Pijacy coraz bardziej się zbliżali, a dziewczyna dalej uparcie stała, zdenerwowana syknęłam.
- Lepiej stąd idź. - Po czym ruszyłam przed siebie z zadartą do góry głową. Ale mój spokój nie trwał długo, no a jakże. Dziewczyna przytruchtała i zrównała się ze mną krokiem. Boże nigdy więcej nie pomogę nieznajomym, bo się przyczepią.
- Co tu jeszcze robisz? - spytałam poirytowana, a dziewczyna nic nie odpowiadała jakby się nad czymś zastanawiała. - No co język połknęłaś.- Rzuciłam nonszalancko dalej zadzierając głowę. Ale dziewczyna, która teraz wydawała się niższa nawet ode mnie, bo jakby nie patrzeć byłam na koturnach ok. Dwunastocentymetrowych, bo czemu nie, raz na jakiś czas mogę troszkę urosnąć, mimo iż szłyśmy już dłuższy czas dziewczyna nie odezwała się ani słwem, do mojego apartamentu były jeszcze jakieś 3-4 przecznice, więc jeśli ta cisz będzie trwała choć chwilę dłużej to się chyba zabiję...
Mixi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz