Jak co dzień rano szykowałam się do pracy. Studio tatuażu już na mnie czekało. Spakowałam najważniejsze rzeczy do torby i wyszłam z domu zamykając go na klucz. Dzień był zwyczajny jak każdy. Salon tatuażu nie był daleko. po drodze kupiłam sobie dwie bułki i coś do picia. Gdy weszłam do środka nie było jeszcze żadnych klientów. Usiadłam pod oknem i przygotowywałam sprzęt. Słońce powoli wschodziło. Kiedy wyszłam na chwilę do łazienki oczyścić sprzęt usłyszałam jak ktoś wchodzi.
~ Klient? Tak wcześnie?- pomyślałam wyglądając przez uchylone drzwi.
Do salonu wszedł jakiś wysoki chłopak. Jednak nie wyglądał jakby chciał zrobić sobie tatuaż. Usiadł na krześle i zaczął rozmawiać z personelem. Poszłam do socjalnego. Akurat była tam Jessy.
- Kto to, bo raczej klientem nie jest...- spojrzałam na czerwonowłosą dziewczyną.
- On? To Christopher Jones. Przychodzi tu czasem pogadać- uśmiechnęła się.
Wzruszyłam ramionami i poszłam odnieść sprzęt na szafkę obok niego.
<Chris zechciałbyś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz