-Po prostu lubię pomagać-uśmiechnąłem się.
-No ale nie spieszysz się do pracy albo gdzieś?-zapytała wpatrując się we mnie.
-Mam swoją firmę więc nie muszę być tam codziennie.
-Gdzie pracujesz?
-Mam jedną z największych ścianek wspinaczkowych-odparłem. Dojechaliśmy do mojego mieszkania. Wyjechaliśmy windą na 12 piętro. Miałem ładnie urządzone 3 pokojowe mieszkanie.
-Ale tu ładnie-powiedziała dziewczyna wchodząc.
-Usiądź na kanapie. Dasz radę dojść?-zapytałem.
-Chyba tak-uśmiechnęła się. Szybko sprzątnąłem kuchnię i podszedłem do Hope.
-Chcesz się czegoś napić? Herbata, kawa?
-Może być herbata-powiedziała. Zaparzyłem i podałem jej napój.
-Ile w ogóle masz lat?-zapytałem siadając obok niej. Teraz dopiero zauważyłem jej piękne duże oczy. Była bardzo piękną dziewczyną.
-17-powiedziała uśmiechając się. Wyglądała jak aniołek. Dreszcz przeszedł mnie po plecach. Czyżbym się zauroczył?...
-Mogę zobaczyć twoją nogę?-zapytałem.
-Jasne-odpowiedziała. Kostka była opuchnięta. Poszedłem do kuchni po lód. Ochłodziłem jej kostkę.
<Hope?> ^^
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz