W prawdzie dziewczyna wyglądała śmiesznie, ale powstrzymałem się. Spojrzałem na zegarek. No cóż, pora do pracy. Poszedłem przebrać się do pokoju w ciemnogranatową koszulkę na krótki rękaw, dżinsowe rurki i adidasy. Narzuciłem jeszcze na siebie czerwoną rozpinaną bluzę z kapturem.
- Idę do pracy. Wrócę pewnie dopiero nad ranem. Zostawiam ci zapasowe klucze i mój numer na wszelki wypadek- powiedziałem wychodząc z domu.
Dzisiaj ruch w klubie był niesamowicie duży. Przy barze pomagało mi może z pięciu innych kolegów. no, ale przynajmniej kasy będzie więcej. Wróciłem około 5 nad ranem. Zmęczony powoli wszedłem do mieszkania. Położyłem klucze na komodę obok drzwi i od razu pomaszerowałem do swojego pokoju. Jak zwykle nie miałem problemów z zaśnięciem.
<Rin?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz