piątek, 26 czerwca 2015

Od Cheryl

Zeskoczyłam z siodła i poklepałam karego ogiera po łopatce.
-Dobrze ci poszło młody-szepnęłam do jego ucha. Poluzowałam popręg i udałam się do stajni. Koń szedł za mną. Wyczyściłam go i wprowadziłam do boksu. Koń wystawił głowę. Otarł się o mnie. Pogłaskałam go. Powoli zbliżają się zawody. Szansa na zarobienie paru groszy. Wróciłam do domu. Przebrałam się w normalne ubrania i usiadłam na kanapie. Rozciągnęłam się zmęczona. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się pod wieczór. Nie wiedziałam co robić. Wzięłam swoją gitarę i zaczęłam coś grać. Po chwili jednak znudziło mi się to. Wyszłam na pole. Na niebie zabłysły gwiazdy. Szłam spokojnie przed siebie. Nawet nie wiedziałam gdzie idę. No ale szłam. Rozkoszowałam się samotnością. Tak...Samotność to coś co kocham najbardziej. Gdy przeszłam któryś z kolei zakręt nie szłam już sama. Ktoś za mną szedł i mnie obserwował. Próbowałam go zgubić skręcając w parę alejek. Nie udało mi się jednak. To niemożliwe żeby ktoś szedł tą samą drogą co ja zwłaszcza, że zrobiłam parę kółek. Czekałam tylko na odpowiedni moment... Wreszcie odwróciłam się. Zobaczyłam chłopaka.
-Kim jesteś?!-warknęłam.

<Jakiś chłopak?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz