niedziela, 28 czerwca 2015

Od Adriana c.d: Ashley

Po tam jak dziewczyna odparała, iż nie będzie płacić mi za szkody oraz bierze kundla i odchodzi lekko mnie zirytowała. Zresztą nie ważne pieniędzy mi nie brakuje.
- Nie ważne. - wyciągnąłem z tylnej kieszeni kluczyki i odjechałem jej z przejazdu. Zadzwoniłem do Gabriela, że ma się zbierać, bo ta mała co zrobiła mi awanture zniszczyła moją brykę. Podpity brunet chwilę się rozglądał zanim zobaczył moją honde. Zwineliśmy się do jego apartamentu, przy czym dostaliśmy mega opieprz od Schuyler.

★★★

Następnego dnia, wracałem do domu. Pieszo, bo Schuyler wkurzona wczorajszym incydentem zabrała i moje kluvczyki, i Gabriela. Niestety musiałem wracać drogą obok mieszkania tej nawiedzonej blondynki. Modliłem się w duchu żeby jej nie spotkać, bo akurat przechodziłem.
- No proszę. Kogo moje piękne oczy widzą. - usłyszałem głosk, który wczoraj mnie upokorzył.
- Chole*a. - mruknąłem pod nosem i odwróciłem się na pięcie. - Widzisz najprzystojniejszego chłopaka w mieście. - Odparłem uśmiechając się słodko.

Ashley?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz