Gdy wróciłam po zajęciach do domu, od razu spięłam włosy w lekkiego koka i zapięłam Dakotę na smycz.
Suczka od razu zaczęła zadowolona wariować, a ja zamknęłam dom i wyszłam z nią na spacer, najpierw wzdłuż głównej drogi, aż doszłam z nią do parku.
Usiadłam na ławce, spuszczając suczkę ze smyczy i rzucając jej patyk, który mi raz za razem przynosiła, dopóki nie rzuciłam przez przypadek w osobę przechodzącą obok nas...
(Dokończy ktoś?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz