Uśmiechnęłam się triumfalnie.
-To po Tobie widać.-odparłam.
-Kur... A mieli się nie dowiedzieć...-pokręcił głową z lekkim uśmiechem. Ruszyłam dalej chodnikiem zostawiając go samego. Po chwili byłam w markecie. Zrobiłam trochę większe zakupy, skierowałam się do kasy i wyszłam. Robiło się całkiem ciepło, więc rozpięłam kurtkę i zdjęłam z szyi chustę. Z dość dużymi torbami ruszyłam w drogę powrotną. Idąc przez park miałam nadzieję nie spotkać już mego nowego znajomego. A jednak tam był. Stał przy tej samej ławce i przypinał smycz swojemu (no bo czyjemu?) psu.
-Oooo... Znowu się widzimy...-zakpił z tym swoim uśmieszkiem. Czułam na sobie jego wzrok.-Widzę, że to jakieś grubsze zakupy były... Czyżby melanż? A może romantyczna kolacja lub obiad z Tym Jedynym?-spytał.
-Pieprz się...-mruknęłam przewracając oczami.
-Tylko z Tobą, kiciu.-zaśmiał się. Odwróciłam się do niego z szelmowskim uśmiechem i zadziornie uniesioną brwią.
-Tak? W takim razie trzymam Cię za słowo.
***
Jakoś przetrwałam resztę dnia. Przygotowalam obiad, zrobiłam sobie trening, poczytałam książkę i popilnowałam internetów.
Wyszłam z mego mieszkania i skierowałam się do klubu. Weszłam służbowym wejściem, odmeldowałam się i poszłam zalożyć uniform.
Biała koszulka z logo klubu i plakietką z moim imieniem przypiętą do kieszeni znajdującej się na piersi była dosyć obcisła, co średnio mi pasowało, a bordowy fartuszek zawiązany w pasie niezbyt praktyczny. Związałam jeszcze włosy w kucyka i wyszłam z zaplecza.
Koło dwudziestej drugiej w przy barze pojawiła się znajoma mi już twarz.
-Co za spotkanie...-mruknął.
-Ta...
-Octavia...-przeczytał sięgajac do mojej plakietki.-Lionell, miło mi.
-Podać coś?-spytałam z profesjonalnym uśmiechem.
-Jakiegos dobrego shota. Coś od Ciebie.-nakazał wykładając pieniadze na ladę. No, dzięki tonowi, jakim się posłużył, prośbą nie można było tego nazwać... Przygotowałam mu kolorowego shota i odliczyłam kasę.
-Reszta dla Ciebie.-mruknął.
Później siedział przy barze praktycznie cały czas, nie spuszczając mnie z oczu. Zamówił jeszcze parę shotów. Pod koniec zmiany weszłam na zaplecze. Na szczęście, dzisiaj byłam trochę krócej, bo personel był pełny, a i tak na czas zamykania baru nie zostawalismy wszyscy.
Odwiązałam fartuch i zaczęłam rozpinać koszulę. Zdjęłam ją i wrzuciłam wszystko do szafki. Nagle poczułam na brzuchu czyjeś dłonie. Ktoś pocałował mnie w kark. Stałam tam jak wryta.
-Dobry wieczór, skarbie.-usłyszałam.
-Co Ty tu robisz, do cholery?!-warknęłam wyrywając się chłopakowi z parku. Jego oddech pachniał alkoholem. No, nic dziwnego. Odeszłam od niego na parę kroków. Podszedł do mnie i znowu chciał mnie objąć. Odepchnęłam go.
-Wyjdź z tąd, albo oskarżę Cię o napaść na tle seksualnym.-powiedziałam sięgając dłonią do ukrytego za paskiem noża rzutkowego.
-Nie gadaj, że mnie nie chcesz...-zaśmiał się stojąc w miejscu. Bacząc na niego sięgnęłam po moją koszulkę, założyłam ją, a na nią kurtkę. Lionell cały czas mnie obserwował. A ja jego. Ruszyłam do drzwi, a on złapał mnie, za rękę, przyciągnął do siebie i pocałował.
Lionell? :>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz