Sama nie wiem czemu, ale nagle ogarnęło mnie niesamowite szczęście. Wreszcie stało się to co bardzo chiciałam, żeby się stało. Pogłębiłam tylko pocałunek Damiena. Smakował... Cappuciono. Po chwili leżeliśmy na jego mięciutkim łóżku, jednak...
-Chyba jeszcze nie czas... – powiedziałam nagle urywając pocałunek
Chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem i usiadł na brzegu łóżka. Cho lera czemu to powiedziałam?! On tak przyjemnie smakował i mogłabym... Dobra nie będę się rozpędzać, żebym nie wyszła na jakiegoś zboczeńca, czy coś.
-Po prostu... na razie nie... – powiedziałam zaskakując samą siebie. W sumie to chciałam tego bardzo, jednak w duchu...
Chłopak tylko westchnął i wstał z łóżka, po czym spojrzał na mnie. Wyszedł z pokoju. Czy ja zrobiłam coś źle czy... czy jak? Ja go nie rozumiem no... Ugh. Nie rozumiem sama siebie. Wyszłam za nim
-Damien stój...-powiedziałam. Chłopak odwrócił się i pytająco spojrzał na mnie-Bo to nie tak...Znaczy...
-Czyli?
-Znaczy...Że ja nie rozumiem czasem sama siebie-odpowiedziałam patrząc mu w oczy.
<Damien? Jakie to uczucie smakować jak cappucino?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz