Stwierdziłam, że odbieranie telefonu nie ma najmniejszego sensu, jedynie zepsuje mi wspaniały wieczór, w każdym razie nie mam zamiaru wracać do domu... To śmieszne, że obcy człowiek traktuje mnie lepiej niż rodzina. Ale cóż rodziny się nie wybiera, a szkoda...
- Nie obierzesz?
- Nie. - prychnęłam i wyłączyłam urządzenie, po czym rzuciłam je na stół. - Ups... chyba mi się rozładował, cholera jaka szkoda...- wzruszyłam ramionami.
- Igrasz z ogniem moja droga - zaśmiał się.
- W innym razie musiałbym wracać - rzuciłam z udawaną powagą.
- Oh, w takim razie dobrze, że kochasz ryzyko.
- Też tak uważam - wymruczałam i ponownie go pocałowałam.
Mogłabym go tak całować codziennie, tak samo jak gapić się w te jego cudowne oczy. MAm olbrzymi fart, żeby nie zostać o mało potrąconą i jeszcze poznać takiego chłopaka.. Po prostu wspaniale !
Przez chwilę upajaliśmy się cudowną ciszą i swoją bliskością jednak wpadłam na pomysł, że moglibyśmy coś obejrzeć nim pójdziemy spać.
- Może jakiś film ? Błagam byleby nie jakieś słodkie do porzygania romanse, bo nie ręczę za siebie.
- Romanse odpadają ? Oh, to nie wiem czy możemy być razem.
- Osz Ty mendo ! - zachichotałam i sięgnęłam po poduszkę, którą zdzieliłam go po głowie.
< Blase? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz