-Jestem Blase-powiedziałem. Byłem wściekły, że jakieś wielkie zwierzę goni mojego kota...-Nic nie szkodzi...
-Przepraszam jeszcze raz-powiedziała.
-Jeszcze raz mówię, że nic nie szkodzi-odparłem biorąc kota na ręce. Byłem zły...Ale w końcu co to da, że na nią pokrzyczę? Ten jej wilk i tak już rzucił się na moją biedną Ambrozję.
-Może dasz się zaprosić na kawę?-zapytała-Tak w ramach przeprosin
-Kiedy?-wcale nie miałem ochoty na kawę. Zwłaszcza, że mam dziewczynę i wątpię, że byłaby zadowolona.
-Możemy iść nawet teraz
-Hmmm...No dobrze-odparłem. Fuck. Dlaczego zawsze jestem taki miły? Poszliśmy na tą kawę. Dziewczyna zamówiła i zapłaciła. To dość miłe z jej strony.
-Opowiedz mi coś o sobie-powiedziała wgapiając się we mnie.
-Noo... Mam swoją ściankę wspinaczkową, jedną z największych w mieście...
-Oooo to fajnie
-Tak-odparłem. Nastała niezręczna cisza. Wreszcie dziewczyna przerwała ją.
-Jesteś z kimś czy raczej singiel?-rzuciła udając obojętność.
-Mam dziewczynę. Nazywa się Hope.
<Schulyer?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz