sobota, 27 czerwca 2015

Od Schulyer do: Robina


Spodobało mi się w parku, więc znów zaciągnęłam tam Luminę. Rozejrzałam się, ale nikogo nie zauważyłam, tak więc rozpięłam smycz i kaganiec, a wilczyca zaczęła wesoła hasać po soczystej trawie, byłam ubrana w dresy i bluzę bez kaptura, także mogłam usiąść tuż obok biegającej Lumi, nie wiadomo czemu położyłam się na trawie, a wilczca przystanęła i spięła mięśnie, musiała coś zobaczyć, bo zaczęła warczeć, podniosłam się i rozejrzałam, niedaleko stał rudy husky, również z najeżoną sierścią. Nawet nie zdążyłam krzyknąć, a Lumina rzuciła się do ataku, w połowie drogi zwierzęta się zderzyły.
- Lumina! - ryknęłam, a wilczyca odpuściła, jednakże husky natarł na nią jeszcze bardziej, a ja podbiegłam do Lumi, próbowałam oderwać od niej psa, ale ten zaciskał mocniej szczęki. Moje zmagania nie trwały długo, bo ktoś złapał mnie w pasie i odciągnął. Kopałam i drapałam trzymającą mnie osobę, krzyczałam też w niebo głosy.
- Postaw mnie na ziemię! Słyszysz! Puść mnie!
I tak też ten ktoś zrobił, z muskulatury wywnioskowałam iż to chłopak.
- Co ty sobie wyobrażasz! - syknęłam, gdy upadłam na kolana, wstałam i otrzepałam dłonie. Podniosłam wzrok na chłopaka, był przystojny... - No co jezyk ci ucieli?

Robin?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz