Dziewczyna była strasznie słodka. Plątała się we własnych słowach.
-Podobają ci się moje oczy?-zapytałem lekko się śmiejąc.
-No...no tak...Znaczy...No tak
-Twoje oczy też są bardzo ładne-uśmiechnąłem się.
-Na serio?
-Tak. Bardzo duże i głębokie.
-Dz...Dziękuję-powiedziała. Opatrzyłem jej kostkę. Na szczęście mam zapas bandaży elastycznych. Dziewczyna była u mnie do późna. Nie sprawiało mi to problemu. Wręcz przeciwnie. Niestety była już 23.30.
-Nie musisz już iść?-zapytałem.
-Faktycznie...Dałbyś radę mnie odwieźć?
-Pewnie-odpowiedziałem. Zeszliśmy do auta. Próbowałem odpalić-FUCK!
-Co się stało?
-Nie ma benzyny-powiedziałem. Wróciliśmy do mojego mieszkania
-I co teraz?
-Zawsze możesz zostać.
<Hope? :*>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz