w oczy.
- Emm...- zaczęła - muszę wracać do pracy.
- W takim razie nie będę przeszkadzał.
Wstałem, a z kieszeni mojej skórzanej kurtki wypadł portfel z wszystkimi dokumentami, czego nie spostrzegłem.
- Na razie. - machnąłem ręką i wyszedłem. Czas zbierać się do pracy, moje wygodne ubrania zmienić na garniaczek i znów dyskutować z ludźmi posiadające bardzo niskie IQ o tym, że ta i tamta inwestycja będzie lepsza od tej mniej ryzykownej. Naprawdę, zastanawia mnie to nie od dziś jakim cudem oni są tak wysoko... Ah no tak pieniądze i jeszcze raz pieniądze oraz znajomości.
I spróbuj tu grać uczciwie to będziesz ulicę zamiatać albo śmieci wywozić.
Spojrzałem na zegarek i przyśpieszyłem kroku, no bo spóźnić się do cholery nie wypada. Wpadłem szybko do mieszkania i się przebrałem, zacząłem szukać portfela, jednak przez to że gonił mnie czas stała się to czynność drugorzędna.
Miałem nadzieję, że jest w biurze. Kurwa, nie mogę go zgubić, po prostu nie mogę.
< Ash ? To co będzie z tym portfelem ? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz