Biegłam już po mojej ulicy. Talk Dirty przeskoczyło na Not My Funeral. Przypomniałam sobie, że niedługo wychodzi mi przegląd i ubezpieczenie mojej 'kawy'. Herbatasaki, jak to mówi Johnny. Często mówił, że mam zboczenie zawodowe i dlatego jeżdżę na 'kawie'. Wbiłam do mieszkania, przebrałam się w dres i koszulkę z napisem "Chędoż wszystko, zostań wiedźminem", odłożyłam słuchawki, wzięłam siatkę na zakupy i ponownie wyszłam z mieszkania. Sklep był na przeciwko. Z półek zgarnęłam cieplutkie bułki, świeży chleb, ogórka, dwie duże marchewki, parę jabłek, cytrynę, chipsy, popcorn i dwa piwa w szklanych butelkach. Podeszłam do kasy, przy kórej stał jakiś chłopak i pytał ekspedientkę (moją sasiadkę z góry) , czy może zostawić na ladzie ulotki. Jak dojrzałam, były to ulotki warsztatu działającego przy stacji kontroli technicznej. Bingo. Schowałam jedną do kieszeni, zapłaciłam za zakupy i ruszyłam za chłopakiem. Na oko tyle lat co Johnny, wysoki, z obowiązkowymi u takich chłoptasiów rureczkami. Dziękuję Bogu, że mój braciszek się tak nie ubiera, bo na ulicy bym się do niego nie przyznała.
-Robicie przeglądy techniczne?-spytałam podchodząc do niego.
-Zależy czego, bo Ciebie na pewno wziąłbym na warsztat.-powiedział dokładnie taksując mnie wzrokiem. Wybuchnęłam śmiechem.
-Motocykli.-powiedziałam, kiedy względnie się opanowałam.
-Oczywiście.-powiedział z szelmowskim uśmiechem.
-To dobrze. Niedługo wychodzi mi przeglad na 'kawę', więc możliwe, że do was przyjadę.
Staff? Tak bardzo oryginalny temat, wow .-.
-Robicie przeglądy techniczne?-spytałam podchodząc do niego.
-Zależy czego, bo Ciebie na pewno wziąłbym na warsztat.-powiedział dokładnie taksując mnie wzrokiem. Wybuchnęłam śmiechem.
-Motocykli.-powiedziałam, kiedy względnie się opanowałam.
-Oczywiście.-powiedział z szelmowskim uśmiechem.
-To dobrze. Niedługo wychodzi mi przeglad na 'kawę', więc możliwe, że do was przyjadę.
Staff? Tak bardzo oryginalny temat, wow .-.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz