- Czemu nas zamknęli ? - zapytała spanikowana Octavia.
- Spokojnie, tylko spokojnie. Na chwilę obecną jesteśmy głównymi podejrzanymi. Nie możemy pokazać, że się boimy konsekwencji, bo to nas przecież nie dotyczy. -starałem się brzmieć spokojnie, choć już nie do końca byłem pewien jak wyglądają tutaj takie procedury.
- Co będzie teraz z nami ?
- Wezmą nasze odciski, spiszą nas, pewnie pod wykrywacz kłamstw też się załapiemy. A jak już uswiadomią sobie, że nie mamy z tym nic ale to nic wspólnego to posłużymy zapewne za przynętę i będziemy musieli z tym towarem polecieć do domu.
- Żartujesz sobie, prawda ?
- No jasne, że tak... To chyba zbyt niebezpieczne by nas w to mieszano. - prychnąłem, wiem, iż był to kiepski żart.
- Chociaż tyle. Czyli potem będziemy wolni ?
- No nie wiem, schwytanie takich grup przestępczych to nie taka prosta sprawa, uwierz.
Przeczesałem palcami włosy. Tak bardzo chciałem ją przytulić, żeby dodać jej otuchy...
My to mamy jednak farta, nie dość, że wpakowaliśmy się parze młodej do sypialni, następnie spaliśmy na plaży to jeszcze teraz wygrana w konkursie okazuje się być przesyłką z narkotykami. Nie ma co, nieźle. To chyba jedne z najciekawszych wakacji w moim całym życiu.
Po około dwudziestu minutach zabrano nas na przesłuchania, które odbywały się w tym samym czasie. Funkcjonariusze traktowali nas jak największe zło, jakbyśmy co najmniej kogoś zabili. No ale co im się dziwić skoro prochy stanowią tu plagę. Uważam, że gdyby to wszystko najzwyczajniej w świecie zalegalizowano to popyt na to znacznie by spadł. Co w tym jara ludzi? No co ? To, że jest to nie legalne. Wiadomo taki szpan ja sobie biorę w żyłę lub wciągam a wy nie bo jesteście frajerami i boicie się przeciwstawić władzy. Pitu, pitu czeresieńki.
Tak jak podejrzewałem wykonali nam masę testów w tym też na to czy jesteśmy pod wpływem alkoholu i narkotyków. Trzy i pół godziny naszego życia poszło się walić, dosłownie.
A kolejne dwie zajęło im podjęcie decyzji o tym czy to nasza sprawka i sobie z nimi pogrywamy czy też jako naiwni turyści daliśmy się złapać w pułapkę.
Całe szczęście wyszło na nasze, a policjanci już planowali jak to rozegrać. Nie podobało mi się, że faktycznie chcieli abyśmy przetransportowali to do domu.
- Mówiłeś, że żartowałeś - mruknęła przerażona.
- Bo to był żart, nie sądziłem, że są aż takimi debilami.
Uczucie niepokoju nie chciało mnie już opuścić, ale nie mieliśmy innego wyjścia. Gliny odwiozły nas do hotelu żebyśmy się spakowali i zarezerwowali dla nas lot. Cały czas jednak dwóch z nich w cywilu snuło się za nami jak cień... Po prostu suuuper.
***
Zaraz po wylądowaniu samolotu opuściliśmy pokład i odebraliśmy bagaże. Mieliśmy oczy dookoła głowy i każdy krok stawialiśmy z olbrzymią ostrożnością... Wiadomo, że będą tu czekać o ile niczego nie wyniuchali.
Kierowaliśmy się ku wyjściu kiedy niepozornie wyglądający mężczyzna nas zaczepił i zażądał pokazania mu naszej nagrody na podstawie rzekomo której miał nam dać dodatkowy bonus. Jego zawadiacki uśmieszek ewidentnie zdradzał euforię, iż udało nam się ten towar przetransportować tylko biedaczyna nie była świadoma tego, że zrobiliśmy to na pełnym legalu.
Nie trudno się domyślić co było dalej. Mężczyzna chciał nawiać z naszą wygraną, a to sukinsyn ! Nie dość, że wpakowali nam tam prochy to jeszcze i buty chcieli zabrać. Phi...
Kiedy tamten rzucił się pędem do wyjścia masa policji ruszyła za nim ze wszystkich stron, poważnie jak na jakiś filmach. To się nazywa kino kurde nie wiem ile D.
Potem przyjechały wozy policyjne i zgarnęły gościa.
- Jedźmy do domu... A obiecuję Ci, że takie szpilki kupię Ci jutro, umowa stoi ? - zapytałem i objąłem ją ramieniem.
- O tak, jestem jak najbardziej za.
No i wróciliśmy okropnie wykończeni tym całym zamieszaniem. Niemalże od razu położyliśmy się spać.
***
Ze snu wyrwało mnie dzwonienie do drzwi. Jak się okazało jakiś mało inteligentny zbudził również Octavię .
- Kto to może być?
- Policjanci może chcą nam pogratulować. - mruknąłem na wpół przytomnie. - Leż, ja otworzę. - przeciągnąłem się i zgramoliłem się z łóżka.
Doczłapałem do drzwi i je otworzyłem. Moim oczom ukazał się facet który celował mi prosto w łeb.
Oł shit !
- OCTAVIA UCIEKAJ ! Biegnij na policje- krzyknąłem, licząc że dziewczyna sprawnie opuści to miejsce, a ja sam rzuciłem się na faceta i chciałem wytrącić mu broń jednak tamten strzelił... Na całe szczęście spudłował i trafił mnie jedynie w ramię.
Szamotaliśmy się przez długi czas, a dla mnie nie liczyło się nic poza tym by Octavia była bezpieczna. Całe szczęście, że to ja otworzyłem te pierdolone drzwi.
Nasza walka była niemalże równa, z taką drobną różnicą, że ja miałem kulkę w ramieniu. Szedł sierpowy za sierpowego w gębę, a cios poganiał cios. Obaj byliśmy mocno poobijani.
Oj będą nam płacić, oj będą przez ich kiepską organizację nasze życie jest zagrożone.
Napastnik uciekł kiedy usłyszał sygnały karetki i chyba policji. Oparłem się o ścianę, było mi cholernie słabo... a moje ramie bolało jak cholera.
Wszyscy wbiegli do domu jak na komendę a zaraz za nimi cała, jednak zapłakana dziewczyna.
- Od razu zaznaczam, że nie dam się zabrać do szpitala. - burknąłem. - Jesteś cała? - zmierzyłem ją spojrzeniem od stóp do głów.
< Octavia? ♥ Cała jesteś ? Ah, te narkotyki -.- >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz