sobota, 27 czerwca 2015

Od Hope c.d: Blase'a

Jak mogłam się spodziewać w domu nieźle mi się dostało... Mam szlaban dosłownie na wszystko. Ojciec stwierdził również, że dobrze mi z nogą, bo jak się nie wiadomo gdzie szlajam to tak jest. Zarąbiście nawet teraz nie ruszył tyłka by mnie podrzucić do szkoły.
Zmęczona podróżą, bo jednak kostka dawała się we znaki, doszłam wreszcie do pamiętnego przejścia dla pieszych nie po pięćdziesięciu minutach, a po półtorej godzinie.
Zostałam pozytywnie zaskoczona gdy zobaczyłam Blase'a na miejscu. Poczułam wówczas ten fajny ścisk w brzuchu.
Dziś znów zabrał mnie do siebie, co wcale mi nie przeszkadzało.
Wydawało mi się, że nic nie zdziwi mnie dziś bardziej, ale myliłam się... To co stało się w jego mieszkaniu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Wow... co to był za pocałunek.
Nie taki zwykły cmok, tylko taki pełen namiętności... Słowo daje, że gdyby nie przytrzymujące mnie silne ramiona chłopaka to nie byłabym w stanie ustać na nogach, które były jak z waty.
- Zajebiście całujesz... - wyszeptałam kiedy się od siebie odsunęliśmy jednak nadal pozostaliśmy w siebie wtuleni. - Przepraszam za wczoraj, spanikowałam.
- Niepotrzebnie - zapewnił i potargał mnie po włosach.
- To wyszło tak nagle...no rozumiesz - znów zaczęłam się plątać jednak chłopak skutecznie mnie uciszył składając na moich ustach kolejny pocałunek.
- Jak noga? - zapytał ze stoickim spokojem, więc albo wcale na niego nie działałam albo dobrze ukrywał uczucia.
- Lepiej-kiwnęłam głową - Często masz nowe kobiety? - zmarszczyłam brwi.
- Czemu pytasz?
- Bo ja mam nogi jak z waty, a ty sprawiasz wrażenie obojętnego. - skrzywiłam się i założyłam wojowniczo ręce na piersi.

< Blase? xd :* >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz