O Boże, po pijaku chciałam się z nim kochać. Już nigdy więcej tyle alkoholu. Zakryłam twarz dłońmi i stłumiłam w sobie okrzyk frustracji, westchnęłam i odparłam.
- Przepraszam za wszystko. Dziekuję za uchronienie mnie przed głupstwami. Nie wiem zapłacić ci za to? - ostatnie słowa były moimi myślami wypowiedzianymi na głos. - Jak mogłam być tak głupia i upić się. - szepnęłam pod nosem, a potem dodałam głośno. Mogę się przebrać w tamte ciuchy? - ale chłopak pokręcił przecząco głową. - Dlaczego?
- Całe są w wymiocinach. Dalej chcesz je założyć? Jak tak to ich tu nie ma, wysłałem je do twojego domu żeby ktoś je uprał. - spojrzał na mnie i zaczął jeść swoją jajecznicę.
- Zaraz, czekaj, bo się pogubiłam. Skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Po to są dowody tożsamości, Schuyler van Alen. No, no nie spodziewałem się, że kiedykolwiek cię spotkam. - odparł z udawanym podnieceniem, a potem wrócił do jedzenia.
- Też znalazłeś sobie porę na żarty. - oburzyłam się i poprawiłam zjeżdżające mi spodenki.
Robin?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz