Roześmiałem się.
- No chyba, że ma pani coś na sumieniu, pani doktor - mruknąłem rozbawiony. - A może raczej panno?
Malia wzruszyła ramionami.
- Panno - poprawiła. - Czyli jak na razie nie trafię do aresztu?
Mrugnąłem do niej.
- Nie masz się czego obawiać. Chociaż... Może przekupisz mnie swoim numerem telefonu?
(Malia?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz