- Mam dziewczynę. Nazywa się Hope. - odpowiedział na moje pytanie.
- To miło. - odparłam siląc się na życzliwość. Nie wiedząc co powiedzieć
rzuciłam. - Mam nadzieję, że Ambrozji nic się nie stało. - po czym
zaczęłam siorbać swoją latte.
- Nie, wszystko jest ok. - odparł zirytowany chłopak. Miał oczy podobne do oczu Gabriela.
- Fajne oczy. - powiedziałam i skubnęłam kawałek ciastka, które dołączyli do kawy.
- Dziękuję. - Odparł i znów nastała niezręczna cisza. Był miły, a nawet
bardzo. - A ty? - pytanie, które przerwało ciszę, nieco zbiło mnie z
tropu.
- Hmm? - mruknęłam, a Blase powtórzył pytanie.
- Pytałem czy jesteś singlem, a w ogóle jak masz na imię, bo się nie przedstawiłaś.
- Ah, tak jestem singlem. I wybacz mi brak manier. Jestem Schulyer.
Schulyer van Alen. - odparłam i wyciągnęłam dłoń, chłopak tylko
nieznacznie ją uścisnął.
- Jesteś aktorką prawda? Tą z Przyrzeczonych. - spytał bez cienia zainteresowania., a ja znudzona rozmową o mnie rzuciłam.
- Taa. - I znów wzięłam się do siorbania kawy. Żeby zaprzestać rozmowy o
mnie zmieniłam temat. - To jak poznałeś Hope? - spytałam, a chłopak
zdziwiony, że w ogóle go słuchałam zaczął rozwodzić się jakie cudowne
okazało się spotkanie swojej drógiej połówki, a ja tylko przytakiwałam
głową, bo niby skąd mam wiedzieć jakie to uczucie pokochać kogoś, jedyną
osobą, którą troszkę kocham jest mój brat. I w ten sposób upłynęło
półtorej godziny.
- Fascynująca historia, a teraz wybacz, ale muszę już iść. - odparłam i
zawołałam kelnera, Blase zaczął wyciągać portfel, ale powiedziałam. - Ja
płacę, w ramach rekompensaty. Nie jestem pewna czy jeszcze się
spotkamy, więc nie powiem do zobaczenia. - odparłam i wręczyłam kelnerce
zwitek banknotów i zwróciłam się do niej. - Reszty nie trzeba. - i
dodałam tym razem do blondyna. - Przeproś ode mnie Ambrozję. I żegnam
właścicielu ścianki wspinaczkowej. Miłego wieczoru. - I wyszłam nie
czekając na odpowiedź. Po drodze do domu spotkałam oczywiście Gabriela,
bo czy jest dzień w którym by mnie nie śledził? Zanim poszłam na kawę
odprowadziłam wilczycę do holu. Tak więc teraz szłam sama, no z
wyjątkiem brata bliźniaka który się doczepił.
Gabriel?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz