środa, 4 marca 2015

Od Jeremiego c.d: Olivii

Wyszedłem właśnie ze sklepu. Kupiłem parę rzeczy, których w domu brakowało (masło, kefir, kostki do zmywarki). Stanąłem pod murem objętym bluszczem i wyciągnąłem kefir. Wstrząsnąłem nim i odkręciłem nakrętkę. Upiłem go trochę. Wyjąłem chusteczkę i otarłem "wąsy" po kefirze. Wracając do domu zauważyłem jakąś parkę. Przyjrzałem się dokładniej. Ten facet zaczął szarpać dziewczynę.
Podszedłem do niego i ze spokojem powiedziałem:
-Nic ci się chyba nie stanie, jeśli na moje życzenie ją puścisz
Chłopak się chyba zdziwił, ale szybko zmarszczyły mu się brwi. Zaśmiał się.
-Odwal się, okej? Nie powinieneś się wtrącać w nie swoje sprawy, mały.
Przyznam, mężczyzna miał mięśnie, ale to nie znaczy, że nie mogłem się z nim mocować. Z uśmiechem zabójcy przywaliłem mu w gębę. Poleciała mu krew. Skoczył na mnie. Przewróciliśmy się na chodnik. Szybko wykonałem pozę ze sztuki jiu jitsu, gardę. Robiąc fikołka przeniosłem go nogami na drugą stronę. Uderzył się. Wstałem i zacząłem uciekać gonił mnie.
-Wiej!-Ryknąłem do dziewczyny
Po pokonaniu paruset metrów zgubiłem tego faceta. Zdyszany walką wypiłem do końca kefir. Ruszyłem w stronę domu. Po drodze spotkałem tą dziewczynę którą "uratowałem".


<Olivia?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz