Widziałem jak Schulyer odprowadza Lumię do holu i wraca do kawiarni razem z jakimś chłopakiem, ciekawy dlaczego moja bliźniaczka szlaja się z nieznajomym. Na moje szczęście usiedli przy oknie także mogłem wszystko obserwować, spędzili tam półtorej godziny, zaśmiali sie tylko raz czy dwa, a gdy chłopak coś powiedział wydawało mi się, że Schulyer była niezadowolona. W końcu, gdy już Shy wstała, zapłaciła i wyszła dogoniłem ją.
- Hej, kto to był? - Spytałem zauważony, a dziewczyna tylko przewróciła oczami.
- Czy nie może być dnia, w którym choć raz dałbyś mi spokój? - rozpoczęł swój monolog.
- Ymmm, nie. Dobrze wiesz, że się o ciebie martwię, Schulyer. - odpowiedziałem poważnym tonem.
Schulyer?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz