sobota, 27 czerwca 2015

Od Schulyer CD Blase'a do: Gabriela

- Mam dziewczynę. Nazywa się Hope. - odpowiedział na moje pytanie.
- To miło. - odparłam siląc się na życzliwość. Nie wiedząc co powiedzieć rzuciłam. - Mam nadzieję, że Ambrozji nic się nie stało. - po czym zaczęłam siorbać swoją latte.
- Nie, wszystko jest ok. - odparł zirytowany chłopak. Miał oczy podobne do oczu Gabriela.
- Fajne oczy. - powiedziałam i skubnęłam kawałek ciastka, które dołączyli do kawy.
- Dziękuję. - Odparł i znów nastała niezręczna cisza. Był miły, a nawet bardzo. - A ty? - pytanie, które przerwało ciszę, nieco zbiło mnie z tropu.
- Hmm? - mruknęłam, a Blase powtórzył pytanie.
- Pytałem czy jesteś singlem, a w ogóle jak masz na imię, bo się nie przedstawiłaś.
- Ah, tak jestem singlem. I wybacz mi brak manier. Jestem Schulyer. Schulyer van Alen. - odparłam i wyciągnęłam dłoń, chłopak tylko nieznacznie ją uścisnął.
- Jesteś aktorką prawda? Tą z Przyrzeczonych. - spytał bez cienia zainteresowania., a ja znudzona rozmową o mnie rzuciłam.
- Taa. - I znów wzięłam się do siorbania kawy. Żeby zaprzestać rozmowy o mnie zmieniłam temat. - To jak poznałeś Hope? - spytałam, a chłopak zdziwiony, że w ogóle go słuchałam zaczął rozwodzić się jakie cudowne okazało się spotkanie swojej drógiej połówki, a ja tylko przytakiwałam głową, bo niby skąd mam wiedzieć jakie to uczucie pokochać kogoś, jedyną osobą, którą troszkę kocham jest mój brat. I w ten sposób upłynęło półtorej godziny.
- Fascynująca historia, a teraz wybacz, ale muszę już iść. - odparłam i zawołałam kelnera, Blase zaczął wyciągać portfel, ale powiedziałam. - Ja płacę, w ramach rekompensaty. Nie jestem pewna czy jeszcze się spotkamy, więc nie powiem do zobaczenia. - odparłam i wręczyłam kelnerce zwitek banknotów i zwróciłam się do niej. - Reszty nie trzeba. - i dodałam tym razem do blondyna. - Przeproś ode mnie Ambrozję. I żegnam właścicielu ścianki wspinaczkowej. Miłego wieczoru. - I wyszłam nie czekając na odpowiedź. Po drodze do domu spotkałam oczywiście Gabriela, bo czy jest dzień w którym by mnie nie śledził? Zanim poszłam na kawę odprowadziłam wilczycę do holu. Tak więc teraz szłam sama, no z wyjątkiem brata bliźniaka który się doczepił.

Gabriel?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz