Spojrzałam na niego. Serio? Teraz? Śmieszny jest. Złapałam go za rękaw i
wciągnęłam do windy. Spojrzał na mnie lodowatym wzrokiem, jednak
spróbowałam jego wzrok zignorować... Nie mogłam tego zbytnio znieść, ale
w końcu muszę. Chyba mnie nie zabije tym wzrokiem, chociaż bym się
nawet nie zdziwiła. Ludzie potrafią być podli i to strasznie, ale no nie
ważne...
- Nie pozbędziesz się mnie tak prędko. - powiedziałam cicho. - Widziałam co widziałam, ale czy ja coś mówiłam?
Chłopak tylko pokręcił przecząco głową. Westchnął, wyszliśmy z windy.
Stanęliśmy przy drzwiach od mieszkania z którego mnie wyciągnął Levi.
Popatrzył na drzwi.
- Chcesz tam wrócić? - spytał.
Pokiwałam twierdząco głową. Wziął głęboki wdech i wszedł do środka, a
tuż za nim weszłam ja. Chłopacy na nas spojrzeli, ale atmosfera nie była
już taka jak wcześniej. Wszyscy patrzyli to na mnie, to na niego. Jeden
z nich, który wcześniej od Levi'ego oberwał nic nie mówił, siedział
cicho i brał coraz to wieksze łyki alkoholu. Mój drogi towarzysz stał
sztywno, dłonie zaciśnięte w pięści. Widać, że się spinał. Chciałam coś
powiedzieć, ale postanowiłam, że lepiej jak będę cicho siedziała.
Podeszłam do pozostałych i usiadłam na dywanie, koło niskiej blondyny.
Rzeszta dziewczyn siedziały na kolanach u chłopaków, ale ta blondyna,
która wcześniej przybiegła do Levi'ego była oburzona, a kiedy
zobaczyła tylko chłopaka wstała z uśmiechem na twarzy.
- Kochaniutki! Widzę, że wrociłeś, ale z tą no... - burknęła patrząc na mnie.
Dziewczyna zarzuciła swoje ręce na jego szyję. Jednak on szybko je zrzucił
- Daj spokój. - warknął.
- Ale czemu kotek? - spytała słodkim głosem.
- Przestań! - chłopak był już strasznie poirytowany, jak i spięty.
Wszyscy patrzyli to na niego i na nią. Nic chyba nie zamierzali zrobić.
Wstałam z podłogi i podbiegłam do nich. Odsunęłam dziewczynę od niego.
- Chodź lepiej... - powiedziałam do Levi'ego.
Bez słowa ruszył do drzwi. Otworzył je, a ja podbiegłam za nim. Trzasnął
drzwiami. Myślałam, że zdążę i jednak złapie drzwi - myliłam się -
drzwi przytrzasnęły mi rękę - prawą tą którą piszę. Zacisnęłam mocno
szczękę, pisnęłam z bólu... Jednak szybko otworzyłam drzwi zdrową ręką i
pobiegłam za chłopakiem.
- Poczekaj...chwilę... - mówiłam z trudem.
Zatrzymał się w windzie, weszłam do niej i zdrową ręką trzymałam tą którą miałam przytrzaśniętą.
- Co Ci się stało? - spytał obojętnym głosem.
- Nic, nic. - odparłam z wielkim bólem.
- Przecież widzę. - uniósł swój głos.
- Jeju nie ważne, przytrzasnęłam sobie rękę.
Nic więcej nie powiedział. Wicsnął w windzie przycisk 0 - czyli parter...
Kiedy zjechaliśmy na dół, wyszłam z windy, wręcz z niej wybiegłam. Nie
wiedziałam czy Levi poszedł do domu czy za mną. Ja poszłam na parking
taxówek. Wsiadłam do pierwszej lepszej, a po chwili ktoś wsiadł z
drugiej strony - był to Levi. Szedł za mną? Nie wiem tego. Powiedziałam
do taxówkarza, aby pojechał do szpitala... Odpalił silnik i wyjechał z
parkingu.
Jechaliśmy w ciszy, jedynie grała muzyka, nikt nic nie mówił. Spojrzałam na Levi'ego.
- Czemu za mną poszedłeś? - spytałam.
Wzruszył ramionami i spojrzał w okno taksówki. Taksówka się zatrzymała,
wysiadłam i zapłaciłam po czym weszłam do szpitala, tuż za mną szedł
Levi. W sumie było to miłe z jego strony, ale pewnie to robi bo musi...
Podeszłam do recepcji, poprosiłam o jakąkolwiek pomoc. Dała mi jakieś
papierki do wypełnienia, nie no super. Jak ja mam to wypełnić?! Ręką,
którą piszę nie jestem aktualnie tego robić. Wzięłam papiery i długopis.
Podeszłam do Levi'ego.
- Pomożesz mi? - spytałam cicho
Levi? Troszkę mało weny, ale jakoś wyszło ;3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz