Siedziałem sobie wieczorem na ławce, bo najzwyczajniej w świecie miałem na to ochotę, a co ktoś mi zabroni ? Pff i co jeszcze?
Nie minęło pół godziny a minęła mnie jakaś dziewczyna. Sądzę, że wracała po pracy bo jej mina nie mówiła więcej niż " SPAĆ ". Zatem postanowiłem uprzykrzyć jej życie i ją zaczepić. Tak jest, odpowiedziała a zatem sukces.
- Powinnaś uważać, gdyby był tu jakiś zboczeniec mogłoby Ci nie być już tak do śmiechu. - prychnąłem widząc jak totalnie po niej to spływa.
- A co Ty może nim jesteś ? - rzuciła mi spojrzenie przez ramie.
- Akurat nie, ale pewnie wielu się tu kręci.
- To super, zatem bądź tak miły i idź informować o tym innych, ja się tak trochę śpieszę.- mruknęła i jej kroki stawały się coraz szybciej. Czyli jednak czuła się trochę niepewnie.
Postanowiłem darować sobie latania za naburmuszoną i zadufaną w sobie dziewczynką sukcesu i skierowałem się do domu. Jednak w drodze powrotnej jak na życzenie widziałem jakiegoś gnoja dobierającego się do młodej dziewczyny. W sumie mogłem przejść obok nich obojętnie... ale coś wewnątrz kazało mi zareagować, tak i to doskonale wiem co.
Rzuciłem się pędem w tamtą stronę i zacząłem okładać napastnika. Dwa razy z sierpowego w ryj i przy okazji udało mi się wyprowadzić jego jedynki na spacer. Ten był jednak bardziej przygotowany na taką niespodziankę i wyciągnął zza paska nóż, którym postanowił pomóc szczęściu a zarazem swojej wygranej rozcinając mi rękę. Jebany sukinsyn ! Oh, cholera jak to boli... Szamotałem się z nim jeszcze przez długą chwilę do czasu aż przed oczami nie pojawiły mi się mroczki spowodowane utratą dużej ilości krwi.
Ten wykorzystał ten moment i popchnął mnie mocno, aż przewróciłem się i uderzyłem głową w kamień. Kątem oka spostrzegłem jeszcze, że dziewczyny nie ma już w okolicy, a następnie urwał mi się film... totalnie nic dalej nie pamiętam...
... obudziłem się kiedy w parku panował jeszcze większy mrok. Chwiejnym krokiem i na miękkich nogach dotarłem do domu. Przejście kilkudziesięciu metrów jeszcze nigdy nie kosztowało mnie tyle wysiłku zarówno fizycznego jak i psychicznego, poważnie ten chodnik, po którym dreptałem wyglądał na całkiem wygodny. Nie wiem jak i gdzie ale rano obudziłem się na podłodze w przedpokoju,.. czułem jedynie tępy pulsujący ból w czaszce. Cholera, czułem się gorzej niż wcześniej, a więc nie było wyjścia jak isć do pobliskiego szpitala. Krew nadal sączyła się z mojej rany a ja choć nie mam o tym bladego pojęcia sądziłem, że dość sporo jej ubyło. Tylko przekroczyłem próg tak nieznoszonego przeze mnie budynku, w którym biegało pełno ludzi w fartuchach i znów utraciłem tą pieprzoną przytomność.
< Layla? Masz dyżur dziś też, wiem to xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz