- Nie ważne. - wyciągnąłem z tylnej kieszeni kluczyki i odjechałem jej z przejazdu. Zadzwoniłem do Gabriela, że ma się zbierać, bo ta mała co zrobiła mi awanture zniszczyła moją brykę. Podpity brunet chwilę się rozglądał zanim zobaczył moją honde. Zwineliśmy się do jego apartamentu, przy czym dostaliśmy mega opieprz od Schuyler.
★★★
- No proszę. Kogo moje piękne oczy widzą. - usłyszałem głosk, który wczoraj mnie upokorzył.
- Chole*a. - mruknąłem pod nosem i odwróciłem się na pięcie. - Widzisz najprzystojniejszego chłopaka w mieście. - Odparłem uśmiechając się słodko.
Ashley?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz